Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Czwarta Strona. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Czwarta Strona. Pokaż wszystkie posty

Recenzja - „Niepokorna” Madeline Sheehan


Spotykamy ludzi nie bez powodu. Potrzebujemy ich, by odmienić nasze życie,
albo to my mamy zmienić ich życie.

Nie miałam zamiaru czytać Niepokornej - ani opis fabuły, ani oceny na LC mnie do tego nie zachęcały. Ale oczywiście w końcu znalazłam taką recenzję, która ostatecznie przekonała mnie żeby dać tej powieści szansę, a że znalazłam ją w abonamencie... jak to mówią reszta jest historią. 

Metal i skóra. Lojalność i zdrada. Gniew i seks.
Eva Fox jest córką prezesa Klubu Motocyklowego Srebrzyste Demony. Wychowywana przez harleyowców, nie zna innego świata niż ten. Jej życie jest twarde jak źle wyprawiona skóra, surowe jak krajobraz pustyni i odurzające niczym zapach wiatru we włosach.
Deuce West to twardziel, emanujący testosteronem przywódca klubu Jeźdźców z Piekła Rodem. Podobnie jak Eva urodził się i dorastał wśród motocyklistów – ale na tym podobieństwa się kończą.
Los sprawia, że połączy ich miłość pełna pożądania i niepohamowanej namiętności. Gorzka i bolesna. Miłość, która nie zna granic.
To nie jest ckliwa love story. Nie znajdziecie w niej łzawych westchnień, listów pisanych o blasku księżyca, płatków róż rozsypanych pod stopy ukochanej i innych tego typu bzdur. To historia dzika i nieprzyzwoita. Pełna gniewu i nieokiełznanego seksu rozgrywająca się w świecie władanym przez gwałtowne emocje oraz mroczne żądze. Surowa i szorstka opowieść o bezkresnej miłości, która wymaga poświęcenia i sprawia ból. Opowieść, która całkowicie druzgocze i zniewala czytelnika.
(Źródło: Wydawnictwo Czwarta Strona)

To nie będzie długa recenzja, bo szczerze mówiąc będę w szoku jeśli wykrztuszę z siebie więcej niż trzy akapity. Zaczynając od plusów - fajnie, że historia Evy i Deuce'a potrzebowała czasu żeby się rozegrać. Nie żebym po opisie oczekiwała ckliwego love story, ale mimo to, dobrze, że autorka potrafiła rozłożyć w czasie fabułę tak, że całość obejmuje naprawdę długie lata. To sprawiło, że faktycznie chciałam wiedzieć, co będzie dalej, nawet pomimo szerokiej gamy nieprzyjaznych uczuć do tej powieści, które ogarniały mnie podczas lektury.

Styl autorki jest wyjątkowo wulgarny i średnio mogłam go strawić podczas czytania. Potrafię być naprawdę wyrozumiała pod tym względem, bo z reguły przymykam oko na przekleństwa czy wyzwiska i jakoś myślę sobie, że najwyraźniej autor właśnie tak wyobraził sobie danego bohatera czy też grupę. Ale tu... to był po prostu dramat. Nie dość, że naprawdę nie dało się nie zwrócić uwagi na ich ilość to nazywanie wszystkich kobiet określeniem na s już porządnie mnie zdenerwowało. No bo co przepraszam chciała udowodnić autorka? Że niezależnie od jaką rolę dziewczyny odgrywały w gangu czy w życiu męskich bohaterów zawsze traktowano je tak samo? Serio niech mnie to ktoś wyjaśni, bo na pewno nic to nie wniosło ani do fabuły, ani do portretów psychologicznych bohaterów, a pojawiło się częściej niż ich imiona.

Zachowanie i decyzje obojga - zarówno Evy jak i Deuce'a -  sprawiły, że miałam ochotę zadać sobie pytanie, czy Madeline Sheehan świadomie kreowała ich na niezdecydowanych, niekonsekwentnych idiotów (przepraszam za określenie).  Dziewczyna była kochana przez ojca, autorka cały czas było podkreśla, jak wielką ma on władzę, i jednocześnie uwielbiana przez członków Klubu, a mimo to dała się wciągnąć w toksyczną relację z Frankim i nikt nie zwrócił uwagi (łącznie z nią samą), że to psychopatyczny morderca i - tylko być może - życie z nim jej nie służy? Pominę milczeniem fakt, że im była starsza, tym jej decyzje gorsze. Zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt, że Madeline Sheehan naprawdę chciała wykreować ją na śliną i niezależną dziewczynę, znającą ciemne strony życia, wychowaną przez twarde środowisko - ale jej działania błyskawicznie zacierały te starania. Plus nie mam pojęcia, dlaczego tak wiele czytelniczek np. patrząc na opinie na Goodreads może uważać Deuce'a za bohatera, w którym można się zakochać. Mam ogromną słabość do bad boy'ów, przez co wszystkie przewinienia wybaczam im znacznie szybciej niż bohaterkom, ale ten tu był po prostu świnią. I serio nie obchodzi mnie, że jego zachowanie można by w jakikolwiek sposób wytłumaczyć czy usprawiedliwić, bo jego działania skutecznie i szybko zmiażdżyły wszystkie ciepłe uczucia, które pojawiły się u mnie na samym początku lektury, albo gdy przypadkiem znów chciałam powiedzieć o nim coś miłego. Och, nie wspominając nawet, że pomiędzy tą dwójką jest osiemnastoletnia różnica wieku.

Jeśli to ma być dark erotic to niech ktoś mnie ostrzega. Moim plusem jest to, że pierwszą książką z tego gatunku, jaką miałam okazję przeczytać był Dotyk ciemności, który pozostawił moje emocje splątane i zagmatwane tak bardzo, że absolutnie nie wiedziałam, co myśleć o tej powieści, poza tym że chcę więcej. Z tym że C.J. Roberts nie kończyła każdego zdania wulgaryzmami i jakoś nie potrzebowała udowadniać na każdym kroku charakteru bohaterów - to po prostu czuło się podczas czytania. Dlatego nie skreślam jeszcze tej odmiany erotyków i nadal mam nadzieję, że w końcu znajdę coś, co mnie zachwyci. Madeline Sheehan zdecydowanie się to nie udało i ja generalnie odradzam Wam Niepokorną, bo jednym jej plusem było to, że faktycznie chciałam wiedzieć jak się skończy, więc w jakimś tam stopniu ta historia jednak wciąga - tylko, że to nie wynagradza jej wad.

Moja ocena: 4/10

Skończyłam czytać: styczeń 2017 r.
Ocena z Lubimy Czytać: 6,12/10
Ilość stron: 320
Okładka: --- (e-book)
Data wydania: 26 października 2016 r.
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Cena (z okładki): 36 zł

#57 Recenzja - Smak ciemności



Zakochany zabójca, to ktoś wyjątkowo niebezpieczny.

Pamiętacie moje zachwyty nad serią Dark Duet? Drugi tom skończył się tak, że byłam szczerze zdziwiona, gdy pojawiły się zapowiedzi kontynuacji, zwłaszcza, że Zapach ciemności miał dość domknięte zakończenie. Mimo to byłam pełna szczęścia wracając do świata Caleba i Livvie, choć jednocześnie bałam się, jak wypadnie ponowne spotkanie z twórczością C.J. Roberts, ponieważ poprzeczka była zawieszona dość wysoko.

Zarówno opis, jak i recenzja mogą zawierać spojlery z poprzednich części, także jeśli jeszcze nie mieliście okazji się z nimi zapoznać, zapraszam do odwiedzenia linków na dole. 

Czy jesteś gotowy przekroczyć wszelkie granice dla prawdziwego uczucia? Dobrze się zastanów, zanim powiesz… tak. Ostatnia część bestsellerowej trylogii „The dark duet” wywróci do góry nogami Wasze wyobrażenia o Calebie.
Piszę to, bo błagaliście. A wiecie, jak ja kocham, gdy błagacie. Właściwie to już za dużo o mnie wiecie. Kim jestem? Cóż, odpowiedź na to pytanie dopiero próbuję poznać. W dzieciństwie byłem dziwką, jako młody chłopak zostałem zabójcą, a w dorosłym życiu potworem. To ja porwałem Livvie. To ja trzymałem ją w ciemnym pokoju przez kilka tygodni. Jednak najważniejsze jest to, że jestem też mężczyzną, w którym się zakochała. Którego kocha. To trochę chore, prawda? Oczywiście naszej historii nie da się streścić w kilku krótkich zdaniach, jednak nie potrafię wytłumaczyć mojego zachowania z tamtego okresu. Zakładam, że jeśli to czytacie, nie muszę już nic tłumaczyć. Zdążyliście już mnie ocenić. Czytacie to, ponieważ pragniecie poznać zakończenie tej historii. Chcecie dowiedzieć się, co się wydarzyło tamtego ciepłego wrześniowego wieczora, kiedy to spotkałem Livvie w Barcelonie. Tamtej nocy moje życie znowu zupełnie się zmieniło. Nie przebiegło to jednak dokładnie tak, jak opisała to Livvie. Bardzo łaskawie potraktowała mnie w swojej opowieści. Prawda jest o wiele bardziej… skomplikowana.
(Źródło: Wydawnictwo Czwarta Strona)

W Smaku ciemności autorka postawiła na dość poważną zmianę i zmieniła narrację powieści - tym razem to czytelnik spogląda na wydarzenia z perspektywy Caleba, a nie Olivii. To zagranie było strzałem w dziesiątkę, w końcu dość dobrze poznałam charakter dziewczyny, mając wgląd w jej umysł podczas poprzednich dwóch części, a zawsze interesowało mnie, co kłębi się w umyśle jej porywacza. Chętnie spojrzałabym na pierwszy tom okiem Caleba, choć z drugiej strony jestem wdzięczna, że autorka darowała sobie przedstawianie tych samych scen i dialogów z jego perspektywy. Zamiast tego C.J. serwuje czytelnikowi krótkie odniesienia do tych chwil, kiedy Caleb wraca do nich myślami. 

Poniekąd po Smaku ciemności nie spodziewałam się niczego więcej, ponad to, co otrzymałam - po zakończeniu drugiego tomu było dość jasne, jak potoczą się dalsze losy bohaterów. Oczywiście nie dokładnie, ale wiecie o co mi chodzi? Po spotkaniu Caleba i Livvie w Barcelonie chyba wszyscy spodziewali się, że tych dwoje zacznie w końcu wspólne życie. W sumie odniosłam wrażenie, że trzecia część Dark Duet to jeden wielki epilog, opowiadający jak bardzo zmieniły się relacje głównych bohaterów i ukazujący drogę, którą musieli pokonać, aby przynajmniej spróbować zostawić za sobą przeszłość. Spotkałam się z wieloma opiniami, że ta część nie powinna powstać, bo - tak jak napisałam we wstępie - zakończenie Zapachu ciemności było dość domknięte, a wszelkie niuanse czytelnik mógł sobie sam dopowiedzieć. Moim zdaniem Smak ciemności nie jest lekturą niezbędną, ale dla mnie był dość miłym powrotem do twórczości autorki, którą bardzo polubiłam i bohaterów, którzy głęboko zapali mi w pamięć. 

Jednak poza tym, że było to sympatyczne spotkanie z bohaterami, to mam też pewne zastrzeżenia. Może nie do końca tak powinnam to nazwać, bo naprawdę nie spodziewałam się niczego więcej po tej książce... Chodzi mi głównie o to, że Smak ciemności stracił to, co głównie czyniło serię Dark Duet tak wyjątkową w moich oczach - mrok, który od początku czaił się nad głowami bohaterów i ich relacji. Sam fakt, że poprzednie części pozostawiały mnie w stanie emocjonalnej pustki i zupełnego zagubienia we własnych uczuciach świadczył na sporą korzyść tej sagi. Tym razem tego zabrakło, była to dość typowa opowiastka z gatunku, tak podobna do tego, co widziałam już tyle razy wcześniej. I tu pojawia się różnica w moim odbiorze tej powieści - gdybym traktowała Smak ciemności po prostu jako osobny erotyk, przeszłabym obok tej książki dość obojętnie, ponieważ nie ma tam nic, co zatrzymałoby mnie na dłużej. Natomiast jeśli patrzę na nią przez pryzmat całej serii to jestem zadowolona, mimo że tym razem nie wpadłam w emocjonalny wir. 

Moim zdaniem to jak odbierzecie Smak ciemności zależy tylko od Was. Dla mnie okazał się miłym uzupełnieniem opowieści Caleba i Livvie, ukazując drogę, jaką musieli pokonać bohaterowie na wspólnej drodze, która przecież rozpoczęła się w okropnych okolicznościach i na samym początku w ogóle nie brałam możliwości takiego obrotu spraw. C.J. Roberts poprowadziła tą serię tak, że pod koniec sama nie byłam pewna czy Olivia powinna była dopuścić do siebie Caleba, czy zacząć krzyczeć o pomoc - ta niepewność, zagubienie we własnych uczuciach to to, za co pokochałam pióro autorki. Smak ciemności to dobra książka, jeśli potrzebujecie dodatkowego zamknięcia tej historii, natomiast jeśli usatysfakcjonowało Was zakończenie Zapachu to niewiele stracicie. Jeśli seria Dark Duet jeszcze przed Wami to gorąco zachęcam, abyście dali się skusić twórczości C.J. Roberts. 

Moja ocena książki: 7/10

Moja ocena całej serii: 8/10

Skończyłam czytać : lipiec 2016 r.
Ocena z Lubimy Czytać : 7,56/10
Ilość stron : 267
Data wydania : 3 lutego 2016 r.
Okładka : miękka
Wydawnictwo : Czwarta strona
Tłumaczenie : Agnieszka Brodzik
Cena (z okładki) : 36,90 zł


- Mój - powiedziała.
Nic i nigdy nie było bardziej prawdziwe.
- Twój - odparłem.



Dotyk ciemności   |   Zapach ciemności   |   Smak ciemności 

#27 Recenzja - Zapach ciemności




Tak wyglądał ich taniec: ona z nim walczyła, on ją ranił, ona płakała... on czuł się jak gówno.



Skończyłam czytać : listopad 2015 r.
Ocena z Lubimy Czytać : 8,74/10
Ocena z empik.com : 4.9/5
Ilość stron : 535
Data wydania : 4 listopada 2015 r.
Okładka : miękka 
Wydawnictwo : Czwarta strona
Tłumaczenie : Agnieszka Brodzik
Cena (z okładki) : 39,90 zł


Na początku działalności bloga przeczytałam książkę, której nie miałam zamiaru nawet recenzować. Myślałam, że będzie to kolejny, banalny erotyk (nie jest to mój ulubiony gatunek) i w życiu nie spodziewałam się, że mi się się spodoba, a co więcej, że będę z niecierpliwością oczekiwać kontynuacji. Po lekturze Zapachu ciemności mogę powiedzieć, że warto było czekać, bo historia Olivii i Caleba raz jeszcze porwała moje serce.

Recenzja NIE ZAWIERA SPOJLERÓW z poprzedniego tomu.

Jeżeli „Dotyk ciemności” Cię zaskoczył, to po lekturze „Zapachu ciemności” będziesz porażona. Jeszcze nigdy miłość i przemoc nie były tak blisko…
Oswobodzony z seksualnej niewoli przez pakistańskiego oficera, Caleb jest obciążony długiem, który można odkupić wyłącznie krwią.
Droga będzie długa i pełna niepewności, lecz los Caleba i Livvie wkrótce się przesądzi. Czy Caleb wyrzeknie się ukochanej na rzecz zemsty? Jaka jest cena rozgrzeszenia?
 (źródło: Wydawnictwo Czwarta Strona)

Ponownie ciężko mi pisać tą recenzję. Zapach ciemności wstrząsnął mną, pozostawił po sobie kotłujące się, sprzeczne emocje, choć w większości bardzo pozytywne. Dlaczego sprzeczne? Ponieważ historia opisywana przez C.J. Roberts jest trudna i skomplikowana, momentami wręcz przerażająca, a mimo to i tak ogromnie mi się podoba. Z jednej strony mam ochotę krzyczeć na Olivię, że jest taka naiwna, z drugiej jednak gorąco kibicuję jej relacji z Calebem. Patrzę na tę książkę przez pryzmat tego, iż jest to fikcja literacka, gdzie autor ma dowolność w kreowaniu myśli oraz uczuć bohaterów i dokładnie tak postanowiłam ją odbierać. 

Dotyk ciemności dawał malutki przedsmak, tego co wydarzy się w tej części, ale nie spodziewałam się sposobu, w jaki autorka powadzi akcję. Mianowicie książka zaczyna się około trzech miesięcy po wydarzeniach kończących tom pierwszy, a czytelnik nie ma pojęcia, co doprowadziło do tego, że Olivia przebywa w szpitalu, w towarzystwie agentów FBI. Dziewczyna opowiadając swoją historię zagłębia się w wydarzenia, które doprowadziły do tego momentu. Ten zabieg niesamowicie mi się spodobał, ponieważ sprawił, że pochłonęłam książkę dosłownie w jeden wieczór, absolutnie nie mogłam się oderwać, bo chciałam poznać wszystkie sekrety, które skrywa Livvie. Historia jej i Caleba zdecydowanie przełamuje tabu, zastanawia jak wiele można wybaczyć i pokazuje, że nikt nie rodzi się zły.

Nie jestem głupia Reed. Wiem, że zgotował mi koszmar, przecież go przeżyłam. Ale mówię ci, potwory się nie rodzą, potwory ktoś stwarza. I ktoś stworzył Caleba. Ktoś go pobił, przez kogoś okrutnie cierpiał, a jedyna osoba, która mu pomogła zrobiła z niego mordercę.

Cieszy mnie, że autorka  postawiła na coś więcej niż tylko seks w swojej książce, choć to erotyk. Potrafiła sprawnie wpleść wątki fabularne, które są naprawdę dobrze dopracowane i sprawiają, że jest to tak wyjątkowa pozycja. O ile w pierwszej części akcja skupiała się głównie na Calebie i Olivii, w tym tomie dostajemy wiele nowych postaci, które stają się ważną częścią fabuły oraz skrywają swoje własne tajemnice, a każdy z nich ma unikatowy charakter, dzięki czemu miałam wrażenie, że czytam o realnych osobach. Mam tu na myśli zwłaszcza agenta Reed'a, którego polubiłam od samego początku, chyba głównie za pewien szorstki sposób bycia.

C.J. Roberts ma wyjątkowo przyjemny w odbiorze styl pisania. Mimo trudnej tematyki i dość sporej ilości stron książkę czyta się przyjemnie i szybko. Zwłaszcza przypadła mi do gustu trzecioosobowa narracja, która skupia się na opowiedzeniu historii z perspektywy Olivii, Caleba (co znam z pierwszej części), ale swoje pięć minut dostaje również agent Reed, dzięki któremu możemy być na bieżąco, że śledztwem. 

Zapach ciemności to genialna powieść, która wywołuję całą gamę sprzecznych emocji, a przez to na długo zapada w pamięć. Książka pozostawiła mnie emocjonalnym wrakiem i do teraz ciężko mi zebrać myśli, ale co do jednej rzeczy nie mam wątpliwości - warto się z nią zapoznać. Gorąco polecam, choć osoby o słabych nerwach powinny się dwa razy zastanowić, czy na pewno chcą się zagłębić w ten mroczny, trudny świat.

Moja ocena : 9/10



Nie zniosę tego dłużej, Caleb. Próbowałam, ale nie mogę - mówiła przez łzy.
Za każdym razem, kiedy myślę, że się zastanowiłeś. Za każdym razem, 
kiedy pozwalam sobie mieć nadzieję... ty mnie miażdżysz. Rwiesz mnie na strzępy!
Czasami myślę sobie, że cię nienawidzę. Czasami mam co do tego pewność.
A mimo to! Mimo to, Caleb, kocham cię.


Za egzemplarz do recenzji serdecznie dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona.
Klik


Książka przeczytana w ramach wyzwania : 








#7 Recenzja - Dotyk ciemności



,,Ludzie często popełniali ten błąd.
Wierzyli, że gdy świeci słońce, są bezpieczniejsi,
bo potwory wychodzą tylko nocą.
Jednak bezpieczeństwo – jak światło – to tylko fasada.
Pod spodem cały świat skąpany jest w mroku."

Mam tak bardzo mieszane uczucia w stosunku do tej książki. Powiem szczerze, że sięgając po ,,Dotyk ciemności" C.J.Roberts spodziewałam się, że będzie to kolejna książka w stylu Grey'a, może tylko ewentualnie bardziej mroczna, cięższa, może w stylu ,,Dotyku Crossa". Nie jestem fanką ani jednej ani drugiej powieści, więc trochę sama się sobie zdziwiłam, że skusiła mnie ta pozycja. Pomijając fakt, że faktycznie mi się podobała...

Opis rozpoczyna się słowami ,,To nie jest kolejna książka o perwersjach, które chcielibyście powtórzyć w zaciszu własnej sypialni [...]", co jest absolutną prawdą. Osiemnastoletnia Livvie jest całkiem normalną, ładną dziewczyną, a jej życie toczy się podobnie do jak każdego z nas, aż do momentu, gdy na jej drodze staje Caleb. Mężczyzna, który szkoli dziewczyny na ekskluzywne niewolnice. Mężczyzna z bolesną przeszłością, która - w jakimś sensie - wypaczyła jego człowieczeństwo i sumienie. Dziewczyna zostaje porwana i od tego momentu staje się narzędziem zemsty w rękach Caleba, musi też podporządkować się jego rozkazom. Jednak żadne z nich nie spodziewa się pojawienia między nimi zalążka uczucia. ,,Czy jednak relacja zrodzona z przemocy ma szansę przetrwać?"

Bardzo długo zajęło mi napisanie tej recenzji. Przede wszystkim dlatego, że nie do końca wiem, jak ubrać w słowa moje odczucia do tej książki. Z jednej strony jestem przerażona brutalnością Caleba i naiwnością Olivii, bo jak można zapałać uczuciem do osoby, która cię wykorzystuje i poniża. Z drugiej jednak strony fascynowała mnie dwoistość jego natury i te krótkie momenty, kiedy zza porywacza wyłaniał się troskliwy mężczyzna. Dlatego właśnie mam problem z opisaniem swoich przemyśleń. Kiedy czytam książkę opartą na faktach o podobnej tematyce, jedyne co czuję to współczucie i przerażenie, że istnieją tacy ludzie, a z ,,Dotykiem ciemności" tak nie miałam. Chyba przede wszystkim dlatego, że jest to powieść, dzięki czemu autorka ma dowolność w kreowaniu fabuły i uczuć bohaterów... Ale przechodząc do sedna : jest to bardzo dobrze napisana książka. Trochę brak jej realizmu, w niektórych scenach Caleba i Livvie, ale której książce z gatunku nie? Wielki plus za opisy, bo nie wywołują chichotu jak np. w ,,Pięćdziesięciu twarzach Grey'a" O święty Barnabo. C.J.Roberts po troszeczkę odkrywa nam kawałki przeszłości głównych bohaterów, co sprawia że czytelnik jest zaintrygowany i wręcz z niecierpliwością odwraca kolejne kartki.

Nie jest to uroczy romans o miłości czy wysublimowane BDSM. ,,Dotyk ciemności" to trudna książka, taka którą ciężko zaliczyć do typowej erotyki. Jednego jestem pewna - podobała mi się. Raczej nie z konkretnego powodu, ale za całokształt zarówno warsztatu pisarskiego, jak i historii. Gorąco polecam.


Moja ocena : 8/10

Ocena z Lubimy Czytać: 8,26/10
Ocena z empik.com : 4,7/5
Okładka : miękka
Ilość stron : 327
Data wydania : lipiec 2015 r.
Wydawnictwo : Czwarta Strona
Cena (z okładki) : 36,90 zł


,,Czasami takie niewielkie oszustwo wystarczało,
aby zlikwidować ciężar prawdy. To nie twoja wina.
Może i sam potrzebował skłamać, ponieważ pamiętał,
 jak bardzo pożądał jej tamtego dnia i wcale nie z powodów
związanych z misją."

Książka przeczytana w ramach wyzwania : Czytam Opasłe Tomiska



Drogi Czytelniku,
Bardzo miło gościć Cię w moich skromnych progach. Jeśli podobało Ci się tutaj lub masz jakieś zastrzeżenia czy uwagi, daj mi o tym znać. Mam nadzieję, że zostaniesz ze mną na dłużej :).
Całusy
Ola

PS. Jeśli sam prowadzisz bloga, zostaw link, łatwiej będzie mi Cię odwiedzić, jednak poza nim, chyba wypadałoby napisać coś więcej? ;)
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka