Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gail McHugh. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gail McHugh. Pokaż wszystkie posty

#47 Recenzja - Amber (Book Tour)


Żal: za jego pomocą świat czyni z nas niewolników swojej brutalności.
Zawsze obecny w naszym życiu, niczym rozpylony w powietrzu toksyczny gaz,
jest ostatnim z czuwających przy naszym łożu śmierci.

Na samym początku nie miałam najmniejszej ochoty na najnowszą książkę od Gail McHugh, głównie dlatego, że choć Collide dość mi się podobało, to miałam sporo zastrzeżeń odnośnie tej powieści. Później jednak wpadło mi w oko wiele dobrych opinii o Amber, a na blogu Literacki Świat Cyrysi pojawiła się informacja o Book Tour'rze i stwierdziłam, że to idealna okazja, aby się z nią zapoznać.

Życie Amber Moretti zmienia się nie do poznania. Osierocona outsiderka, która przez całe życie zmagała się z koszmarami dzieciństwa, pragnie za wszelką cenę rozpocząć nowe życie jako studentka. Kiedy pojawia się na uniwersytecie po raz pierwszy, spotyka dwóch mężczyzn, najlepszych przyjaciół, którzy wnoszą do jej mrocznej egzystencji kolor, świeży powiew powietrza i światło.
(Źródło: Wydawnictwo Akurat)

Zanim zaczęłam czytać Amber raz jeszcze spojrzałam na opis i zaczęłam się zastanawiać dlaczego dobrowolnie pakuję się w historię o trójkącie miłosnym. Jedne z nich są lepsze, inne gorsze, ale mają jedną wspólną cechę - rzadko są pozytywnym aspektem fabuły i najczęściej spotykają się z szeroką gamą krytyki. Ten motyw miał w powieści swoje wzloty i upadki, jednak istnieje jeden niewątpliwy plus - przez całą powieść nie ma pewności, kogo wybierze bohaterka, a to nadaje smaczku tej opowieści i sprawia, że czytelnik z niecierpliwością odwraca kolejne strony pragnąc się tego dowiedzieć. 

Pierwsze, co zdecydowanie urzeka w Amber to prolog. Intrygujący, tajemniczy, przepełniony emocjami... Po takim wstępie chce się zwinąć w ulubionym fotelu z kieliszkiem wina i powiedzieć światu 'Wstrzymaj się, właśnie zaczynam fantastyczną książkę i nic nie powstrzyma mnie od czytania'. Ta pierwsza kartka była tak dobra, że z przyjemnością przytoczyłabym Wam ją w całości, ponieważ zapowiadała interesujący romans z całą gamą emocji.

Co przeszkadzało mi w powieści Gail McHugh? Moim zdaniem uczucie pomiędzy główną bohaterką i Brockiem rozwijało się zdecydowanie zbyt szybko. Z jednej strony dziewczyna twierdzi, że nie chcę się przed nim otworzyć, a zaraz zmienia zdanie i mówi mu wszystko. W sumie to dotyczy również chłopaka. To sprawiło, że przez znaczącą część powieści byłam Team Ryder, ponieważ mogłam zrozumieć chemię pomiędzy nim, a Amber i ten wątek rozwijał się znacznie bardziej realistycznie (w porównaniu do pierwszego). Niestety nie zmienił się również język, jakim posługuje się autorka i moje zastrzeżenia do niego, wytknięte przy recenzji Collide nadal są aktualne.

Nie pokuszę się żeby nazwać Amber kawałkiem dobrej literatury, ale jest w tej powieści coś, co sprawiło, że w sumie mi się podobała i przede wszystkim zaintrygowała mnie. Mimo słusznych rozmiarów pochłonęłam ją w jeden wieczór i nie mogłam zasnąć (uwierzcie, że próbowałam) dopóki nie dowiedziałam się jak się skończy. A najgorsze jest... Że zakończenie sprawia, że głęboko pożałowałam, iż nie poczekałam z przeczytaniem tej książki, aż nie pojawił się kolejny tom, ponieważ właśnie byłabym w drodze do księgarni. 

Jednego Amber nie można odmówić - powieść Gail McHugh jest wręcz naszpikowana emocjami, co sprawia, że czytelnik nie może się od niej oderwać. Nic nie jest oczywiste, autorka serwuje całe mnóstwo zwrotów akcji, sprawiając, że pod koniec niczego nie można brać za pewnik. Myślę, że ta powieść przypadnie do gustu każdemu fanowi gatunku, o ile będzie w stanie przełknąć to, że bazą fabuły jest ten nieszczęsny, miłosny trójkąt ;).

Moja ocena: 7/10

Skończyłam czytać: maj 2016 r.
Ocena z Lubimy Czytać: 6,81
Ilość stron: 590
Okładka: miękka
Data wydania: 3 lutego 2016 r.
Wydawnictwo: Akurat
Tłumaczenie: Joanna Grabarek
Cena (z okładki): 39,90 zł


[...] miłość nas zmienia. Zmienia wszystko, w co wierzymy. Miłość jest czyta,
a jednocześnie samolubna. Potrafi sprawić, że pragniemy rzeczy,
których nie powinniśmy pragnąć. Że nienawidzimy osoby, jaką się stajemy.
Miłość jest szczodra i chciwa, niezdecydowana i zaborcza, mściwa i magiczna zarazem.
Sprawia, że przeskakujemy z jednej urojonej emocji w drugą, trzymając nas jednocześnie
w nikczemnej sieci euforii, uplecionej z najpiękniejszych kłamstw i najstraszniejszych prawd.


Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Cyrysi, organizatorce Book Tour'u i autorce bloga Literacki Świat Cyrysi (regulamin akcji)

#24 Recenzja - Collide


Nienawidziła tego, nienawidziła, że zauważał każdą fizyczną
i emocjonalną reakcję, jaką w niej wywoływał.
I nienwidziła tego, jak bardzo go pragnęła.
Niech go szlag.

Czasami zobaczę książkę i natychmiast chcę ją przeczytać - nazwijmy to miłością od pierwszego wejrzenia. Czasami jednak bronię się rękami i nogami przed daną pozycją, a i tak, jakimś cudem, ląduje ona w mojej biblioteczce. Dokładnie tak było z Collide, dopóki nie zaczęły się pojawiać recenzje drugiej części. Właśnie wtedy moje postanowienie poszło w diabły i, w końcu, skusiłam się na zakup tej powieści. Byłabym zachwycona, ale... No właśnie.

Emily przeprowadza się do Nowego Jorku po śmierci matki, aby uciec od bolesnych wspomnień i rozpocząć nowe życie ze swoim chłopakiem Dillonem. Był dla niej ogromnym wsparciem w trudnych chwilach, więc dziewczyna postanawia zrobić kolejny krok w ich związku, jednak nie spodziewa się poznania Gavina Blake'a. Od pierwszego spotkania rodzi się między nimi pożądanie, które przechodzi w coś głębszego. Emily stara się to ignorować, ponieważ kocha Dillona, ale czy potrafi?

Zacznijmy od tego, że spodziewałam się czegoś więcej. Więcej emocji, więcej akcji, więcej niepewności... Wyobraźcie sobie, że idziecie do fantastycznej knajpy i oczekujecie wspaniałego musu czekoladowego, a otrzymujecie babciny sernik. Jest okej, dokładnie taki jak lubicie, ale nie do końca tego chcieliście. Tak właśnie było ze mną i Collide. Jest to bardzo nieregularna książka - z jednej strony fragmenty, które łapią za serce i sprawiają, że nie chce się odłożyć tej historii, z drugiej jednak przerysowane, najczęściej przesłodzone wątki, które sprawiały, że z niesmakiem kręciłam głową. To wszystko sprawia, że ciężko mi jednoznacznie określić swoje uczucia do tej powieści.

Jak można się domyślić występuje tu trójkąt miłosny, który autorki wprost uwielbiają, a czytelnicy często kręcą na niego nosem. Nie jestem wyjątkiem i rzadko określam to jako zaletę, ponieważ irytuje mnie rozczulanie się bohaterki, którego faceta ma wybrać, natomiast tutaj denerwowało mnie, jeszcze bardziej, że dobrze wiem, kto będzie wyborem bohaterki. Wszystko przez skrajnie wykreowanie głównych męskich postaci, przez które z niedowierzaniem obserwowałam kolejne decyzje Emily. Tu zwracam część honoru autorce, bo zdaję sobie sprawę, że chciała poruszyć trudny temat toksycznej relacji. Więc dlaczego część? Plus za pokazanie dlaczego w ogóle Emily kocha Dillona i powodów jej przywiązania do niego, minus za brak jakiejkolwiek finezji w jego działaniach - czyli ponownie - średnia kreacja bohaterów.

Natomiast moja główna bolączka to język. Do bólu wręcz kolokwialny, aż zaznaczyłam sobie fragment, który przepełnił czarę goryczy -Mała, muszę do kibla [...]. Grr, aż zgrzytnęłam zębami. Chętnie sięgnę po Pulse, ale mam szczerą nadzieję, że styl autorki ulegnie poprawie. 

Wspomnę jeszcze o absolutnie zachwycającej okładce, choćby dla której warto mieć tą pozycję na półce ;).

Wysoka ocena może dziwić, skoro praktycznie tylko narzekam, jednak Collide to dosyć dobra, bardzo kobieca książka. Zdecydowanie nie dla przeciwników gatunku, ale wszystkim łaknącym trochę gorącego romansu zdecydowanie polecam. Sama historia jest naprawdę w porządku, chociaż przyznaję, że czytałam lepsze. Jestem ciekawa, co może mi zaoferować Gail McHugh w Pulse.

Moja ocena : 6/10

Skończyłam czytać : wrzesień 2015 r.
Ocena z Lubimy Czytać : 7,57 / 10
Ocena z empik.com : 4,4 / 5
Ilość stron : 351
Data wydania : 17  czerwca 2015 r.
Okładka : miękka z zakładkami
Wydawnictwo : Akurat
Tłumaczenie : Anna Dorota Kamińska
Cena (z okładki) : 34,90 zł


Nigdy nie czułem się jednocześnie tak wstrząśnięty i tak zakochany.
Gdybyś mi powiedziała w dniu, kiedy się poznaliśmy, że złamiesz mi serce
i że mina dni, miesiące, nawet lata, a ból nie przeminie, i tak bym się w tobie zakochał.




Książka przeczytana w ramach wyzwania : 


PS. Nie zniknęłam! Naprawdę, po prostu nie mogę się przestawić z wakacji na studiowanie, przez co brak mi czasu zarówno na pisanie, jak i na czytanie. Mam nadzieję, że do końca października zdołam sobie wypracować jakiś system i powrócę tu na stałe. Dziękuję, że nadal tu zaglądacie i mogę tyko zapewnić, że nadal odwiedzam Wasze blogi i czytam komentarze, chociaż brak mi czasu na odpisywanie na cokolwiek :)).
PS2. To ostatni raz, kiedy wspominam o sprawdzaniu mejli podanych w zgłoszeniach do Book Tour'u. Rozumiem, że jeśli ktoś nie odpowiada, to nie jest zainteresowany przeczytaniem książki.... Listę uczestników zaktualizuję dopiero jutro, także wybaczcie jeśli Was tam nie ma. 


Drogi Czytelniku,
Bardzo miło gościć Cię w moich skromnych progach. Jeśli podobało Ci się tutaj lub masz jakieś zastrzeżenia czy uwagi, daj mi o tym znać. Mam nadzieję, że zostaniesz ze mną na dłużej :).
Całusy
Ola

PS. Jeśli sam prowadzisz bloga, zostaw link, łatwiej będzie mi Cię odwiedzić, jednak poza nim, chyba wypadałoby napisać coś więcej? ;)
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka