Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo YA!. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo YA!. Pokaż wszystkie posty

#30 Recenzja - Mara Dyer. Tajemnica



- Gniewna, wycofana, introwertyczna emoindywidualistka,
która przygląda się wszystkiemu z boku, rysując liście zwiewane z nagich gałęzi i...
- Och, jakie to miłe. Mów dalej!

W czasie wakacji na każdym kroku rzucała mi się w oczy recenzja jednej z książek Michelle Hodkin i każdej z nich towarzyszył zachwyt nad trylogią Mara Dyer, sama musiałam się przekonać dlaczego. Spodziewałam się kolejnego, typowego paranormal romans, książki dobrej, a nie fantastycznej, głównie dlatego, że sceptycznie podchodzę do powieści, którymi wszyscy się zachwycają.

Recenzja może zawierać drobne odniesienia do kolejnych tomów (ale nie spojlery), ponieważ tak jak mówiłam wcześniej, nie będę pisać ich recenzji, a warto szepnąć słowo czy dwa.

Każdy kryje w sobie tajemnicę, wystarczy ją obudzić.
Przyjaciele Mary giną tragicznie w tajemniczym wypadku, który ona sama przeżyła. Dziewczyna pragnąc uwolnić się od bolesnych wspomnień, przeprowadza się z rodziną do nowego miasta. W okół niej zaczynają dziać się tajemnicze zdarzenia, a Mara widzi rzeczy, których nie może tam być. Dziewczyna ma coraz większy problem, aby odróżnić prawdę od urojeń, a pojawienie się w jej życiu przystojnego Noah tylko bardziej wszystko komplikuje. Czy Mara zdąży się dowiedzieć, co dzieje się w jej życiu, zanim komuś stanie się krzywda?

Na samym początku miałam wrażenie, że otrzymam kolejny, zwykły paranormal romans, dlatego jestem bardzo mile zaskoczona przez tę książkę. Nie chodzi mi wcale o to, że nie pojawia się wątek romantyczny, takowy jest i zajmuje dość istotny element fabuły, ale nie o tym jest opowieść. Na całe dwa dni wciągnęła mnie historia Mary i przez jakiś czas nie mogłam się oderwać od jej opowieści. Jest coś takiego w tej książce, poza wątkiem fantastycznym, co wyróżnia ją wśród NA. Najczęściej tajemnice w fabule zagęszczają się mniej więcej do połowy książki, po czym większość z nich powoli się wyjaśnia, natomiast książce Michelle Hodkin tych sekretów na samym początku jest całe mnóstwo, po czym na każdy jeden, na który czytelnik otrzymuje odpowiedź przypada pięć nowych. Stwarza to niesamowity klimat tych książek, ponieważ łączy on całą serię i jest jej znakiem rozpoznawczym. 

Bohaterowie są przyjemni, jeśli tak mogę to nazwać. Raczej żaden nie podkradł mojego serca, ale są bardzo dobrze wykreowani, zarówno pierwszo- jak i drugoplanowi. Przede wszystkim przypadł mi do gustu cierpki humor i brak przesłodzonych scen między główną parą (niektóre dialogi to złoto w czystej postaci), jednak wszyscy mają swoje indywidualne cechy, które sprawiają, że wyróżniają się między sobą i ciężko ich pomylić. Mara być może nie zostanie moją ulubioną postacią, jednak nie irytowała mnie i z przyjemnością obserwowałam jej przemianę na przestrzeni trzech tomów. Doceniam, że autorka stara się by jej postaci ewoluowały razem z fabułą, a nie tylko płynęły z prądem. Ukłony należą się natomiast za styl pisania, który stworzył (o czym już wspominałam) niesamowity klimat tych książek. To właśnie on sprawia, że nie mogłam się rozstać ze światem wykreowanym przez Michelle Hodkin, tylko od razu pochłonęłam całą serię. To zdecydowanie nie są książki, gdzie mogę sobie pozwolić na przyjemność dozowaną, ponieważ ta opowieść wciąga szybko i mocno do miejsca, gdzie rzeczywistość przestaje mieć aż takie znacznie i liczy się tylko odkrycie tajemnic z przeszłości Mary.

Książka jest poniekąd niewolnikiem gatunku, w jakim jest napisana - ciężko opędzić się od schematów, które są jego wyznacznikiem. Moim zdaniem autorce się to udało, w ważnych kwestiach zdecydowanie miała swój pomysł, finał również był genialny, w życiu nie pomyślałam, że tak się potoczą wydarzenia, kiedy zaczynałam pierwszy tom. Jednocześnie nie oparła się pokusie ulegnięcia tym maleńkim, na przykład najbogatszy chłopak w szkole, czy przyjaciel gej, Mimo to, mogę je wybaczyć, ponieważ potrafiła mnie zaskoczyć przy głównej linii fabularnej, a to nie często się zdarza w tym gatunku. 

Jeżeli szukacie dobrego, nietypowego paranormal romas (i nie macie nic przeciwko literaturze młodzieżowej) gorąco Was zachęcam do sięgnięcia po całą trylogię Michelle Hodkin. Wprowadzi w Was w pełen tajemnic świat, który pochłonął mnie bez reszty i nie wypuścił przez długi czas. Jest to zdecydowanie jedna z tych książek, z którymi po prostu trzeba się zapoznać.

Moja ocena: 8/10
Moja ocena serii: 9/10


Skończyłam czytać: październik/listopad 2015 r.
Ocena z Lubimy Czytać : 7,7/10
Ilość stron : 412
Data wydania : 10 września 2014 r.
Okładka : miękka z zakładkami
Wydawnictwo : YA!
Tłumaczenie : Małgorzata Fabianowska
Cena (z okładki) : 39, 99 zł
Naprawdę nie nazywam się Mara Dyer, ale mój prawnik powiedział, że powinnam się na coś zdecydować. Na jakiś pseudonim. Nom de plume, tak to się nazywa. Wiem, bo uczyłam się o tym. Dziwnie jest mieć fałszywe imię i nazwisko, ale wierz mi – to i tak jest najbardziej normalna rzecz w moim obecnym życiu. Pewnie niepotrzebnie ci o tym piszę. Ale gdyby nie mój długi jęzor, nikt nie miałby pojęcia, że siedemnastolatka, która uwielbia Death Cab for Cutie, mogłaby popełnić morderstwo. Nikt by nie wiedział o istnieniu pewnej porządnej uczennicy, która przyczyniła się do śmierci kilku osób. Dlatego ważne jest, że ty to wiesz. Dzięki temu nie staniesz się następną ofiarą. „Mara Dyer” Nowy Jork
Strona 1


Książka bierze udział w wyzwaniu

#14 Recenzja - Wypowiedz jej imię


,,Z jego głębi wyłoniła się szczupła, biała jak marmur,
ociekająca krwią ręka. Dłoń chwyciła się umywalki,
a za nią zaczęła wysuwać się reszta ciała.[..]
Gdy dłoń wyciągnęła się w kierunku Taylor,
na ułożone w mozaikę płytki podłogi chlapnęło
kilka tłustych czerwonych kropel.
Kap, kap, kap.

Zacznijmy od tego, że nie jestem fanką horrorów. Weźmy na przykład King'a - bardzo gościa lubię, szanuję jego dorobek i podobały mi się te książki, które czytałam - ale nigdy nie doznałam strachu czy uczucia niepokoju czytając jego powieści. Sięgałam po ten gatunek ponownie i wciąż tego nie czułam. Po pewnym czasie stwierdziłam, że może ten typ książek po prostu nie jest dla mnie, myślałam, że może nie potrafię się wczuć w takie opowieści. Jak bardzo się myliłam...

Bobby jest uczennicą elitarnej szkoły dla dziewcząt Piper's Hall, a jej najbliższą przyjaciółką jest Naya, z którą mieszka w pokoju. W noc Hallowen kilka dziewczyn przemyca do budynku chłopców z miasteczka i rozpoczynają się mrożące krew w żyłach opowieści o duchach. Kiedy pada propozycja wywołania Krwawej Mery wyzwanie podejmują trzy osoby - Naya, Caine i Bobby, jednak nic się nie dzieje. Następnego dnia wszyscy troje otrzymują wiadomość - 'Pięć dni'. Dokładnie tyle im zostało. Nastolatka ma mało czasu, żeby dowiedzieć się czego chce od nich Mery, a to doprowadzi ją do mrocznych sekretów szkoły. Tylko czy nie będzie za późno? 

Krwawa Mery to motyw przewałkowany, przemaglowany i przemielony przez wszystkie dziedziny popkultury, dlatego na początku byłam bardzo sceptycznie nastawiona do książki James'a Dowson'a. Jednak doszłam do wniosku, że mimo znajomości tej 'legendy' nigdy mnie ten temat nie interesował - ba, nie wiem nawet czy oglądałam choć jeden taki film. Skuszona swoimi logicznymi argumentami (hihi, tak jakby do zakupu kolejnej książki potrzebny był logiczny argument...) stwierdziłam, że jak tylko nadarzy się okazja owa książka znajdzie się w moim posiadaniu. A że ta nadeszła dość szybko, nie mogłam odmówić ;).

Przede wszystkim założyłam, że do czytania horrorów niezbędny jest odpowiedni nastrój, więc zamiast czytać tę książkę na plaży, w pełnym słońcu, cierpliwie zaczekałam aż wszyscy pójdą spać i, uzbrojona w latarkę, wyszłam czytać na dwór. Dlaczego tam? Chodzi o dźwięki - szum wiatru, nocne zwierzątka itp., przy czym wszystko tajemnicze i jakby straszniejsze nocną porą. Myślę, że do pewnego stopnia to zaważyło na moim odbiorze tej powieści.

Ale chyba Was nudzę, co? To przejdźmy w końcu do sedna.

Autor wziął na siebie bardzo trudne zadanie przekształcenia miejskiej legendy w coś wartego uwagi. Coś, co zaintryguje czytelnika i sprawi, że zadrży ze strachu. Sami musicie się przekonać, ale moim zdaniem James Dowson odwalił kawał dobrej roboty tworząc ,,Wypowiedz jej imię". Zacznijmy od postaci, które są bardzo dobrze wykreowane - jako ludzie, których możemy spotkać na swojej drodze. Sama Mery zasługuje na uwagę i aplauz, bo byłam nawet kiedy byłam pewna, że  wiem o niej już wszystko, okazywało się, że autor ma jeszcze wiele do przekazania. Akcja jest prowadzona dynamicznie, a kolejne rąbki tajemnicy są uchylane przed czytelnikiem z rozmysłem - widać, że autor dokładnie wiedział ile wyjaśnić, by zachować sekrety Mery, a jednocześnie sprawić, że coraz bardziej zakopujemy się w tajemnicach ukrytych wśród murów Piper's Hall. Nie ma tu za wiele krwawych, czy naturalistycznych opisów, jednak dużo bardziej mrożące krew w żyłach są te krótkie fragmenty dotyczące zjawy. Uczciwie przyznam, że wzdrygałam się razem z Bobby kiedy zabrano jej okulary, gdy zerkała w lustro i ciarki mnie przeszły, kiedy dostała podarunek od Mery. Mogłam poczuć jej strach i frustrację, bo zdawała sobie sprawę, że nikt nie uwierzy kilkorgu nastolatkom, że pięć razy wypowiedzieli imię Krwawej Mery, a coś faktycznie się wydarzyło. Autor zdecydowanie chciał nadać realizmu swojej historii wyjaśniając, dlaczego setki osób codziennie wypowiadają tą kwestię, a nic się nie dzieje, natomiast nasi bohaterowie muszą się mierzyć z widem szybkiej śmierci. Czy mu się to udało czy nie to kwestia dyskusyjna i ocenę pozostawiam Wam. Poza fragmentami szeroko pojętego horroru, występuje tu wątek miłosny, który jednak nie jest ani przerysowany ani nachalny. Dla mnie był miłym dodatkiem do fabuły oraz odskocznią od głównego tematu powieści. Powiem wam jeszcze jedno - zakończanie zwaliło mnie z nóg i ten napis na końcu... Brrr... aż po plecach przeszły mi ciarki. To zdecydowanie otwiera drogę ewentualnej kontynuacji (choć nie wiem czy takowa jest choćby w planach).

Jedyne, co mi przeszkadzało to mała ilość opisów (poza Mery - tą mogłam sobie wyobrazić bardzo dobrze). Należę do czytelników, którzy lubią wtopić się w świat przedstawiony i dokładnie wyobrazić sobie bohaterów. Może później już przeoczyłam tę informację, ale w sumie do teraz nie wiem w jakim wieku była Bobby i reszta oraz nie potrafię ich sobie do końca wyobrazić. Może nie jest to duża wada (może dla niektórych nawet kolejna zaleta), ale w pewnym momencie zauważyłam, że przeszkadza mi w czytaniu.

Uff, ale się dzisiaj rozpisałam. Zmierzają do końca, powiem Wam szczerze, że spodziewałam się dużo gorszej pozycji, a tak gorąco polecam książkę James'a Dowson'a ,,Wypowiedz jej imię" wszystkim fanom horrorów i thrillerów jak również tym, którzy rzadko sięgają po ten gatunek. Uwielbiam styl pisania autora i już dziś mogę stwierdzić, że jeśli jego inne książki ukarzą się w naszym ojczystym języku, to na 100% stanę się ich posiadaczką.

Moja ocena : 8/10

Skończyłam czytać : 10 sierpnia 2015 r.
Ocena z Lubimy Czytać : 7,77/10
Ocena z empik.com : 4,5/5
Ilość stron : 269
Okładka :miękka
Data wydania : 3 czerwca 2015 r.
Wydawnictwo : YA!
Tłumaczenie : Marcin Sieduszewski
Cena (z okładki) : 29,99 zł



Kap, kap, kap.
Pośrodku linoleum zaczęła powstawać kałuża. Mery budowała portal.
Krople zmieniły się nieprzerwaną strużkę - przeciek przybierał na sile. [..]
-O Boże wypuście mnie stąd!
Z kałuży wynurzyła się blada jak śmierć dłoń.



A jak jest z Wami? Lubicie horrory itp?
Jak podoba Wam się koncepcja ,,Wypowiedz jej imię?" :)?

8/52


Drogi Czytelniku,
Bardzo miło gościć Cię w moich skromnych progach. Jeśli podobało Ci się tutaj lub masz jakieś zastrzeżenia czy uwagi, daj mi o tym znać. Mam nadzieję, że zostaniesz ze mną na dłużej :).
Całusy
Ola

PS. Jeśli sam prowadzisz bloga, zostaw link, łatwiej będzie mi Cię odwiedzić, jednak poza nim, chyba wypadałoby napisać coś więcej? ;)
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka