Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jenny Han. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jenny Han. Pokaż wszystkie posty

Recenzja - „Popiół za popiół” Jenny Han, Siobhan Vivian


Trylogia Ból za ból to jedna z tych, które wywołują we mnie dość specyficzne odczucia. Z jednej strony naprawdę ją lubię, ubóstwiam wątki Lilli i Kat, ale Mary doprowadza mnie do białej gorączki. Stąd do powieści Popiół za popiół podeszłam jak do jeża - chętnie, ale z dużą gamą ostrożności. Jak się okazało, słusznie.

Wydaje ci się, że Mary, Kat i Lillia nie mają nic do stracenia? Przemyśl to jeszcze raz...
Chciały tylko naprawić krzywdy, które im wyrządzono. Odpowiedzieć ogniem za ogień. Ale raz wzniecone płomienie szaleją niepowstrzymane. Sieją zniszczenie, a nawet śmierć. Wszystko zamieni się w popiół, jeśli dziewczyny nie zakończą tego, co rozpoczęły. Ale czy Mary, która w końcu poznała prawdę o sobie, będzie tego chciała?
Połączyły je tajemnice. Prawda może rozdzielić je na zawsze.
(Źródło: Wydawnictwo Feeria Young)

Ehh... nawet nie wiem od czego zacząć. Mam ogromny problem z oceną tej powieści, a ponieważ to ostatni tom, wiąże się z tym również problem z oceną całej tej serii, jako całości. Być może to kwestia mojego podejścia do tej historii, ale zupełnie nie odpowiada mi wprowadzenie przez autorki wątku paranormalnego. Musiałabym jeszcze raz przeczytać pierwszą część, żeby sprawdzić, czy się mylę, ale aktualnie wydaje się on wepchnięty tam na siłę. I jest naprawdę zupełnie zbędny. Przez to historia, która była naprawdę dobrze skonstruowana, zaczęła walić się jak domek z kart. Przestawienie Mary ze słodkiej, skrzywdzonej dziewczyny na mściwego ducha, sprawiło, że miałam ochotę walić głową o ścianę, bo poziom absurdu przekroczył moje granice. Czytanie jej wywodów już wcześniej było męczące, ale teraz po prostu nie mogłam jej znieść.

Co ciekawe, dla kontrastu, nadal naprawdę podobały mi się wątki Kat i Lilli, zwłaszcza związek tej drugiej. Mocno trzymałam za niego kciuki i gorąco im kibicowałam, ale autorki tak poprowadziły ich losy, że teraz nawet one nie ocieplają moich uczuć. Znajomi głównych bohaterów zeszli na dalszy plan, a fabuła skupiła się głównie na dziewczynach, przez co część wątków wydała mi się zbyt rozciągnięta i głównie zapychała tę powieść nieistotnymi detalami.

Nie wiem, co jeszcze mogę napisać, bo dominującym uczuciem po zakończeniu tej lektury jest po prostu rozczarowanie. Głęboko ubolewam nad finale trylogii Ból za Ból. Autorki z całkiem dobrej historii zdecydowały się zrobić farsę, która zupełnie do mnie nie przemawia. Coś, co z przyjemnością polecałam Wam poprzednimi razy, tym razem pozostawię bez komentarza. Jeśli jesteście gotowi zmierzyć się zamysłem autorek, dalej, może akurat Wam się on spodoba. Ja natomiast postaram się zapomnieć, że tak dobrą serię, można było tak zrujnować.

Moja ocena: 4/10

Skończyłam czytać: lipiec 2017 r.
Ocena z Lubimy Czytać: 7,38/10
Okładka: miękka
Ilość stron: 373
Data wydania: 20 lipca 2017 r.
Wydawnictwo: Feeria Young
Tłumaczenie: Andrzej Goździkowski
Cena (z okładki): 34,90 zł


Ból za ból | Ogień za ogień | Popiół za popiół 

Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Feeria Young


Książkę możecie nabyć między innymi na empik.com

Recenzja - „Ogień za ogień” Jenny Han, Siobhan Vivian

Chwycił mnie za rękę, nasze palce się splotły. A ja nie wzbraniałam się przed tym gestem,
choć wiedziałam, że powinnam. [...] Prześladowało mnie uczucie, że ma rację.
I ograniało mnie przerażenie. Ponieważ wiedziałam, że żadne z nas - a ja w szczególności -
nie ucieknie przed konsekwencjami.

Mimo niemrawego początku książka Ból za ból skończyła się w taki sposób, że naprawdę chciałam wiedzieć, co jeszcze mogą wymyślić autorki. Dlatego byłam zachwycona sięgając po Ogień za ogień, ale nie ukrywam, że jednocześnie obawiałam się, że powieść padnie ofiarą syndromu drugiej części. Czy słusznie?
Kiedy byłam małą dziewczynką, moje rozumienie zemsty było tak proste, jak przysłowia ze szkółki niedzielnej, za którymi to pojęcie się chowało. Niczym nieskalane drobne definicje, takie jak: „Nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe” albo „Nie naprawisz krzywdy inną krzywdą”. I to prawda: nie da się naprawić jednej krzywdy, wyrządzając inną. Bo nie ma dwóch takich samych krzywd. Prawdziwie skrzywdzeni… Prawdziwe ukojenie znaleźć mogą tylko w jednej z dwóch dróg: całkowitym przebaczeniu albo straszliwej zemście. To nie jest historia o przebaczeniu.
(Źródło: Revenge)

Recenzja NIE ZAWIERA SPOJLERÓW z poprzedniej części.

Mogłoby się wydawać, że historia Kat, Lilli i Mary już się zakończyła - dziewczyny w końcu otrzymały swoją zemstę. Tylko, że nie wszystko jest takie proste, jak się wydaje, bo licealistki dręczy poczucie winy i obawiają się, że ich działania mogą wyjść na światło dzienne. Wspólna misja zbliżyła je do siebie i związała ich wyjątkową więzią, ale jednocześnie osłabiła ich wcześniejsze przyjaźnie. Zaskakująco okazuje się, ze jedna z nich nie jest usatysfakcjonowana wymierzoną karą i pragnie więcej. Czy ofiara przeistoczyła się w oprawcę? Ogień zemsty płonie i nikt nie będzie miał siły go ugasić...

Plan Lilli, Mary i Kat był idealny. Wspólnie, w najgłębszej tajemnicy, ukarały swoich wrogów. Sprawiły, by cierpieli. Sprawiedliwości w końcu stało się zadość. Ale Bal Absolwentów nie potoczył się tak, jak sobie tego życzyły. Wszystko wymknęło się spod kontroli.Teraz, choć nęka je poczucie winy, dziewczyny muszą po prostu się pozbierać i zapomnieć o tym, co się wydarzyło, i o umowie, którą zawarły. Ale z cichą, łagodną Mary jest naprawdę źle. Przepełnia ją gwałtowny gniew, który może sprawić, że komuś stanie się krzywda.
Raz rozpalonego ognia nie da się ugasić…
(Źródło: Wydawnictwo Feeria Young)

Na wstępie - żeby wszystko było jasne - ta powieść jest lepsza niż pierwszy tom. Zniknęła infantylność dziecięcych żartów, miałam okazję trochę lepiej poznać bohaterów i z rosnącą ciekawością śledziłam prawie wszystkie wątki, zwłaszcza te dotyczące Lilli. Zastanawiam się, czy jak napiszę, że niektóre decyzje bohaterów doprowadzały mnie do chodzenia po pokoju to uznacie to za plus, zwłaszcza że w takich momentach raczej nie kontemplowałam ich mądrości :D. Słowem wyjaśnienia - lubię, jak książka mnie zaskakuje, a jeszcze bardziej, jak nie potrafię beznamiętnie obserwować fabuły. Jest tyle historii, które przyjemnie się czyta, ale nie potrafią wywołać u mnie żadnej reakcji, natomiast dobrą powieść poznaję właśnie po tym, że muszę ją na chwilę odłożyć, bo mam ochotę wejść tam i przemówić paru osobom do rozsądku. 

Później przyszedł ten magiczny moment, kiedy przestałam lubić główne bohaterki, a moja sympatia przeniosła się na ich ofiary. Nie wiem, czy jestem zadowolona z takiego obrotu spraw. W pewnym sensie przypomina to uczucie, które tak chwaliłam w recenzji pierwszej części, ale... mam wrażenie, że wtedy było mniej permanentne. Być może dlatego, że wówczas myślałam, że ich ofiary spotyka zbyt surowa, ale jednak zasłużona kara. Tym razem dziewczyny są po prostu okrutne i naprawdę nie podoba mi się ich zachowanie. Zemsta ma to do siebie, że jest karą. Nie da się odmierzyć bólu i wyrównać rachunków, niemniej jednak ma swój powód. Natomiast znęcanie się... to całkiem inna para kaloszy i to w dodatku takich, których nie cierpię. Ale za to zakończenie było kosmiczne. Nie wiem dlaczego tak długo zajmuje autorką rozkręcenie początku, ale ponownie ostatnie 50 stron to istny majstersztyk i naprawdę chciałabym, żeby następnym razem pisarki pociągnęły kolejny tom w tym klimacie, zamiast stawiać na niemrawe początki. Nie wspominając o fakcie, że mam trochę rozwalony mózg, bo za chiny nie mogę wykombinować CO się tam STAŁO?

De facto mamy trzy główne bohaterki i każda z nich dostaje swoje pięć minut - rozdział, w którym czytelnik może spojrzeć na fabułę jej oczami. Miałam okazję poznać dziewczyny trochę lepiej niż w pierwszej części i obserwować zmiany, jakie w nich zaszły. Myślę, że moją ulubienicą została Lillia, która w końcu pokazała trochę pazurków i bardzo podoba mi się, że mogę dostrzec w niej przemianę. Poza tym nie będę ukrywać, że jej wątki zaciekawiły mnie najbardziej, zwłaszcza relacja z pewnym chłopakiem... ;). Kat tym razem również pokazała trochę inne oblicze, bardziej wrażliwe niż w pierwszym tomie i przez to polubiłam ją trochę bardziej, choć nadal nie do końca odpowiadały mi niektóre jej decyzje. Cieszę się, że autorki nie postawiły na wprowadzenie nowych bohaterów, a raczej na przybliżenie czytelnikowi tych, którzy już się pojawili w fabule. Wiele osób narzekało, że z powodu mnogości postaci zlewały się one w jedną masę i nie byli w stanie wyłapać ich indywidualnych cech - tym razem autorki nadrabiają to niedopatrzenie, bo faktycznie mamy okazję dowiedzieć się czegoś więcej o bohaterach drugoplanowych. No i zostaje jeszcze Mary... <głęboki wdech>

Nie potrafię oceniać książki na podstawie jednego wątku czy bohatera, czy to pozytywnego czy negatywnego. Jednak nie chciałabym spotkać się z powieścią autorki, która jest odpowiedzialna za stworzenie Mary i jej historii. Po prostu... to wymaga walenia głową w stół, tysiąca i jednego gifa oraz innych czynności, które pomogłyby mi wyrazić moją irytację. Jeśli widzieliście moją recenzję pierwszej części (jest podlinkowana na dole), to wiecie, że dziewczyna już raz zdążyła mnie zdenerwować, ale w tym tomie doprowadzała mnie do szewskiej pasji. Jej narracja, uczucia, decyzje - wszystko, absolutnie wszystko sprawiało, że nie mogłam jej znieść. Pominę milczeniem zupełnie niepotrzebnie wprowadzony wątek paranormalny, ale charakter Mary jest po prostu nie do zniesienia. Ile razy można powtarzać, że nie zasługuje na miłość, przyjaciół, zainteresowanie, szczęście etc. - wybierzcie sobie cokolwiek i na pewno dziewczyna przynajmniej raz stwierdziła, że nie jest tego warta. Teoretycznie jest wspaniałą przyjaciółką, ale przez caluteńką powieść nie widziałam, żeby zrobiła cokolwiek dla Kat albo Lil, zamiast tego prosi tę drugą o coś, na co zupełnie nie ma ochoty. Generalnie patrząc na jej zachowanie pomyślałabym, że albo ma jakieś problemy natury psychiatrycznej albo ma dwanaście lat i przeżywa nastoletnią depresję połączoną z dziwnym, niezrozumiałym buntem. Ja rozumiem (lub przynajmniej staram się zrozumieć), że Reeve ją skrzywdził, ale kurczaki, czy ona nie zdaje sobie sprawy, że byli dzieciakami? Nieeee, zamiast zrobić cokolwiek ze swoim życiem, decyduje się na myślenie o tym w kółko non stop, dookoła, normalnie cały czas i podnoszenie tego do rangi krzywdy, której nie da się odkupić, rzutującej na całe jej życie i przyszłość. Im dalej w las tym było z nią tylko gorzej. Nawet później, już niezależnie od wyadzarzeń z przeszłości jak można łaknąć zadośćuczynienia za coś, do czego samemu się doprowadziło? WTF? Generalnie Mary jest bardzo krwiożercza, jak na tak "słodką" irytującą osóbkę, co zupełnie do niej nie pasuje.
(Porcja gifów, ilustrujących moje uczucia)

Gdybym miała pominąć cały nieszczęsny wątek Mary (jak i ją samą) bez wahania stwierdziłabym, że Ogień za ogień to naprawdę świetna książka, którą absolutnie musicie przeczytać. Ale że mój poziom irytacji przekroczył dopuszczalny (znacznie) to mogę nazwać tę historię jedynie bardzo dobrą. O ile Ból za ból przypadł Wam do gustu, kontynuacja na pewno również Was nie zawiedzie. A jeśli zastanawiacie się czy warto... cóż moim zdaniem tak, o ile jesteście w stanie poradzić sobie z jednym irytującym bohaterem ;).

Moja ocena: 7/10

Skończyłam czytać: listopad 2016 r.
Ocena z Lubimy Czytać: 7/10
Ilość stron: 487
Okładka: miękka
Data wydania: 27 października 2016 r.
Wydawnictwo: Feeria Young
Tłumaczenie: Andrzej Goździkowski
Cena (z okładki): 37,90 zł


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Feeria Young


Ból za ból | Ogień za ogień

Książkę możecie nabyć między innymi na empik.com

#53 Recenzja - Ból za ból



Mówi Karma. Jestem suką. Jest w twoim życiu ktoś, komu należy się nauczka?


Po pierwszych zapowiedziach Ból za ból skojarzył mi się tematycznie z serią Pretty Little Liars. Swego czasu bardzo chciałam przeczytać te książki, ale odstrasza mnie ilość tomów, dlatego uznałam, że spotkanie z najnowszą propozycją od Wydawnictwa Feeria bardzo mi się spodoba. 

Pocztówkowo idealna Wyspa Jar jest pełna uroczych sklepów turystycznych, dziewiczych plaż, i niesamowitych domów. To właśnie tam trzy dziewczyny potajemnie spiskują nad zemstą. Kat jest już zmęczona zastraszaniem przez jej byłego najlepszego przyjaciela. Lillia od zawsze wyglądała na jej młodszą siostrę, więc kiedy odkrywa, że jeden z jej chłopaków potajemnie z nią sypia, zamierza położyć temu kres. Mary stale nawiedzają traumatyczne wydarzenia z minionych lat, więc chłopak, który jest za nie odpowiedzialny powinien dostać za swoje. Żadna z dziewcząt może swoich mściwych fantazji bez ściągania na siebie podejrzeń. Ale razem ... wszystko jest możliwe.
(Źródło: Wydawnictwo Feeria Young)

Nie sądzicie, że zemsta to bardzo popularny motyw? Niezależnie od gatunku wydawać by się mogło, że tej jednej rzeczy chcą wszyscy - zarówno bohaterowie jak i złoczyńcy. Z jakiegoś powodu wydaje im się, że jedyną możliwością wyrównania rachunków jest odpłacenie się ząb za ząb, oko za oko... ból za ból. Kat. Lillia i Mary z całego serca pragną zemsty, zostały skrzywdzone, więc należy im się rekompensata, prawda? Trzy dziewczyny, które dzieli wszystko, poza wspólnym celem, rozpoczynają swój plan od niewinnych żartów, lecz to nie zaspokoi ich pragnienia sprawiedliwości. Czy ich ofiary naprawdę zasługują na swój los?

Jenny Han i Siobhan Vivian to autorki, z którymi nie miałam wcześniej do czynienia, więc absolutnie nie wiedziałam, czego mogę się spodziewać po tym duecie. Dodatkowo obawiałam się, że pisarki nie do końca będą potrafiły się zgrać i zaserwują mi urywaną opowieść, w której bez trudu będę mogła rozróżnić, gdzie się zaczyna i kończy pióro danej autorki. Dlatego jestem tak miło zaskoczona, że - z ręką na sercu - gdybym nie wiedziała, że jest to powieść napisana w duecie, nigdy bym się nie domyśliła. Jenny Han i Siobhan Vivian dobrze się zgrały i potrafiły przedstawić jedną, spójną opowieść. Zaskoczyło mnie, że postanowiły podzielić narrację pomiędzy trzy główne bohaterki i, chociaż czasami następował zgrzyt w tych przeskokach, była to bardzo dobra decyzja, która pozwoliła czytelnikowi zajrzeć w głąb umysłu każdej 

Bohaterowie wykreowani przez autorki niesamowicie mi się podobali, mimo że na samym początku byłam rozczarowana ich płytkością i przewidywalnością, z czasem jednak uświadomiłam sobie, jak fantastycznie zostali stworzeni. Są to ludzie bardzo niejednoznaczni - czytelnik uświadamia sobie, że w pewnym momencie gdzieś zatarła się granica pomiędzy oprawcą, a ofiarą, prześladowcą i prześladowanym. Jest to nie lada wyzwanie - przekonać odbiorcę, że postać, którą już zdążył polubić okazuje się złoczyńcą, a bohaterowi, do którego zapałał natychmiastową niechęcią, nagle powinien współczuć. Jenny Han i Siobhan Vivian udało się to znakomicie. O tyle, o ile od początku lubiłam Kat i Lillie, to Mery grała mi na nerwach przez całą książkę. Zdaję sobie sprawę, że była to jedna z bohaterek, która miała za zadanie budzić współczucie, sympatię, etc., ale nienawidzę takich postaci. Dziewczyna była, że tak brzydko powiem, zupełną ofiarą i popychadłem, tylko i wyłącznie dlatego, że tak wybrała. Przysięgam Wam, że nie mogłam znieść ani jej narracji, ani wypowiedzi... Normalnie unikam wstawiania gifów w recenzjach, ale hej, chodziło mi to po głowie przez absolutnie każdą scenę, w której się pojawiła...


Generalnie mam niewiele zastrzeżeń do tej książki. Gdzieś tam troszeczkę mi przeszkadzało, że Kat i Lillia tak szybko dopuściły do siebie Mery, zwłaszcza, że tej drugiej bardzo zależało na anonimowości. Tak samo później, ten przeskok od dość niewinnych żartów do zaprzepaszczenia czyjejś przyszłości przeszedł w sumie bez echa. Ni z tego ni z owego dziewczyny wytaczają działa wielkiego kalibru...

Zaskakująco ostatnie pięćdziesiąt stron jest naprawdę, naprawdę rewelacyjne. Mam na myśli tak dobre, że cała ta powieść wydaje się tylko wstępem do znacznie bardziej dramatycznych wydarzeń, które autorki przygotowały na dalsze części. To ten moment, kiedy niepokojące tajemnice czają się tuż pod powierzchnią i czekają na odkrycie.

Ogólnie rzecz biorąc Ból za ból autorstwa Jenny Han i Siobhan Vivian to moim zdaniem bardzo dobra powieść dla młodzieży, a i starszym przypadnie do gustu, jeśli tylko lubicie obracać się w świecie typowego, amerykańskiego liceum okraszonego odrobiną krwiożerczych, pragnących zemsty dziewczyn. Nie obyło się wprawdzie bez paru niedociągnięć, ale są to na tyle małe wady, że mogę spokojnie przymknąć na nie oko i niecierpliwością wyglądać kolejnego tomu. Serdecznie polecam.

Moja ocena: 7/10

Skończyłam czytać: czerwiec 2016 r.
Ocena z Lubimy Czytać: 7,88/10
Ilość stron: 352
Okładka: miękka
Wydawnictwo: Feeria Young
Tłumaczenie: Andrzej Goździkowski
Cena (z okładki): 34,90 zł


[...] - Wszystkie jesteśmy winne. - Po chwili zaciągnęłam się jeszcze raz.
Czułam, jak dym przenika moje ciało. - Teraz możemy tylko liczyć, że ujdzie nam na sucho.



Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Feeria Young




Książkę możecie nabyć między innymi na empik.com


Drogi Czytelniku,
Bardzo miło gościć Cię w moich skromnych progach. Jeśli podobało Ci się tutaj lub masz jakieś zastrzeżenia czy uwagi, daj mi o tym znać. Mam nadzieję, że zostaniesz ze mną na dłużej :).
Całusy
Ola

PS. Jeśli sam prowadzisz bloga, zostaw link, łatwiej będzie mi Cię odwiedzić, jednak poza nim, chyba wypadałoby napisać coś więcej? ;)
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka