Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sarah Dessen. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sarah Dessen. Pokaż wszystkie posty

#58 Recenzja - Gwiazdka z nieba i jeszcze więcej


Z tego, co widziałam, twarde drewno podłogi było w znakomitym stanie.
Ale z drugiej strony widywałam przecież również wiatrak i otwarte niebo
i nigdy nie wzbudzało to we mnie pragnienia podboju.
Wydaje nam się, że świat jest jest jasny i oczywisty. 
W istocie wszystko zależy od tego, kto na niego patrzy. 

Zakochałam się w twórczości Sarah Dessen przy okazji Kołysanki i od tamtej pory ani jedna z jej książek mnie nie zawiodła. Z tego, co widziałam sporo osób zarzuca autorce, że jej książki są o wszystkim i o niczym - ot takie czytało na wolny wieczór. I choć trudno się z tym nie zgodzić, to dla mnie jest to ich największa zaleta. W tych powieściach na próżno szukać egzaltacji uczuć czy dramatycznych zwrotów akcji, ale czy to na pewno wada?

Emaline właśnie skończyła liceum i jesienią wyjeżdża na studia. Na początku wakacji niespodziewanie zerwała z Lukiem. Chodzili ze sobą trzy lata i do niedawna myślała, że ten związek jest idealny. Tymczasem w nadmorskim miasteczku pojawia się Theo, nowojorczyk, ambitny student szkoły filmowej. Wakacyjny romans? Czemu nie.
Do Colby przyjeżdża też na lato ojciec Emaline, który rzadko utrzymywał z nią kontakt. Emaline pociąga urok wielkiego świata, jaki roztaczają przed nią Theo i ojciec. Ambitna i pracowita, zawsze pragnęła gwiazdki z nieba i jeszcze więcej. Jednak nie można mieć wszystkiego, a marzenia nie zawsze się spełniają.
(Źródło: Wydawnictwo HarperCollins Polska) 

Gwiazdka z nieba i jeszcze więcej to już moje czwarte spotkanie z twórczością Sarah Dessen i ponownie mogę je zaliczyć do udanych. Po takiej ilości książek autorki z jednej strony mogłam się troszeczkę domyślić, o czym będzie ta historia, a z drugiej pisarce nadal udaje się mnie zaskoczyć. Nie zmienia się też to, za co ją uwielbiam i dlatego nadal podtrzymuję to, co napisałam przy okazji recenzji Teraz albo nigdy: Książki tej autorki są tak zwyczajne, że wręcz fascynujące. Dessen tworzy historię, w której nie ma przesadnej egzaltacji lub bagatelizowania przeżyć bohaterów - czytelnik otrzymuje doskonale wyważoną opowieść, z którą bez problemu może się utożsamiać. Bohaterowie mają oczywiście swoje problemy, ale nie padają ofiarą wielkich tragedii czy ogromnego szczęścia i lukrowanego happy endu, co w dobie popularności New Adult zdecydowanie trzeba docenić. Nie zrozumcie mnie źle - też nie zawsze uważam to za wadę, jednak czasami mam ochotę na powieść, która po prostu pozwoli mi oderwać się od własnych problemów i zamiast uczucia smutku pozostawi po sobie uśmiech i pozytywne podejście do nadchodzącego dnia. 

Przy poprzednich powieściach autorki nieustannie wychwalałam sposób, w jaki kreuje swoich bohaterów i ta książka nie jest wyjątkiem w tym temacie. Niektórych pokochałam całym sercem - na przykład przyrodniego brata czy najlepszego przyjaciela Emaline. Benji był przeuroczym chłopcem i za każdym razem, jak się pojawiał na mojej twarzy wykwitał uśmiech, natomiast Morris okazał się znacznie bardziej skompilowaną i fascynującą postacią, niż wskazywałby na to jego początkowy portret. Inni bohaterowie tacy jak ojciec dziewczyny czy - zaskakująco - Theo budzili we mnie zgoła inne emocje. Chyba podobnie jak Emaline miałam w stosunku do nich dużo większe oczekiwania i ostatecznie byłam zawiedziona ich zachowaniem i wyborami, które podjęli. Niemniej jednak to wcale nie znaczy, że nie podobało mi się, jak są wykreowani, bo to, za co stracili moją sympatię, jednocześnie sprawiło, że tylko doceniłam autorkę, gdyż od samego początku prowadziła ich działania bardzo konsekwentne.

W moim osobistym rankingu powieści Sarah Dessen Gwiazdka z nieba i jeszcze więcej wprawdzie nie wskoczyła na pierwsze miejsce - to nadal zajmuje Teraz albo nigdy - ale otrzymałam, dokładnie to, na co liczyłam. Jest to świetna książka na wakacje, czyta się ją wręcz błyskawicznie, zarówno dzięki samej tematyce, jak i lekkiemu stylowi pisania autorki.

Gwiazdka z nieba i jeszcze więcej utwierdziła mnie w przekonaniu, że po postu uwielbiam twórczość Sarah Dessen, bo pozostawiła po sobie to, co pokochałam w jej książkach - pewien optymizm, ciepłe uczucie, pozytywne podejście do życia. Choć nie znajdziecie tu wielkich i spektakularnych zwrotów akcji, gwarantuję, że jeśli tylko dacie się ponieść, ta powieść Was nie rozczaruje. Co jeszcze mogę dodać? Po raz kolejny gorąco zachęcam, abyście sięgnęli po, szczerze mówiąc, jakąkolwiek historię tej autorki.

Moja ocena: 7/10


Skończyłam czytać: lipiec 2016 r.
Ocena z Lubimy czytać: 5,71/10
Ilość stron: 447
Okładka: miękka
Data wydania: 6 lipca 2016 r.
Wydawnictwo: HarperCollins Polska
Tłumaczenie: Janusz Maćczak
Cena (z okładki): 36,99 zł


Rzecz jednak w tym, że nie zawsze można mieć wyłącznie to, co doskonałe.
Aby nasze życie było prawdziwe, potrzebujemy wszystkiego:
dobra i zła, plaży i betonu, znanego i nieznanego, wielkich mówców i małych miasteczek.


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu HarperCollins Polska


Inne powieści autorki:



#51 Recenzja - Teraz albo nigdy




Wieczność oznacza tak wiele różnych rzeczy. Nieustannie się zmienia, i o to chodzi.
Czasem trwa dwadzieścia minut, czasem sto lat, a innym razem po prostu tę jedną chwilę,
która mogłaby się ciągnąć w nieskończoność. W wieczności ważne jest tylko to, że trwa.

Już dwa razy miałam do czynienia z twórczością Sarah Dessen i obie jej powieści bardzo mi się podobały. Autorka porusza ważne tematy, ale w jej książkach przede wszystkim urzeka mnie realizm postaci, które kreuje i ich historii. Nic wiec dziwnego, że nie mogłam oprzeć się pokusie sięgnięcia również i po Teraz albo nigdy.

Macy musi być idealna. Idealna córka, idealna uczennica, idealna dziewczyna. W ten sposób nie będzie kłopotem dla matki, która po śmierci męża i tak ledwo się trzyma. Dzięki temu będzie pasowała do Jasona, jej chłopaka, zakochanego w sobie nerda.
Jej życie musi być zaplanowane – tylko odpowiedzialne decyzje i rozsądne wybory. Wakacje? Praca i nauka do egzaminów. I – rzecz jasna – tęsknota za Jasonem, który wyjechał na obóz naukowy.
Macy w swoich planach nie uwzględniła tylko jednego – że życie potrafi zaskakiwać.
Na czas wakacji znajduje pracę w firmie cateringowej. Choć panuje tam chaos – coś, czego dotychczas unikała jak ognia – nowe towarzystwo bardzo dobrze na nią wpływa. Cała załoga, a zwłaszcza przystojny Wes, sprawia, że poukładany świat Macy rozpada się na kawałki, co ku jej zaskoczeniu coraz bardziej jej się podoba.
(Źródło: Wydawnictwo HarperCollins)

Powieści Sarah Dessen wciągają mnie od pierwszych stron i nie pozwalają odłożyć się na półkę. Nie dlatego, że fabuła pędzi na łeb na szyję, a zewsząd czytelnik otrzymuje spektakularne zwroty akcji. Książki tej autorki są tak zwyczajne, że wręcz fascynujące. Dessen tworzy historię, w której nie ma przesadnej egzaltacji lub bagatelizowania przeżyć bohaterów - czytelnik otrzymuje doskonale wyważoną opowieść, z którą bez problemu może się utożsamiać. Nie oznacza to wcale, że tematy poruszane przez pisarkę należą do łatwych, w zależności od książki, po którą sięgałam jej temat przewodni stawiał mnie przed pewnym problemem - w powieści Ktoś taki jak ty był to między innymi nastoletni bunt i ciąża młodej dziewczyny. W Teraz albo nigdy autorka porusza problem radzenia sobie ze stratą bliskiej osoby i stara się pokazać, że nawet po takiej tragedii trzeba jakoś ruszyć dalej ze swoim życiem. Chociaż nie jest to łatwe, Macy stara się pogodzić się ze stratą ojca najlepiej, jak umie, udając że wszystko jest w porządku - dopiero później uświadomi sobie, że żałobę trzeba przeżyć, nie da się jej uniknąć, bo wtedy ból cały czas będzie jątrzącą się się raną. 

Uwielbiam wszystkie postaci wykreowane przez autorkę, zresztą jak zwykle. Niezmiennie zachwyca mnie talent pisarki do tworzenia bohaterów, którzy chwytają mnie za serce i wyłamują się z typowych schematów. Nie będzie ani słowa przesady, że absolutnie pokochałam Wesa i gorąco kibicowałam jego relacji z Macy, choć nauczona doświadczeniem z innych powieści Dessen, do samego końca nie wiedziałam, czego się spodziewać. Zachowanie matki dziewczyny napawało mnie smutkiem, bo nie zdawała sobie sprawy, że udawanie, że wszystko jest w porządku nie oznacza, że tak właśnie się stanie. Wielką zaletą jest to, że każdy bohater ma swoje unikalne cechy i momentalnie zapadają w pamięć, co przy takiej ilości postaci jest prawdziwą sztuką.

Powieści autorstwa Sarah Dessen to książki, które niezmiennie uwielbiam i Teraz albo nigdy nie jest wyjątkiem. To piękna opowieść o radzeniu sobie ze stratą i odnalezieniu siebie w nowych realiach codzienności. Jeżeli jeszcze nie mieliście okazji do zapoznania się z twórczością autorki to gorąco polecam Wam wszystkie trzy jej powieści, choć szepnę, że osobiście to właśnie ta wskoczyła u mnie na pierwsze miejsce.

Moja ocena: 7/10

Skończyłam czytać: maj 2016 r.
Ocena z Lubimy Czytać: 7,1/10
Ilość stron: 384
Okładka: miękka
Data wydania: 18 maja 2016 r.
Wydawnictwo:  HarperCollins Polska
Tłumaczenie: Maria Zawadzka
Cena (z okładki): 34,99 zł 


- Wszystko w porządku?
Za każdym razem, kiedy zadawała mi to pytanie, miałam ochotę odpowiedzieć szczerze.
Tyle rzeczy chciałam jej powiedzieć, na przykład o tym, że tęsknię za tatą, jak często
nadal o nim myślę. Ale przecież wszyscy uważali, że tak dobrze się trzymam: gdybym chciała wyznać, jak to naprawdę wygląda, oznaczałoby to, że poniosłam swego rodzaju porażkę.
Więc tak samo jak w wielu innych przypadkach, nie wykorzystałam szansy.


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu HarperCollins Polska


#43 Recenzja - Ktoś taki jak ty




Są na tym świecie pewne rzeczy, na których się polega. 
A kiedy znikają ze swojego stałego miejsca, traci się wiarę, grunt pod nogami.

Sarah Dessen ujęła mnie Kołysanką, dlatego byłam zachwycona, kiedy zobaczyłam, że Wydawnictwo HarperCollins wydaje kolejną książkę autorki. Nie mogłam się doczekać, żeby zobaczyć, czy ta książka będzie tak dobra, jak ta, którą czytałam ostatnio.

Los zafundował Scarlett szybką lekcję dorastania. Jej chłopak zginął w wypadku, a ona dowiedziała się, że jest z nim w ciąży. Niepokorna i szalona szesnastolatka nie ma pojęcia o odpowiedzialności, a co dopiero o byciu matką. To będzie czas ogromnych wyzwań. Jej najlepsza przyjaciółka Halley zawsze była jej przeciwieństwem. Cicha, poukładana i niezbyt towarzyska, ograniczana przez nadopiekuńczą matkę. Zwykle to ona potrzebowała optymizmu i nieustępliwości Scarlett, jednak teraz role się odwróciły. Halley będzie musiała wesprzeć przyjaciółkę, choć sama ma problem – zakochała się w niewłaściwym facecie. Czeka je trudny krok w dorosłość i prawdziwy sprawdzian z przyjaźni.
(Źródło: Wydawnictwo HarperCollins Polska)

To, czym głównie ujęła mnie autorka w Kołysance, to realizm jej historii i ogromnie się cieszę, że z tego, co widzę, jest to jedna z cech jej twórczości. Nie zrozumcie mnie źle - czasami naprawdę lubię zatopić się w książce, gdzie główny bohater to największe ciacho, które momentalnie znajduje dziewczynę, która natychmiast jest w nim zakochana (czyt. schemat na schemacie). Jednak tutaj naprawdę doceniam starania autorki, aby fabuła wypadała dość realistycznie - i udało się jej to. Ktoś taki jak ty to książka dla młodzieży, jednak odniosłam wrażenia, że kierowana jest do nastolatków z powodu wieku głównej bohaterki, natomiast ja podciągałabym ją spokojnie pod powieść obyczajową.

Sarah Dessen skupiła się na pokazaniu, jak może skomplikować się życie nastolatki oraz jak trudno czasem znaleźć kogoś, kto cię wysłucha i będzie wspierać w podjętych decyzjach, nawet jeśli się z nimi nie zgadza. Bardzo podobał mi się realizm tej książki, ponieważ spokojnie mogłam sobie wyobrazić siebie (parę lat młodszą) na miejscu Halley, nie ma tu przesadnej egzaltacji i dramatyzmu. Sarah Dessen udowadnia, że prawdziwe życie też jest na tyle interesujące, że można z niego zrobić książkę. 

Byłam odrobinę przerażona na samym początku - otóż brakowało mi lekkości - tak charakterystycznej w Kołysance - przy wprowadzaniu nowych postaci. Czy często nazywacie znajomych imieniem i nazwiskiem we własnych myślach? Zarówno w tej, jak i poprzedniej powieści jest ich całe mnóstwo, także powinniście zrozumieć moje przerażenie, ale na szczęście to uczucie szybko minęło.  Tym bardziej do wybaczenia, że Ktoś taki jak ty to dopiero druga książka w dorobku pani Dessen, wydana w oryginale cztery lata przed This Lullaby. 

Polubiłam Halley i Scarlet - reprezentują one jedną z tych niewielu przyjaźni (w książkach dla młodzieży), które wydają się naprawdę realne i mogę je sobie wyobrazić w prawdziwym życiu. Dodatkowo raz jeszcze przekonałam się o talencie Dessen do wykreowania całej gamy różnorodnych bohaterów, którzy nie zlewają się w bezkształtną masę, a każdy z nich ma swoje unikatowe cechy i zachowania. Uwielbiam styl pisania autorki, jest prosty i niewymagający, ale jednocześnie idealnie pasuje do bohaterów oraz sprawia, że dosłownie nie zaważałam, kiedy kończę rozdział.

Ktoś taki jak ty to naprawdę bardzo dobra powieść obyczajowa, która przypadnie do gustu każdemu amatorowi gatunku. Moim zdaniem Kołysanka była minimalnie lepsza, ale cieszę się, że nie zawiodłam się na kolejnej ksiażce autorki oraz z przyjemnością sięgnę po inne jej powieści. Jeżeli szukacie dobrej, nieabsorbującej powieści Ktoś taki jak ty na pewno stanie na wysokości zadania. Gorąco polecam.

Moja ocena: 7/10

Skończyłam czytać: marzec 2016 r.
Ocena z Lubimy czytać: 6,75/10
Ilość stron: 256
Okładka: miękka
Data wydania: 16 marca 2016 r.
Wydawnictwo: HarperCollins Polska
Tłumaczenie: Magdalena Słysz
Cena (z okładki): 34,99 zł



Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu HarperCollins Polska
http://www.harpercollins.pl/ksiazka,2860,ktos-taki-jak-ty.html







#37 Recenzja - Kołysanka



Nie miałam już złudzeń co do miłości.
Była, mijała, i albo pozostawiała po sobie zniszczenia, albo nie.
Niezależnie od treści piosenek, ludziom nie jest dane trwać przy sobie na zawsze.

Ostatnio mam szczęście do dobrych książek, bo chociaż Kołysanka przykuła moją uwagę od samego początku, poniekąd spodziewałam się, że będzie to kolejny, dosyć przewidywalny romans ze schematycznymi dla gatunku postaciami. Jednak już od pierwszych stron musiałam przekreślić swoje wyobrażenia i zatopiłam się w opowieści Sarah Dessen. 

Nic nie wychodzi Remy tak dobrze, jak zrywanie. Rzesza jej byłych chłopaków na pewno by się z tym zgodziła. Trudno ją za to winić, najwyraźniej odziedziczyła tę skłonność w genach. Jej matka, pisarka, właśnie wychodzi za mąż po raz piąty. A ojciec, muzyk, zniknął z jej życia, zanim się urodziła. Jedyną pamiątką po nim jest ckliwy hit Kołysanka, którą dla niej napisał.
Dexter, nowy chłopak Remy, jest jej kompletnym przeciwieństwem. Oderwany od ziemi, niezorganizowany, niepoprawny optymista. Zanim zacznie jej na nim zależeć, Remy musi zrobić to, co umie najlepiej – odejść.
(Źródło: HarperCollins Polska)

Pierwsze słowa, które narzucają mi się po skończeniu tej książki, to że jest to wyjątkowo ciepła opowieść, ale jednocześnie brakuje w niej przesłodzonego optymizmu. Czy to będzie dziwne, jeżeli teraz powiem, że jednocześnie jest bardzo pozytywna? To dlatego, że ciężko nazwać mi uczucie, które po sobie pozostawiła. To wrażenie, odczucie, które sprawia, że jutro wydaje się jaśniejsze, jakby następnego miało miało zdarzyć się coś miłego, drobnostka, która sprawi, że będę miała dobry dzień. Fabuła jest dosyć prosta, dziewczyna spotyka chłopaka, jednak nie chce się angażować, ponieważ wie, że niedługo wyjeżdża na studia. To miła odmiana, że choć raz to Dexter uganiał się za Remy, nie na odwrót, że to ona nie chciała się angażować. Poznajemy bohaterów po ukończeniu szkoły i akcja toczy się przez całe wakacje i, mimo że nie ma tu spektakularnych zwrotów akcji, nie mogłam się oderwać od książki, po prostu musiałam wiedzieć, co będzie dalej. Choć wątek romantyczny między głównymi bohaterami zdecydowanie wysuwa się na pierwszy plan, to nie jedyne, co oferuje ta powieść, dzięki czemu w jakiś sposób wymyka się z nurtu YA i wpada bardziej w powieść obyczajową.

Zawsze uważałam, że dobra fabuła jest bazą pod świetną powieść, ale to, co sprawia, że książka jest naprawdę fantastyczna to postaci, które w niej występują. Sarah Dessen stanęła na wysokości zadania. Trzeba mieć prawdziwy talent, aby w niedługiej opowieści stworzyć wielu bohaterów, którzy nie zlewają się w bezkształtną masę. Ponieważ, chociaż nie ma miejsca na dokładne przedstawienie ich motywów czy zagłębienie się w nich, nie mam żadnego problemu z przypomnieniem sobie imion poszczególnych osób, wszystkie mają swój unikatowy charakter, który sprawia, że szybko zapadają w pamięć. Począwszy od Remy, która zdobyła moja sympatię od pierwszych stron, choć jej podejście do życia jest co najmniej specyficzne. Dziewczyna nie wierzy w miłość, zraziły ją nieudane małżeństwa matki. Tytułowa kołysanka to piosenka, którą pozostawił po sobie ojciec dziewczyny, przekazując jej, że byłaby zawiedziona, gdyby go poznała i to Remy wnosi do każdego związku, który rozpoczyna. Jej dzieciństwo, choć nie było złe, to daleko brakuje mu do typowego ideału - matka pisarka często nie miała czasu dla swoich dzieci i szybko oboje musieli się uniezależnić. Dexter na samym początku wywarł na mnie wrażenie dość dziwnego osobnika, jednak z czasem pokochałam jego podejście do życia, jak i do Remy. Uśmiecham się na samo przypomnienie ich wspólnych momentów, kiedy pedantyczność dziewczyny walczyła z jego roztrzepaniem. Do tego dochodzą przyjaciele obojga, każde ze swoim unikatowym charakterem, razem tworzą mieszankę przy której nie sposób się nudzić. 

Kołysanka była dla mnie idealną odskocznią po tygodniu pełnym egzaminów i stresu. Powieść nie jest zbyt wymagająca, ale pozostawia po sobie to miłe uczucie ciepła, także jest idealną propozycją, jeśli szukacie czegoś lżejszego do czytania. Mogę z czystym sumieniem polecić Wam powieść Sarah Dessen. 

Moja ocena: 7/10

Skończyłam czytać: styczeń 2016 r.
Ocena z Lubimy czytać: 6,85/10
Ilość stron: 304
Okładka: miękka
Data wydania: 13 stycznia 2016 r.
Wydawnictwo: HarperCollins Polska
Tłumaczenie: Małgorzata Hesko-Kołodzińska
Cena (z okładki): 34,99 zł



- To prawda, że swoje wycierpiałam - odezwała się w końcu. - Prawdą jednak jest także to,
że kochałam i byłam kochana, a to ważne. Moim zdaniem ważniejsze. Gdy patrzę za siebie,
na życie, zawsze dostrzegam, że najważniejsza dla mnie była miłość. [...]
Popełniłam wiele błędów, ale niczego nie żałuję. Przynajmniej nie stałam z boku,
 zastanawiając się, jakby to było naprawdę żyć.




Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu HarperCollins Polska




Książka przeczytana w ramach wyzwań:




Drogi Czytelniku,
Bardzo miło gościć Cię w moich skromnych progach. Jeśli podobało Ci się tutaj lub masz jakieś zastrzeżenia czy uwagi, daj mi o tym znać. Mam nadzieję, że zostaniesz ze mną na dłużej :).
Całusy
Ola

PS. Jeśli sam prowadzisz bloga, zostaw link, łatwiej będzie mi Cię odwiedzić, jednak poza nim, chyba wypadałoby napisać coś więcej? ;)
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka