Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podsumowanie 2018. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podsumowanie 2018. Pokaż wszystkie posty

Podsumowanie roku 2018

W ubiegłym roku życie bloga nie było zbyt imponujące. Najpierw przerwa, którą wzięłam od blogowania, później szkoła, remont mieszkania, awaria komputera, później znowu szkoła - ostatni semestr, pisanie pracy... sporo się działo w moim życiu prywatnym ;). Tak więc, gdy pod koniec dnia siadałam z wolną chwilą, zdecydowanie wolałam sięgnąć po książkę, niż znowu siadać do komputera. 
Poniżej znajdziecie zestawienie książek, które przeczytałam w ubiegłym roku, od najstarszych po najnowsze. Jeżeli na blogu pojawiła się recenzja danej powieści, na pewno jest podlinkowana (wystarczy kliknąć w tytuł).
Postaram się, żeby w tym roku pojawiało się więcej postów, ponieważ no cóż... lubię pisać i chciałabym lepiej się do tego przyłożyć. Możecie trzymać za mnie kciuki, a ja spróbuje się bardziej przyłożyć do regularności. Niestety cierpię na ten smutny zwyczaj odkładania wszystkiego na ostatnią chwilę, więc zbudowanie jakiegokolwiek planu działania zawsze przyprawia mnie o ból głowy. 
  • Brittainy C. Cherry Siła, która ich przyciąga (380 stron)
  • Anne Bishop Zapisane w kartach (528)
  • J. Sterling Rozgrywka (304)
  • Tijan Fallen Crest. Akademia (480)

  • Tijan Antybrat (448)
  • Mary E. Pearson Fałszywy pocałunek (544)
  • J. Daniels Moje miejsce na ziemi (320)
  • T. M. Frazier Tyran (320)
  • Carrie Blake Idealna dziewczyna (300)
  • Amo Jones Srebrny łabędź (336)

  • Geneva Lee Kochanka księcia (448)
  • Blair Holden Bad Boy's Girl (512)
  • Alex Kava Przedsmak zła (336)
  • Whitney G. Oskarżyciel (128)
  • Whitney G. Niewinna (120)
  • C. D. Reiss Małżeńska gra (456)

  • Whitney Barbetti Dziesięć poniżej zera (304)
  • Eve Jagger Knox (352)
  • Vi Keeland Egomaniac (392)
  • Audrey Carlan Umysł (470)
  • Emma Chase Książę w wielkim mieście (400)
  • Sandi Lynn Korporacyjny as (272)
  • Katy Regnery Weteran (347)

  • Blair Holden Bad Boy's Girl 2 (336)
  • Melanie Moreland Twoje zdjęcie (400)
  • L. A. Casey Kane (504)
  • L. A. Casey Aideen (176)
  • Samantha Young Nieznośny ciężar tajemnic (224)
  • Amo Jones Marionetka (280)

  • Blair Holden Bad Boy's Girl 3 (280)


  • Brittainy C. Cherry Powietrze, którym oddycha (400)
  • Lex Martin Dearest Clementine (320)
  • Samantha Towle Revved (440)
  • Ker Dukey, K. Webster Skradzione laleczki (262)
  • Blanka Lipińska 365 dni (472)
  • J. Sterling Zmiana (320)
  • Tijan Fallen Crest. Szkoła (432)
  • Pepper Winters Łzy Tess (496)

  • Katy Evans Mr. President (320)
  • Ker Dukey, K. Webster Zaginione laleczki (250)
  • T. M. Frazier Lawless (308)
  • T. M. Frazier Soulless (304)
  • Jewel E. Ann Pan Perfekcyjny (400)
  • Krista & Becca Ritchie Addicted. Podwójna namiętność (368)

  • Tijan Pozwól mi zostać (406)
  • Laurelin Page, Sierra Simone Gliniarz (320)
  • Julie Johnson Wbrew grawitacji (320)
  • M. Robinson Pokusa zła (436)
  • L. J. Shen Skandal (304)
  • Ilona Andrews Magia wskrzesza (408)
  • Samantha Towel Revived (440)
  • Jennifer L. Armentrout Lucyfer (460)
  • Stylo Fantome Poniżenie (240)
  • Blair Holden Bad Boy's Girl 4 (272) 

  • Sara Ney Sebastian (424)
  • Mariana Zapata Kulti (545)
  • Blanka Lipińska Ten dzień (448)
  • Georgina Cates Piękno bólu (366)
  • Adriana Locke Poświęcenie (444)
  • J. A. Redmerski Zabić Sarai (350)
  • J. A. Redmerski Drugie życie Izabel (331)
  • Estelle Maskame Nawet o tym nie wspominaj (462)
  • K. C. Lynn Fighting temptation (408)

  • Rebecca Donovan Gdybym wiedziała (504)
  • Katy Regnery Nigdy nie pozwolę ci odejść (488)
  • L. A. Fiore Bestia. Przebudzenie Lizzie Dalton (360)

W ubiegłym roku przeczytałam całe mnóstwo dobrych, a nawet świetnych książek, ale brakuje mi takiej, która wywołałaby efekt WOW. Czegoś takiego, o czym teraz nie mogłabym zapomnieć, rozpoczęcia jakiejś serii, której kontynuacji nie mogłabym się doczekać. 

Książki, które wspominam najlepiej
Do tego grona stanowczo zalicza się Ilona Andrews i jej seria o Kate Daniels. Magia wskrzesza nie była wyjątkiem i jest jedną z najlepszych książek ubiegłego roku. Zmiana scenerii i trochę dramatu pomiędzy głównymi bohaterami to był strzał w dziesiątkę, żeby dać tej sadze nowego kopa. 
Wydawnictwo NieZwykłe również mnie dopieściło pod względem wydanych powieści: Revved, Kulti, Bang, Skradzione laleczki - to historie do których na pewno jeszcze wrócę. 
Do tej grupy dołożyłabym jeszcze Addicted, chociaż ani z opisu, ani z okładki stanowczo się tego nie spodziewałam. Czekam niecierpliwie na kontynuację, bo strasznie chlałabym poznać dalsze losy bohaterów. 
No i oczywiście nie mogłabym zapomnieć o Tijan, która dosłownie doprowadziła mnie do łez, dzięki historii Mac - mowa tu oczywiście o Pozwól mi zostać. 
   
  

Tragiczne pomyłki
  



Podsumowanie października

Wiem, że ostatnio zaniedbuję bloga, ale no cóż... nie mogę powiedzieć, że się tego nie spodziewałam, ani z pełnym przekonaniem powiedzieć, że będzie lepiej. Staram się, ale uczciwie stawiając sprawę, nie jest to aktualnie mój priorytet, bo - tak jak wspominałam - to mój ostatni semestr na uczelni, a praca sama się nie napisze (niestety) :'D. Mimo to, nie porzucam Was zupełnie, dlatego śmiało zaglądajcie, śledzie Facebooka, bo coś pojawiać się będzie na pewno, tylko nie wiem z jaką częstotliwością. Październik upłynął mi na skupianiu się na nauce, gdyż innego wyjścia nie było, także nie miałam nawet kiedy przysiąść do pisania. A mimo to, trochę udało mi się poczytać, głównie na czytniku, czy to przed sem, przy obiedzie, albo na zajęciach. Jak to mówią dla chcącego nic trudnego, a ja zawsze wolałam odpuścić sobie tv na rzecz książki.

Książki, które przeczytałam
Szokująco dla mnie wyszło z tego w sumie 3 079 stron, czyli około 100 dziennie, a miałam wrażenie, że w ogóle nie czytałam w tym miesiącu. Jasne, kradłam jakieś chwile przy posiłkach czy przed snem, ale nie sądziłam, że wyjdzie tego aż tyle O.o 
  • O Pozwól mi zostać już się naprodukowałam, więc więcej możecie przeczytać tutaj, ale jeszcze raz wspomnę, że ogromnie mi się podobała - to właśnie Tijan, którą znam i kocham, odbiegająca trochę od jej dotychczasowych książek wydanych w Polsce.
  • Tak bardzo jak lubię twórczość Laurelin Paige, Gliniarz niestety okazał się totalną porażką i jestem w szoku, że dobrnęłam do końca, bo już w 1/3 odechciało mi się kontynuowania tej historii.
  • Wbrew grawitacji Julie Johnson było totalnym strzałem w ciemno, poza faktem, że podobała mi się okładka. Niestety uczciwie przyznam, że choć książka przypadła mi do gustu podczas lektury, to po niecałym miesiącu ledwo jestem w stanie przypomnieć sobie treść. Także było w porządku, ale w ogólnym rozrachunku nic wartego zapamiętania
  • Skandal, i zresztą cała seria Świętych grzeszników, to czytadło po które sięgnęłam od niechcenia. L.J. Shen nie wpasowuje się w moje gusta, ale całkiem dobrze odrywa od rzeczywistości
  • Magia wskrzesza to kolejny świetny tom przygód Kate Daniels, czyli urban fantasy, które uwielbiam i na które zawsze czekam z wytęsknieniem. Ilona Adrews stworzyła fenomenalnych bohaterów i genialny świat, a każda kolejna powieść z tej serii, sprawia, że kocham ją odrobinę bardziej.
  • Po świetnym Revved pokusiłam się również na Revived i w sumie nie żałuję. Wprawdzie Samatha Towel troszkę bardziej podobała mi się w historii Carrica i Andi, ale tu również było dobrze. 
  • Twórczość Lennifer L. Armentrout poznałam przy serii Lux, ale skradła moje serce dopiero serią Dark Elements. Z ciekawością obserwuję jej nowe książki i Lucyfer w sumie okazał się miłym zaskoczeniem. To coś w stylu romansu z elementami thrillera bądź kryminału, więc nie do końca mój gatunek, ale czytało się bardzo przyjemnie, choć bez efektu wow. 
  • Przy zalewających rynek wydawniczy erotykach, czasami myślę, że już nic nie jest w stanie mnie zaskoczyć, a jednak Stylo Fantome się to udało. Fabuła Poniżenia jest ciężka, wypełniona dosadnymi opisami i mocnymi scenami, przez co zostawiła mi masę splątanych uczuć, bo na początku nie byłam w ogóle pewna, czy mi się podobała - w sumie dalej nie jestem. Za to muszę przyznać, że z niecierpliwością oczekuję kontynuacji, więc jednak coś w sobie ma. 

Najlepsza książka
Po moich zachwytach nad Tijan, pewnie spodziewalibyście się ją tu zobaczyć, ale ten tytuł bez cienia wątpliwości należy się Ilonie Adrews. Powtórzę raz jeszcze, że uwielbiam jej serię, a Magia wskrzesza nie była wyjątkiem - wręcz przeciwnie uważam ją za jeszcze lepszą niż poprzedni tom. Zmiana scenerii i rozwinięcie wątków to był strzał w dziesiątkę i mam szczerą nadzieję, że Fabryka Słów nie każe czekać mi długo na następną część. 

Najgorsza książka
Jeśli napiszę, że wszystkie książki z motywem "hej zostań ojcem mojego dziecka" doprowadzają mnie do białej gorączki, to wystarczy? Gliniarz miał być odskocznią, a okazał się dramatycznie nieciekawym erotykiem, pełnym absurdalnych dialogów - Laurelin Paige tym razem zupełnie się nie popisała. 

Przyszło też do mnie parę nowych książek, ale że aktualnie nie mam do nich dostępu, to pokażę Wam je przy następnej okazji ;). Tymczasem jak Wam minął październik? Jesienna aura za oknem doskwiera, czy skłania do zakopania się z książką pod kocykiem? :D

Podsumowanie września


We wrześniu nie było mnie tu za wiele, ale tak jak wspominałam na Facebooku, tym razem wszystkiemu była winna awaria komputera. Na szczęście wszystko już z nim ok, także na dniach pojawi się recenzja Addicted, a ja mogę wrócić do blogowania. Mam nadzieję, że uda mi się je pogodzić z pisaniem pracy, bo w tym semestrze czeka mnie obrona. Możecie zacząć trzymać kciuki! ;)

Książki, które przeczytałam:
W sumie przeczytałam 6 książek, co daje 1 947 stron, odrobinę gorzej niż w zeszłym miesiącu, ale wciąż całkiem całkiem ;). 
Mr. President okazał się kolejnym bardzo dobrym romansem od Katy Evans, z delikatnym wątkiem politycznym. Wprawdzie zabrakło mi tam trochę intrygowania, charakterystycznego dla tego tematu, ale i tak byłam zadowolona. Zaginione laleczki to świetna kontynuacja genialnej książki - Ker Dukey i K. Webster ponownie stanęły na wysokości zadania serwując wyśmienitą lekturę. Pan Perfekcyjny okazał się książką nie tyle złą, co bez polotu. Jewel E. Ann napisała dość przyjemny romans, który wcale nie czytało się źle, ale na rynku podobnych powieści jest mnóstwo, a ta po prostu nie miała nic wyróżniającego. Lawless i Soulless przeczytałam bardziej z ciekawości niż z samej chęci poznania kolejnego dzieła T.M. Frazier, bo King wcale mnie nie zachwycał. Po Addicted nie spodziewałam się fajerwerków, ale o kurczę jakie to było dobre!

Najlepsza książka
Na ten tytuł zasługuje zarówno Addicted, jak i Zaginione laleczki, bo obie bardzo mi się podobały, ale z racji tematyki wybiorę Zaginione laleczki. Autorki świetnie szlifują portery psychologiczne bohaterów, pogłębiając postaci i oszczędzając mi rwania włosów z głowy, z powodu nieracjonalnych zmian. Akcja trzyma w napięciu, a całość - podobnie jak w pierwszej części - zwieńcza zaskakujący cliffhanger, sprawiając, że już nie mogę się doczekać kolejnej części.

Najgorsza książka
Na szczęście żadna z moich lektur nie zasługuje na ten tytuł! Najszybciej trafiły by tu książki Frazier, ale dobrze wiedziałam, czego się po nich spodziewać, więc nie będę hipokrytką teraz określając je jako złe.

Największe zaskoczenie
Addicted to książka, która wywarła na mnie ogromne wrażenie, między innymi dlatego, że okładka oraz tytuł robią tej pozycji gigantyczną krzywdę sprowadząjąc ją do kolejnego romansidła/erotyku. Recenzja pojawi się na dniach, ale to powieść, na którą naprawdę powinni zwrócić uwagę fani NA. 



Jak Wam minął wrzesień? :)

Podsumowanie sierpnia



Teoretycznie wakacje właśnie się skończyły, ale niektórzy z nas mają jeszcze miesiąc spokoju (na przykład ja :D). W poprzednim miesiącu zaliczyłam wypad nad morze i udało mi się poczytać, pooglądać seriale i zrobić remont mieszkania - także nawet nie wiem, gdzie uciekło mi ostatnie 31 dni. O tyle, o ile czytelniczo jestem zadowolona, to z pisaniem było trochę gorzej. Po pierwsze dlatego, że przez pierwsze dwa tygodnie mój dostęp do sieci był zdecydowanie ograniczony, po drugie czytałam głównie w aucie jeżdżąc między domem rodziców, a mieszkaniem we Wrocławiu. Większość recenzji mam pozaczynanych, także możliwe, że w tym miesiącu na blogu będzie działo się troszkę więcej ;).
Troszeczkę zmieniam format podsumowania, więc mam nadzieję, że Wam się spodoba.


Książki, które przeczytałam:
W sumie w ubiegłym miesiącu udało mi się poznać 8 nowych historii, co razem daje 3 230 stron, średnio 105 dziennie. 
Cherry jak zwykle była cudowna, ale Powietrze, którym oddycha nie zachwyciło mnie tak bardzo, jak pozostałe książki autorki.
Za to Revved okazało się romansem, który idealnie wstrzelił się w mój gust - wciągający, z odpowiednią ilością dramy i miłości. 
O Dearest Clementine pisałam tutaj, także nie powtarzając się, powiem tylko, że była to świetna historia NA. 
Skradzione laleczki to książka, o której naczytałam się mnóstwa świetnych opinii i miałam wobec niej duże oczekiwania, które wyjątkowo... się spełniły. To historia, która trzymała mnie w napięciu przez całą lekturę z naprawdę świetnie wykreowanymi portretami bohaterów.
Po 365 dni nie sięgnęłabym, gdyby nie recenzja Kasi z niekulturalnie.pl, której sednem było, że nie taki diabeł straszny, jak go malują. Myślałam, że  po tym, jak wydawnictwo zdecydowało się umieścić na okładce, w jednym zdaniu, porównanie do Ojca chrzestnego i 50 twarzy Grey'a skutecznie odstraszyli mnie od tej pozycji, a tu proszę. Nie była to może twórczość wysokich lotów, ale nie mogę jej odmówić tego, ze mnie wciągnęła. 
Zmiana okazała się chwilowym zaćmieniem umysłu, bo pierwsza część wcale mi się nie podobała, a kontynuacja wcale nie jest lepsza. 
Mam słabość do twórczość Tijan, więc nie mogłam sobie odmówić kolejnego tomu serii Fallen Crest. Nie recenzowałam ich wprawdzie na blogu, ale ta historia to typowe guilty pleasure - trochę przypomina operę mydlaną na sterydach, a mimo to ogromnie ją lubię. Szkoła trzyma poziom poprzednich części i choć szału nie ma, to trzyma poziom poprzednich części.
Na premierę książki Pepper Winters czekałam z zapartym tchem, bo jakiś czas temu naczytałam się o niej sporo dobrego na Goodreads. Niestety Łzy Tess okazały się bublem i zupełnie nie dorosły do moich oczekiwań. 

Najlepsza książka
Ten zaszczytny tytuł należy się Skradzionym laleczkom. Duet w postaci Ker Dukey i K.Webster stworzył historię, która wciągnęła mnie w swoje odmęty od pierwszych akapitów i nie pozwolia, żeby odłożyć ją choć na chwilę. Wartka akcja, świetny portret porywacza i jego ofiar sprawia, że koło tej książki nie da się przejść obojętnie.
Najgorsza książka
Pewnie spodziewalibyście się tu Blanki Lipińskiej, ale nie. To miejsce wędruje do Zmiany J.Sterling. Naprawdę nie wiem, co mnie podkusiło, po fatalnej pierwszej części, żeby w ogóle się za to zabrać, ale jak już zaczęłam to dobrnęłam do końca. Bohaterowie są kiepscy, a ich problemy trochę wyssane z palca. Akcja nie do końca się lepi - raz dramatycznie źle, raz tak cudownie, że można by rzygać tęczą. Dodatkowo po pierwszym tomie nie mam żadnej sympatii do Jacka i kolejny tom wcale tego nie zmienił. 
Największe zaskoczenie
Tak jak wspominałam wcześniej, po pierwszym rzuceniu okiem na okładkę 365 dni natychmiast ją skreśliłam. Ale w internetach wybuchł taki hype na tą pozycję (niekoniecznie pozytywny), że złamałam swoje postanowienie i postanowiłam przekonać się na własnej skórze o co tu chodzi. I choć nie pokusiłabym się określić ją jako dobrą, to nie okazała się nawet w połowie tak zła, jak myślałam. Niechętnie sięgam po twórczość polskich pisarzy - nie mam pojęcia dlaczego, więc nie pytajcie - ale kurczę to było naprawdę wciągające xD. 
Największe rozczarowanie
Na ten temat jeszcze się wypowiem, ale Łzy Tess nie zbliżyły się nawet do tego, czego się po nich spodziewałam. Być może to, jak odebrałam tę książkę to efekt właśnie wysokich oczekiwań, ale dateko mi do zachwytów.

Opublikowane recenzje
Kliknięcie w obrazek przeniesie Was do posta
  



Statystki:
Obserwatorzy: 315
Wyświetlenia: 4 070
Facebook: 458


Jak Wam minął poprzedni miesiąc? Czytaliście którąś z wymienionych przeze mnie książek? :)

Stosik #23 oraz podsumowanie lipca


Początek lipca to końcówka sesji i trochę zobowiązań rodzinnych, przez to mimo wakacji mój dorobek czytelniczy nie prezentuje się tak okazale jak to zwykle bywało ;). Mimo to jestem z niego całkiem zadowolona, a przede mną bardzo dużo książkowych planów na sierpień.


Stosik #23

Wspominałam już Wam o tym na Facebooku, ale straaasznie długo odmawiałam sobie nowych książek. Z jednej strony naprawdę nie miałam kiedy czytać, a z drugiej w końcu dopadło mnie poczucie winy z powodu stosów piętrzących się na moich półkach, z których nic nie ubywa. Ale oczywiście którego to książkoholika nie skusiła dobra promocja? xD A później zaczęłam rozmyślać, że przecież nie będę płacić dwa razy za przesyłkę, więc machnęłam wszystko za jednym razem (dobra, nie wszystko, ale sporo). Tym sposobem trafiło do mnie 9 nowych perełek zamówionych w Matrasie. 

Od góry:
  • Soman Chainani Akademia Dobra i Zła. Droga do sławy – kontynuacja, której absolutnie się nie spodziewałam, ale jestem zachwycona, że jest - oczywiście pod warunkiem, że będzie tak dobra, jak na to liczę ;). Swoją przygodę z Akademią zaczęłam ponad dwa lata temu (tu recenzja) i byłam zauroczona twórczością autora. Ostatnio nawet chodziła za mną myśl, żeby wrócić do tej serii, więc będę miała idealną okazję przed lekturą Drogi do sławy. 
  • Adriana Locke Poświęcenie – śliczna okładka, chwytliwy opis i pozytywne opinie to to, co przyciągnęło mój wzrok do pozycji od wydawnictwa Szósty Zmysł 
  • Ker Dukey, K. Webster Skradzione laleczki – jak możecie zauważyć, większą część mojego zamówienia stanowią powieści od Wydawnictwa NieZywkłe. Rozbija się o to, że - podobnie jak z Kobiecym - chcę przeczytać większość ich książek, ale w przeciwieństwie do tamtego nie są one dostępne w moim Legimi (chlip). Mają jednak chwytliwe opisy i wpasowują się w moje gusta czytelnicze, więc postanowiłam przygarnąć sześć tych, które najbardziej mnie zainteresowały – i to wyjaśnienie możecie podpiąć pod kolejne 5 powieści.
  • Kathryn Perez Terapia 
  • E.K. Blair Bang
  • J.A. Redmerski Zabić Sarai
  • B.N. Toler Tam dokąd zmierzamy
  • Samanta Towle Revved
  • Brandon Sanderson Dawca Przysięgi. Tom II – uwielbiam pióro Sandersona a Archiwum Burzowego Świata to istny majstersztyk! Byłam głęboko rozczarowana, że Mag podzieliło trzecią część tej sagi na dwa tomy (dwa bardzo drogie tomy, bo za tę jedną książkę razem wychodzi 90 zł) i odmówiłam sobie lektury, dopóki nie będę miała całości. 
Podsumowanie lipca 
Tak jak wspominałam wcześniej patrząc na to, że nudziłam się przez cały lipiec, to mój dorobek czytelniczy nie wygląda tak imponująco jak zwykle, niemniej jednak jestem z niego zadowolona ;). W sumie udało mi się przeczytać 6 książek, 2 089 stron, średnio 67 dziennie. Jak zwykle kliknięcie na moje zdjęcie przeniesie Was do recenzji, jeśli takowa się ukazała.
  
   
 

Najlepsza książka
Tutaj bitwa rozgrywała się pomiędzy książkami Hoover i Blair, bo to dwie perełki tego miesiąca, jednak na lepszą uznałam Bang. Recenzja pojawi się niedługo, więc nie będę się rozpisywać, ale dawno żadna książka nie wywołała we mnie tyle emocji i nie była tak zaskakująca. Autorka nie trzyma się schematów i choć jest to historia trudna i brutalna (zdecydowanie nie dla czytelników o słabych nerwach) to ogromnie mi się podobała.

Najgorsza książka
Jeśli śledziliście, co się tu działo w poprzednim miesiącu, nie będzie dla Was zaskoczeniem, że ten tytuł wędruje do powieści Vi Keeland. Po wspaniałym Egomaniacku, Tylko twój okazał się gigantycznym rozczarowaniem, bo nie wiele tam fabuły, a to co jest wcale nie pomaga. Po szczegóły zaproszę Was do recenzji, bo nie będę się rozpisywać po raz drugi xD.


Jak Wam minął lipiec? Czytaliście/planujecie czytać coś z moich zdobyczy? :)


Podsumowanie kwietnia


Ten długi majowy weekend miał być bardzo produktywnym czasem - do domu zabrałam górę książek i plan napisania jakiś zaległych recenzji, z racji tego, że w ubiegłym miesiącu prawie mnie tu nie było. Wyjaśniając to krótkie zawieszenie mogę posłużyć się tylko najbardziej wyświechtaną i prawdziwą wymówką, a mianowicie uczelnią. Nie wiem, czy to ze mną jest coś nie tak, ale jak nagle wpadnie mi więcej roboty, to no ni kija nie potrafię jakoś zaplanować mojego czasu, przez co tak naprawdę nie mam go na nic :D. Ale wracając do moich wielkich planów, z racji tego, że ten post pojawia się jakieś pięć dni później, możecie się domyślić, co z nich wyszło? Wielkie nic, ot co. 
Poddałam się netfixowej magii, oglądałam seriale, spotykałam się ze znajomymi. Krótko mówiąc, żyć nie umierać, a robota leżała odłogiem. 
Ale jako że ma to być podsumowanie ubiegłego miesiąca, a początków tego, to wróćmy do rzeczy ;). Kwiecień minął mi wybitnie szybko, bo w końcu zrobiło się ładnie na dworze, więc jeśli nie pracowałam nad projektami to wychodziłam korzystać z ciepełka. Ostatnie 30 dni dosłownie przesączyło mi się przez palce.

Książki, które przeczytałam:
   

   

W sumie przeczytałam 8 książek, jak możecie się domyślić po okładkach, romansów :D, głownie w pierwszej połowie miesiąca. Daje to 2 937 stron, statystycznie 98 dziennie. Z bólem stwierdzam, że żadna z nich nie była zachwycająca, większość z nich była dobra, ale w części przypadków nie potrzeba było więcej niż dwóch tygodni, żeby fabuła ulotniła się z mojej czaszki. Najlepsze zdecydowanie okazały się Twoje zdjęcie, Egomaniac i Weteran. To naprawdę świetne romanse, choć i tam zabrakło iskry, która by mnie zachwyciła. 
Największym rozczarowaniem natomiast okazało się Dziesięć poniżej zera, czyli powieść wobec której miałam ogromne oczekiwania i nadal zastawiam się, czy chce mi się pisać recenzję. Wszystko rozbija się o to, że moją opinię można streścić do zdania, że to naprawdę ładna historia, ale czytałam multum podobnych. Nie było tam dosłownie niczego, co wyróżniłoby ją na tle motywu, który zdążył mi zbrzydnąć jakiś czas temu. Kiedyś zaczytywałam się w New Adult tak bardzo, że ta idea młodych ludzi po przejściach spowszedniała mi do tego stopnia, że ich tragedie po prostu mnie nie ruszały.

Najlepsza książka
Ten tytuł wędruje do Egomaniaca, bo nadal jestem bardzo mile zaskoczona przez najnowszą powieść Vi Keeland. Było lekko, zabawnie, z nutą poważniejszych tematów, które sprawiły, że ta fabuła naprawdę zapadła mi w pamięć. Co będę więcej mówić - zajrzyjcie TU jeśli ciekawi Was recenzja. 

Najgorsza książka
Korporacyjny as Sandi Lynn to była prawdziwa tragedia, czego w sumie mogłam się spodziewać po okładce. Jednak mam silne postanowienie nie oceniać powieści Wydawnictwa Amber po oprawach graficznych, bo te są raczej odstraszające. Prawie zawsze. Tu natomiast treść była fatalna - bohaterowie są niekonsekwentni, cierpią na ciężki przypadek rozstroju emocjonalnego, a ich dialogi to są suche jak wiór. No nie. Po prostu nie. Tylko moje skłonności masochistyczne pozwoliły mi dobrnąć do końca tego koszmarku. 


Drogi Czytelniku,
Bardzo miło gościć Cię w moich skromnych progach. Jeśli podobało Ci się tutaj lub masz jakieś zastrzeżenia czy uwagi, daj mi o tym znać. Mam nadzieję, że zostaniesz ze mną na dłużej :).
Całusy
Ola

PS. Jeśli sam prowadzisz bloga, zostaw link, łatwiej będzie mi Cię odwiedzić, jednak poza nim, chyba wypadałoby napisać coś więcej? ;)
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka