Pokazywanie postów oznaczonych etykietą moje przemyślenia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą moje przemyślenia. Pokaż wszystkie posty

Wracam? Mam nadzieję, że tak...


Są rzeczy, które trzeba przestać robić, żeby zrozumieć, jak bardzo się to kocha i odczuć pustkę, które po sobie zostawiają. Tak właśnie było ze mną i pisaniem, ale nie stało się to z dnia na dzień.

Ludziom przydałby się czasem jeden dzień wolny od życia. 
św. Augustyn z Hippony

Nie lubię się tłumaczyć - zawsze mam wrażenie, że gadam jakieś bzdury, a na koniec wszyscy machają ręką i mówią "tak, tak". Ale z drugiej strony zniknęłam z radaru na prawie pół roku i wrzucenie nowej recenzji, jakby to nie miało miejsca, wydało mi się po protu dziwne. Także jeśli macie ochotę na jakieś wyjaśnienie i trochę moich osobistych rozterek - hej, kim ja jestem, żeby Was tego pozbawiać - zapraszam do dalszej lektury. Jeśli nie to za parę dni pojawi się nowy post w bardziej tradycyjnym wydaniu.

Październik zawsze był ciężkim okresem dla mnie i dla bloga. Pierwszy - 3 miesiące po starcie - zaczął złą passę. Okazało się, że rozpoczęcie uczelnianego życia oraz jednoczesne pisane przerosło moje możliwości. Różnica pomiędzy liceum, a studiami była tak duża, że brakowało mi siły i motywacji żeby coś z siebie wykrzesać. Między pierwszym, a drugim rokiem było podobnie, ale wypadł on znacznie lepiej niż myślałam. Natomiast ten semestr - początek mojego trzeciego roku na PWr - naprawdę, naprawdę dał mi w kość. Nie wiem, kto powiedział, że po przebrnięciu przez pierwszą sesję jest tylko łatwiej, ale to największe kłamstwo mojego życia :'D. Albo może to tylko u mnie jest coraz gorzej...? 

To nie było tak, że podjęłam świadomą decyzję o zawieszeniu bloga, chociaż ta myśl przewiniła mi się przez głowę kilkukrotnie w minionym roku. I może to też stanowiło część problemu? Z jednej strony nadal to uwielbiałam, a z drugiej prawie przestało mi zależeć, co się tu dzieje. Jasne, główny problem stanowił brak wolnego czasu - zarówno na czytanie, jak i pisanie - ale może mogłam zrobić coś inaczej. Tylko, że byłam tak zmęczona tym, co wymagała ode mnie uczelnia, że nawet nie chciało mi się o tym myśleć, więc... przestałam. Czytać, pisać, czekać na premiery, śledzić promocje, praktycznie całe moje książkowe życie poszło w odstawkę. 

Aż zaczął się styczeń, a sesja zaczęła czaić się za rogiem. I jak to już ze mną bywa, im więcej mam roboty, tym bardziej mam ochotę na czytanie - ot, taki mój mózg przekorny. Po skończonej lekturze naprawdę dobrej powieści, przypomniałam sobie, że pierwsze co kiedyś robiłam przy tak pozytywnych odczuciach to notatki do recenzji, popatrzyłam na zakładkę bloggera w mojej przeglądarce, zakładkę, której nie używałam od dłuższego czasu. Pomyślałam, że w sumie tęsknię za pisaniem i chętnie podzieliłabym się tym, co myślę na temat tej książki. Stwierdziłam, że przecież nie ma nic, co powstrzymałoby mnie od powrotu (poza sesją, ale to piekło ki się skończy), więc dlaczego właściwie miałabym tego nie zrobić.

Więc... wracam. Mam nadzieję, że na stałe, przynajmniej mam mocne postanowienie, żeby tak właśnie było. Sesja już za mną (yay, wszystko zdane!), więc przynajmniej w teorii mam chwilę, żeby trochę popisać. Dodatkowo zebrało mi się trochę książek przez te parę miesięcy, więc kto wie, może pojawi się jakieś rozdanie, żeby przypieczętować mój powrót? :D Wszystko jest do zrobienia ;).

Liczę, że moi prowadzący trochę odpuszczą mi z ilością rzeczy, nad którymi muszę siedzieć w domu i nadchodzący letni semestr okaże się chociaż troszeczkę luźniejszy niż zimowy, wtedy być może wszystko potoczy się po mojej myśli. 

 

LBA [3] i [4]



Za pierwszą nominację dziękuję bardzo Klaudii, czyli autorce bloga klaudiaczytarecenzuje, natomiast za drugą Alei Czytelnika. Oba blogi bardzo lubię i jestem tam regularnie (nawet, jak mnie nie widać, to przysięgam, że czytam wszystko) także zachęcam do odwiedzenia dziewczyn :). Nie przedłużając, let's get this party started.


1. Jaką piosenkę nucisz od jakiegoś czasu?
Ostatnio cały czas odtwarza mi się w głowie Stole the show Kygo. Zwłaszcza pierwsza zwrotka ;)

No heroes, villains, one to blame
While wilted roses fill the stage
And the thrill, the thrill is gone


2. Masz do wyboru uratowanie jednego bohatera książkowego przed śmiercią, jakiegokolwiek z jakiejkolwiek powieści. Kto to?
[SPOJLER ALERT]
Syriusz!!! Książkowe śmierci zawsze rozbijają mnie na kawałki, ale Rowling sprawiła, że wylałam morze łez z powodu tego bohatera.

3. Ostatnio oglądany film?  
Do utraty sił. Absolutnie wspaniały. Ciężki, trudny, smutny... Powiem po prostu, że wzruszeniu nie było końca ;).

4.  Najlepsza twoja zdaniem piosenka Disneya?
Hmm...  Lubię Kolorowy wiatr z Pocahontas, Let it go z Frozen (w originale), ale wręcz uwielbiam Nie jest jednym z nas z bajki Król lew. Czas Simby, także słusznie, bądź nie, dla mnie jest najlepsza.

5. Co Cię motywuje do pisania bloga?
Nie będę oryginalna i powiem, że głównie komentarze <3. Prawda jest taka, że gdyby nie zależało mi, żeby ktoś czytał te moje wypociny to bym sobie pisała w Wordzie ;).

6. Jaka jest Twoja ulubiona bajka z dzieciństwa i dlaczego ta?
Herkules i nie mam pojęcia dlaczego ;). Podoba mi się idea, jaką wpajał swojemu synowi Zeus, że to nie zabijanie potworów świadczy o byciu bohaterem, a gotowość poświęcenia się dla innych. Aczkolwiek uwielbiam wszystkie bajki Disney'a ;).

7. Jakiego języka chciałabyś się nauczyć?
Francuskiego, ale raczej się na to nie zapowiada w najbliższym czasie ;).

8. Ulubiony autor/autorka?
To, co powtarzam od paru lat - Anne Bishop <3. Jej książki kupuję nie czytając nawet opisu, a i tak wiem, że przypadną mi do gustu. Brandon Sanderson jest zaraz za nią.

9. Wolisz czytać na łonie natury czy w domu?
Uwielbiam czytać na dworze, ale gdybym miała wybierać to w domku.

10. Jaki tytuł ma bajka, na której płakałaś?
Sama nie wiem. Na pewno Król lew.

11. Jaką książkę czytasz aktualnie?
Właśnie zaczęłam Collide Gail McHugh.

--------------

1. Czy jakaś książka sprawiła, że płakałeś/-aś?
Żeby to jedna... Z najświeższych było to Kochając Pana Danielsa Brittainy C. Cherry. Pierwsza wersja recenzji to był jeden, wielki, emocjonalny bełkot.

2. Co najbardziej cenisz w ludziach? 
Szczerość. Nie toleruję kłamstw i kręcenia w żadnej postaci.

3. Gdzie widzisz siebie za kilka lat? 
Hmm... Nie wiem. Na pewno chciałabym być po studiach, dalej pisać, czytać i spędzać czas z przyjaciółmi.

4. Weź książkę, która leży najbliżej Ciebie, otwórz na 74 stronie i przeczytaj pierwsze zdanie, jakie jest na niej zapisane. Jak ono brzmi? 
Po chwili otworzył oczy, a wtedy napotkał jej spojrzenie.
Collide

5. Z jakim bohaterem książkowym się utożsamiasz? 
Nigdy się nad tym nie zastawiałam, chyba z żadnym ;).

6. Okładka jakiej książki spodobała Ci się najbardziej? 
Trochę tego jest, ale ostatnimi czasy urzekły mnie trzy: Collide, Próba ognia i Wypowiedz jej imię.

       

         
7. Jaka jest, według ciebie, najlepsza książka wydana w 2015 roku? 
Kurczaki, trudne te pytania... O.o W tym roku?
Wydaje mi się, że  najbardziej przypadło mi do gustu Kochając Pana Danielsa, bo zrobiło mi okropny bałagan w emocjach.

8. Czy prowadzenie bloga w jakiś sposób zmieniło Twoje życie?
Na pewno odebrało mi trochę czasu. Jeszcze tego tak nie odczułam, ale od października może być ciężko znaleźć spokojną chwilę na pisanie. Także koniecznie muszę coś zrobić z moją organizacją czasu ;).

9. Czego na ten moment nie możesz doczekać się najbardziej?
Czy to zabrzmi płytko, jak powiem, że prezentów bożonarodzeniowych? Ale po prostu marzy mi się nowiutkie wydanie całego Harrego Pottera <ślini się>.

10. Co byś zrobił/-a, gdybyś dowiedział/-a się, że jutro nadejdzie koniec świata?
Spędziła cały dzień z rodziną i przywitała go z zapasem świeczek i ulubioną książką w rękach.

11. Potrafisz wyobrazić sobie swoje życie bez czytania?
Nie, nie, nie, nie i jeszcze raz nie. Stanowi to część mojego życia od przynajmniej ośmiu lat i nie mogłabym tego porzucić. Tak odpoczywam, relaksuję się, zabijam nudę. Absolutnie nie mogłabym z tego zrezygnować. Ja i książki idziemy w pakiecie ;).

Uff... Dotarłam do końca i mam nadzieję, że Was nie zanudziłam ;). Jutro lub pojutrze pojawi się recenzja drugiego tomu książki Chłopak nikt i cichutko zdradzę tylko, że jestem pod wrażeniem...

Moje pytania

1. Jaki jest Twój ulubiony gatunek książek?
2. Ulubiona ekranizacja?
3. Gdzie najczęściej zaopatrujesz się w książki?
4. Czy jest jakaś powieść, którą bardzo chciałabyś przeczytać, a i tak odkładasz to na później?
5. Najlepszy cytat znaleziony przez wakacje?
6. Na jaką premię książkową i filmową aktualnie czekasz?
7. Ulubiony serial?
8. Jak spędziłaś tegoroczne wakacje?
9. Ostatnia książka, którą przeczytałaś to...
10. Opisz siebie jednym zdaniem.
11. Jakiej pary literackiej nie cierpisz?

Nominuję:

#21 Recenzja - Ukarana



Przez moje ręce przewinęło się już kilka książek z serii "Pisane przez życie" i niezmiennie wywołują u mnie trzy emocje: przerażenie, współczucie i podziw, bo moim zdaniem, przede wszystkim, są świadectwem. Ten post, moja opinia, nie będzie tym razem recenzją, tylko zbiorem moich uczuć i przemyśleń po lekturze "Ukaranej".

Vansessa urodziła się w latach 50, w czasach kiedy - jak sama pisze - nie wtrącano się w to, jak inni wychowują dzieci. Dlatego w oczach sąsiadów i znajomych jej dom był w zupełności normalny.
Z zewnątrz wyglądaliśmy jak typowa rodzina z klasy średniej: dwoje szczęśliwych, dobrze 
sytuowanych rodziców oraz dwoje dzieci - syn i córka.
Jednak to, co działo się za zamkniętymi drzwiami tego domu przechodzi ludzkie pojęcie. Codzienne bicie to tylko wierzchołek góry lodowej, do tego dochodziło znęcanie się psychiczne i molestowanie dziewczynki przez dziadka. Od urodzenia życie Vanessy można opisać tylko jednym słowem- piekło. Jednak dziewczynka odkryła w sobie dar, który pozwolił jej przetrwać i mieć nadzieję.

Książka zaczyna się słowami : Muriel Pittam właściwie nigdy nie nadawała się na matkę ani panią domu. Gdybym miała dodać coś od siebie : Muriel Pittam nigdy nie powinna znaleźć się w pobliżu żadnego dziecka. Już jej początkowy obraz dał mi do myślenia - wydawało się, że łaknęła uwagi, zwłaszcza męskiej, a Derrick był po prostu dobrą partią w tamtym momencie. Opisy domu rodzinnego Muriel skłoniły mnie do przemyśleń odnośnie jej życia. Przecież takie okrucieństwo nie mogło wziąć się znikąd. Jak kobieta może być zdolna do tak okropnych czynów wobec jakiegokolwiek dziecka? Sama Vanessa nigdy nie uzyskała pewności, ale ja też uważam, że Muriel podzieliła jej los z rąk własnego ojca. Nikt nie nauczył jak to jest mieć prawdziwy dom lub kochać, a ona sama nigdy nie chciała mieć dzieci, co tylko wzmagało jej okrucieństwo.

Było w mojej matce coś tak zgorzkniałego i zranionego, że stała się wcieleniem zła. To mocne słowa, ale nie potrafię inaczej opisać jej czynów.

Po raz pierwszy, chyba, czułam się fizycznie źle czytając książkę. Dławiła mnie niesprawiedliwość losu Vanessy i Nigela, a w oczach zbierały się łzy, bo dziecko jest tylko dzieckiem i kocha bezwarunkowo. 

Uwielbiałam ją i desperacko pragnęłam, by mnie kochała i nie gniewała się więcej.

Nawet teraz, pisząc te słowa, przypominając sobie wszystko, przez co przeszła Vanessa, zbiera mi się na płacz. Nie mogę opisać zgrozy, która mnie ogarnia. Jak ludzie mogli obojętnie przechodzić? Nie wierzę, że nikt się niczego nie zauważył, że ktoś niczego się nie domyślał... Zwłaszcza ojciec, który twierdzi, że kocha swoje dzieci. A jednak nigdy im nie wierzył. Sam nie mógł wytrzymać w jednym domu z żoną, ale jak mógł pozostawić Vanessę na pastwę tej kobiety? Tego nigdy nie zrozumiem. 

Nawet po tym jak mama poparzyła mi dłonie i wydawało się, że wszyscy w końcu zrozumieli, co się dzieje w domu, ostatecznie zostałam odesłana z powrotem tam, gdzie grasował  wilk. Do czego musiałoby dojść, żeby dorośli przejrzeli na oczy i zrozumieli, co mama mi robi?

Jedyna czysta miłość, której zaznała bohaterka pochodziła od dziadków, ze strony ojca. Choć moim zdaniem i oni ją zawiedli, choć Vanessa nigdy tak tego nie odbierała. Dali jej jednak przynajmniej namiastkę normalnego dzieciństwa. 

Niczego na świecie nie pragnęłam bardziej, niż być kochaną. Mama wiecznie powtarzała, że nie da się mnie kochać.

Przede wszystkim jestem pod wrażeniem, że Vanessa potrafiła przeżyć to i nie złamać się. Nie wiele osób miałoby siłę, aby znaleźć w sobie szczęście po tych wydarzeniach, nie wspominając, o opisaniu swojej historii. Historia tej kobiety jest tylko jedną z wielu, ale mam szczerą nadzieję, że komuś w życiu pomoże i da nadzieję na lepsze jutro. Polecam absolutnie wszystkim.

Moja ocena : poza skalą



Skończyłam czytać : sierpień 2015
Ocena z Lubimy Czytać : 7,92/10
Ocena z empik.com : 5/5
Ilość stron : 363 
Data wydania : 15 marca 2011
Okładka : miękka
Wydawnictwo : Hachette
Tłumaczenie : Anna Wolna
Cena (z okładki) : 34,90 zł


Kochałam ją, ale rozumiem teraz, że ona nigdy nie wiedziała, co to znaczy miłość. Nie zaznała najważniejszej rzeczy w życiu. W ostatecznym rozrachunku, pomimo tego, jak bardzo mnie skrzywdziła, to ona tak naprawdę została ukarana. 
 
 
 
 

#17 Recenzja - After. Ocal mnie


Jest spora różnica między niemożnością życia bez kogoś,
a kochaniem go.

Choć zakończenie drugiej części After nie było tak spektakularne jak pierwszej, nie zmienia to faktu, że natychmiast chciałam sięgnąć po kontynuację - co oczywiście niezwłocznie zrobiłam. Przede wszystkim dlatego, że ta seria zdecydowanie skradła moje serce.

Uwaga, opis może zawierać spojlery z poprzednich części.

Tessa wybaczyła Hardinowi kłamstwo, a teraz sama ukrywa przed nim prawdę. Chce wykorzystać wielką szansę w karierze, ale wie, że to będzie cios dla jej związku. Gdy Hardin dowie się o jej przeprowadzce, wpadnie we wściekłość. Aby zatrzymać Tessę przy sobie, nie cofnie się przed niczym. Nawet przed wystawieniem na próbę jej zaufania. I to właśnie teraz, gdy jej najbliżsi przyjaciele okazali się największymi wrogami. Jedyną osobą, na której może polegać, jest Zed… Czy Hardin zaakceptuje decyzję Tessy o wyjeździe?  Czy Tessa zerwie znajomość z Zedem? A może zbliży się do niego jeszcze bardziej?   (źródło: Lubimy Czytać)

Moim zdaniem jest to dotychczas najlepsza część serii i, tego co widziałam, nie tylko ja tak uważam. Mam wrażenie, że autorka powoli próbuje wyrwać bohaterów z zaklętego kręgu kłótni, seksu i godzenia się,  choć szczerze mówiąc nie wiem jak jej to wyjdzie (ani czy faktycznie ma taki zamiar). Jednak nie umknęło mojej uwadze, że jest coraz mniej scen erotycznych, jak i samych sprzeczek. To zdecydowany plus, bo Anna Todd mogła się skupić na fabule, w której wiele się dzieje. Przede wszystkim pojawia się wiele nowych postaci drugoplanowych, które bardzo polubiłam i są wspaniałym uzupełnieniem tej historii. Na jaw wychodzą też fakty z przeszłości zarówno Tess, jak i Hardina, ale chociaż wiedziałam, że dzieciństwo obojga nie było jak z bajki, do tej pory autorka raczej nie skupiała się na tym temacie. Wszystko kręciło się w okół niedopowiedzeń i aluzji. Z radością oznajmiam, że wiele się dowiedziałam o minionych wydarzeniach, które pokazały mi w nowym świetle głównych bohaterów i ich problemy. Przede wszystkim mam tutaj na myśli Hardina - gniewnego, zazdrosnego, niepoprawnego chłopca, który kocha Tess ze wszystkich sił i tylko dla niej się stara się być lepszym. Już przy okazji poprzednich recenzji wspomniałam o swojej miłości do tej postaci i absolutnie to podtrzymuję, po prostu go uwielbiam. Krótko mówiąc: gdyby Afer było totalnym 'gniotem', ale byłby tam ten sam Hardin, i tak bym czytała. Niemniej bardzo mnie cieszy, że tak nie jest ;). Mam wrażenie, że poprawie uległ też styl Anny Todd, a kolejne rozdziały stają się coraz bardziej przemyślane. Zakończenie dosłownie rozwaliło mnie na kawałki (ktoś serio powinien coś z tym zrobić) i nic nie sprawia mi takiej radości, że kolejny tom zaraz będzie w moich rękach. Jednak uczciwie przyznam, że jest mi żal powoli kończyć moją przygodę z After, ale jeszcze nie raz wrócę do tej opowieści.

Zawsze mam wrażenie, że opinie o kolejnych tomach serii to bardziej zbiór moich przemyśleń niż faktyczna recenzja i tak właśnie możecie je potraktować ;). Uwielbiam to, że mam się z kim nimi podzielić, a rosnące liczby komentarzy i wyświetleń niesamowicie mnie motywują. Dziękuję Wam, że jesteście i macie ochotę czytać to, co piszę <3.

Słów kilka ode mnie, nie do końca na temat
  
*Tak już mam, że jak skończę pisać to lubię poczytać opinie innych o danej pozycji i najchętniej robię to portalu Lubimy Czytać. I tu mam pewne spostrzeżenie, które normalnie aż mnie zakuło. Jeśli czytam recenzje pierwszych tomów nie jestem zaskoczona ich rozbieżnością. Po daną książkę sięgamy z różnych powodów, a ile osób tyle będzie o niej opinii. I autentycznie to uwielbiam. Każdy z nas ma swój gust, każdy inaczej patrzy na daną pozycję i na inne sprawy będzie zwracał uwagę. Dlatego nigdy nie kwestionuje tych słów, nawet jak widzę swoją ulubioną książkę obsmarowaną od góry do dołu. Wtedy przypominam sobie słynne 'o gustach się nie dyskutuje' i przechodzę nad tym do porządku dziennego. Widzę słowa odnoszące się do drugiego tomu serii i myślę sobie 'czasem dobrze jest się przekonać, co innego autor może mi zaproponować, może tylko poprzednia książka była średnia...' - to też w pełni rozumiem i popieram. No ale jak widzę zdegustowane opinie pod trzecią już książką to podnosi mi się ciśnienie. Oczywiście nie w takim sensie, że akurat ta nie przypadła komuś do gustu, tylko lepiej napisać 'ogólnie żadna mi się nie podobała, ta seria jest okropna, nie wiem po co w ogóle to czytam, nie rozumiem jej fenomenu' - normalnie krew mnie zalewa, zwłaszcza przy tym ostatnim. Jak nie rozumiesz, o co takie halo? Między innymi z powodu takich osób jak ty, proszę przynajmniej przyznaj się, że coś cię zaintrygowało w tych książkach, skoro najwyraźniej wciąż sięgasz po kolejne tomy. Nie twórzmy loży szyderców działającej na zasadzie - przeczytam tylko po to żeby skrytykować. Gdzie tu jest radość, która powinna towarzyszyć poznawaniu nowych historii? Nie zawsze są one dobre, sama niejednokrotnie trafiłam na książki, które po przeczytaniu rzuciłam w kąt, ale czy to znaczy, że należy zapomnieć o tym DLACZEGO czytamy? Fenomen tej serii być może nie ma pokrycia w treści, ale hej - nie każda książka, którą czytam musi być arcydziełem literackim i nie każda wniesie coś do mojego życia. Ale czy to znaczy, że musi mi się nie spodobać? Historia Tessy i Hardina, choć w dużej mierze odrealniona zapewniła mi wspaniały czas podczas lektury i wywoła całą gamę emocji, krótko mówiąc znalazła sobie specjalne miejsce w moim sercu. Przepraszam, że tak długo nie na temat, miało być tylko kilka słów, a tu wena dopisała i proszę, co z tego wszyło ;).*

Jeżeli jeszcze nie zachęciłam Was do sięgnięcia po After, mam nadzieję, że teraz tak się stanie. Seria Anny Todd to wyjątkowa pozycja, która staje się coraz lepsza, ale zdecydowanie należy podejść do niej z pewnym dystansem. Nie dajcie się przestraszyć ilości stron, wraz z kolejnymi tomami czyta się ją coraz szybciej. Nigdy nie ukrywałam, że w pewnym stopniu trzyma się dość utartego schematu, ale autentycznie mi on nie przeszkadza, a w tym tomie powoli się zaciera, dzięki czemu te książki są coraz lepsze.

Moja ocena : 8/10

Skończyłam czytać : sierpień 2015
Ocena z Lubimy Czytać : 8,07/10
Ocena z empik.com : 4,5/5
 Ilość stron : 858
Data wydania : 15 czerwca 2015
Okładka : miękka
Wydawnictwo : Między Słowami
Tłumaczenie : Agnieszka Myśliwy
Cena (z okładki) : 39,90 zł



Zaciskam zęby na poduszce i łamię własną obietnicę.
Zaczynam płakać. Nie nad sobą. Płaczę nad Hardinem,
chłopcem, który nie wie, jak traktować ludzi, na których
mu zależy, chłopcem, który ma koszmary, gdy nie śpię
z nim, ale który powtarza, że mnie nie kocha. Chłopcem,
któremu naprawdę trzeba przypomnieć, co to jest samotność.


Książka przeczytana w ramach wyzwań :
11/52

LBA [2]

Jutro wieczorem (oby) będę miała dla Was kolejną recenzję :D. Nie wiem ilu z Was śledzi zakładkę Teraz piszę o..., jednak mogę tylko przeprosić za zawirowania z kolejnością. Miała być Ukarana, ale na pierwszy rzut pójdą obie części After, bo nie mogę wyrzuć z głowy tej serii. A tymczasem zapraszam na LBA (już drugie(!) ). 



Zostałam nominowana przez Dominikę z bloga czytelniadominiki.blogspot.com, za co bardzo dziękuję <3. Przepraszam, że tak długo mi to zajęło, ale naprawdę mam dużo zaległości po wyjeździe :).

1. Magiczna piątka ulubionych wydawnictw to...

Kurczę, no chyba nie mam takiej... A może? Ostatnio moją biblioteczkę zasiliło sporo pozycji z Wydawnictwa Otwartego, Filia, Papierowy Księżyc, Między Słowami i Jaguara. Wydaje mi się, że ta piątka zdecydowanie trafiała ostatnio w mój czytelniczy gust.

2. Najpiękniejsze imię damskie i męskie spotkane w książkach?

Hmm... Nie wiem czy najpiękniejsze, ale ostatnie najbardziej intrygujące imię męskie - takie, na które trafiłam pierwszy raz - to Hardin (a może po prostu mam sentyment do właściciela ;) ). Natomiast żeńskie to chyba Glorianna - ale ponownie, być może przemawia przez to właścicielka :D.

3.Najbrzydsze imię damskie i męskie spotkane w książkach?

Haha, znów mam wybierać? :D Nie mogłam się przekonać imion do Layken i Caine - nie tyle co mi się nie podobają, ale miałam z nimi jakiś problem.

4. Cytat, który ostatnio utkwił Ci w głowie to...

Mogę dwa? ;)

,,Jeśli ma jądra lub opony, będą z tym problemy."

,,Gwiazdy eksplodowały i narodziłem się. Proszę mówcie mi Tony."
Brittainy C. Cherry ,,Kochając Pana Danielsa"

5. Książka, której obecnie pragniesz najbardziej?

Zdecydowanie After. Bez siebie nie przetrwamy. To jak się zakończyła 3 część po prostu błaga o natychmiastową kontynuację.

6. Najbardziej wyczekiwana książka i film tego roku ( tego co z niego zostało :))

W sumie nie wiem czy książka lub film, ale na pewno czekam na premiery seriali : Dotyk Julii, Dary Anioła i tego, co jeszcze zostało z Pamiętników wampirów. Śledzę ten serial od początku, ale moja cierpliwość chyba w końcu się wyczerpie.

7. Jaki jest Twój sposób na wszechobecny upał?

Dobra książka, duży kubek kawy mrożonej i wentylator :D

8. Książka polskiego autora, która niezmiernie Ci się podobała?

,,Kamienie na szaniec" Aleksandra Kamińskiego. Jedna z niewielu, które faktycznie powinny być lekturą obowiązkową.

9. Co sądzisz o akcji Book Tour, która teraz opanowała blogi?

Chyba mi się podoba, skoro sama taką organizuję... :D. Zależy od książki - są pozycje, których nie jestem pewna i wtedy chętnie dostałabym w swoje ręce egzemplarz w ramach Book Tour'u, bo nic nie tracę jak mi się nie spodoba, a własny egzemplarz mogę kupić w każdej chwili ;). Ogólnie podoba mi się koncepcja tych akcji :).

10. Jeśli mogłabyś przenosić się w czasie wybrałabyś przyszłość czy przeszłość? ( Tylko jeden wariant :))

Przeszłość, dlatego że uwielbiam jej wizję i chętnie obejrzałabym to co, już się zdarzyło. A przyszłość trochę przeraża - dalej nie wiemy jak potoczą się ludzkie losy, a kolejne dystopie przynoszą coraz bardziej niepokojące wizje ;) :D.

11. Skąd wziął się Twój nick w blogosferze?

Mój nick to moje imię :D. Zastanawiałam się, czy nie zostać pod pseudonimem, ale ostatecznie zostałam przy tym ;).

Mam nadzieję, że Was nie zanudziłam ;). Tym razem bez nominacji, bo muszę się wygrzebać ze stosu zalgłych recenzji i nie mam czasu układać pytań. 

Tag ALBO ALBO

Dostałam nominację od Agaty  ( Dziękuję :D )




1. Wolisz trylogie czy może powieści jednotomowe?

Zależy. Z jednej strony trylogia najczęściej wiąże się z oczekiwaniem (rzadko krótkim), a następne tomy potrafią zepsuć całą przyjemność z pierwszego. Z drugiej jednak pozwala mi na dłuższą przygodę z bohaterami, lepsze ich poznanie i więcej przygód... Trudny wybór. Myślę jednak, że jeżeli muszę wybrać, to poproszę bramkę numer 1 :D


2. Wolisz czytać tylko autorki czy tylko autorów? 

Głupie pytanie. Nie ma to dla mnie żadnego znaczenia. Dobra książka to dobra książka i na tym powinno zostać, czyż nie? W mojej prywatnej biblioteczce jest jednak więcej autorek.


3. Wolisz kupować w Empiku czy w księgarniach internetowych? 

Zdecydowanie księgarnie internetowe. Nawet na empik.com mogę zaoszczędzić te kilka złotych, poza tym oferują często dużo większe promocje i rabaty. Najczęściej jeśli zawitam do tradycyjnej księgarni tylko przeglądam książki i notuję sobie, że tę koniecznie muszę zamówić.  ;) Także Empik tylko w ostateczności, kiedy nie mam co czytać :D


4. Wolisz, by wszystkie książki zostały zekranizowane jak film czy serial?

Film! Chociaż, ogólnie, częściej ekranizacja mi przeszkadza. Jednak podoba mi się Gra o tron (ale książki jeszcze przede mną) i dużo lepiej, że scenarzyści szli swoją wizją w Pamiętnikach Wampirów, bo to co się dzieje od czwartej części serii jest godne pożałowania.


5. Wolisz czytać pięć stron dziennie, czy pięć książek tygodniowo? 

Pięć książek tygodniowo. No proszę Was, pięć stron to jak pozwolić spragnionemu oblizać zewnętrzną część szklanki, na której skrapla się woda.


6. Wolisz być profesjonalnym recenzentem czy autorem ? 

Recenzentem


7. Wolisz czytać w kółko dwadzieścia książek w kółko czy sięgnąć po nowe? 

Zdecydowanie sięgać po nowe. Jednak mam serie/książki do których lubię powrócić od czasu do czasu. Aż zrobiło mi się smutno jak pomyślałam, że miałabym już nigdy nie poznać żadnej nowej historii...


8. Wolisz być bibliotekarzem czy sprzedawcą książek? 

Sprzedawcą, ale tylko w moim magicznym sklepie, gdzie mogłabym rozdawać książki za darmo,,, Ups, to chyba jednak bibliotekarką, ale nie mogłabym się gniewać za przetrzymanie jakiejś pozycji ;)


9. Wolisz czytać tylko jedną ulubiony typ literatury czy wszystko poza? 

Muszę wybrać tak? W takim wypadku chyba wszystko poza. Czytając tylko jeden typ tak wiele by mnie omijało. 


10. Wolisz czytać tylko książki fizyczne czy tylko e-booki?

Zdecydowanie książki fizyczne. Ten zapach <3 Chociaż nie przeszkadzają mi e-booki.




Jeszcze raz dziękuję za nominację :)

Ja chciałabym przeczytać ten tag u :
Marty z bloga Zaczytana Dolina :D

Coffie Book Tag

W blogosferze jestem nowa, tzn. że trochę się tu kręcę i czytam różne ciekawe rzeczy ;) Niesamowicie spodobał mi się coffie book tag łączący moje ulubione rzeczy: książki i kawę, który znalazłam tutaj: cowartoczytac.blogspot.com, a którego autorem jest BangadyBangz z youtube. Pomyślałam "a co mi tam, stworzę swoją listę" ;)



Czarna kawa: Seria w którą ciężko jest się wciągnąć, ale ma wielu fanów

Tutaj dla mnie jest to cała seria Władca Pierścieni J.R.R. Tolkiena, czyli tak samo jak u autora tagu. Nie wiem dlaczego nie mogę się przemóc, ale nigdy nie minęłam 50 strony. Najlepsze jest to, że czytałam i uwielbiam Hobbita, a filmowa seria, w wersji reżyserskiej, (razem prawie 12(!) filmowych godzin) należy do ścisłej czołówki moich ulubionych filmów. Przeczytanie serii jest na mojej liście obejmującej tegoroczne wakacje, więc trzymajcie za mnie kciuki ;)



...............................................................




Miętowa mocha: Książka, która zyskuje popularność w okresie zimowym

Tutaj zależy jak się rozpatruje kategorię. Ogólnie myślę, że są to nasze ulubione książki, te które mają w sobie to coś, co sprawia, że chce się do nich wracać w długie, zimowe wieczory. Założę się, że znalazłyby się tutaj takie pozycje jak Harry Potter J.K.Rowling czy Opowieść wigilijna Dickensa. Dla mnie jest to seria Czarnych Kamieni Anne Bishop, zwłaszcza oryginalna trylogia czyli Córka Krwawych, Dziedziczka Cieni i Królowa Ciemności. Nie dlatego, że są to książki lekkie, przyjemne czy poprawiające humor, nie dlatego, że są o świątecznym czasie, ale ponieważ znam je na wylot i dalej wzbudzają we mnie te same emocje co za pierwszym czytaniem. W długie zimowe wieczory na poprawę humoru łączę tą serię z kocem oraz ulubioną kawą/herbatą. Dzięki nim zakochałam się w twórczości Anne Bishop i ta miłość trwa do dziś.




...............................................................



Gorąca czekolada: Ulubiona książka z dzieciństwa   

Tutaj miałam trudny wybór, dlatego że do pewnego momentu bardzo dobrze wypominam lektury szkolne. Pierwsze co przyszło mi na myśl to ,,O psie, który jeździł koleją" Romana Pisarskiego, bo bądźmy szczerzy, kto się na tym nie wzruszył. Ale że pisząc mam też sporo czasu na przemyślenie własnych słów, przez co ostatecznie wybrałam książkę ,,Oskar i Pani Róża" której autorem jest Eric Emmanuel Schmitt. Pierwszy raz usłyszałam ją fragmentami w podstawówce i tak mi zapadła w pamięć, że powróciłam do niej wiele lat później i pojęłam w całkiem nowy sposób zapisane tam słowa. Nie jest to wprawdzie raczej pozycja dla dzieci, ale dla mnie jest książką z dzieciństwa.

............................................................



Podwójne espresso: Książka, która trzymała cię w napięciu od początku do końca 

Nie jestem pewna, czy w ogóle miałam taką książkę, tutaj raczej królowałyby kryminały, thrillery i horrory. W mojej biblioteczce najbliżej znajdzie się ,,Dotyk zła", który napisała Alex Kava. Niby domyślałam się kto jest mordercą, ale autorka tak plącze i zwodzi, że w końcu sama przestałam sobie ufać i z wypiekami czekałam na odpowiedź.


......................................................



Strabucks: Książka, która jest wszędzie

Może z powodu tego, że ostatnimi czasy ukazał się zwiastun ostatniej części filmu, ale ostatnio cały czas wpada mi w oko książka Suzzane Collins ,,Igrzyska Śmierci". Nawet u siebie w pokoju często zawieszam na niej wzrok...


.................................................................




Hipsterska kawiarnia: Książka napisana przez niezależnego autora

Właściwie nie mam takiej, ale jestem otwarta na propozycje ;)


................................................................



Przypadkowo dostałam bezkofeinową...: Książka, która nie spełniła moich oczekiwań

Definitywnie Losing Hope autorstwa Colleen Hoover. Niby wszystko fajnie, klimat podobny, ale taka jakby napisana trochę na siłę, nie do końca przemyślana. Bo można było umieścić to wszystko w Hopeless i oryginał nic by na tym nie stracił, ani z głębi ani z tajemniczości. Nie zrozumcie mnie źle, sama książka mi się podobała, po prostu spodziewałam się czegoś więcej, i dużo więcej przez samą autorkę.




.............................................................





Idealne połączenie: Książka, która była zarówno gorzka jak i słodka, ale trafiła w twój gust

Trochę z innej beczki niż poprzednie, ale tu od razu pomyślałam o ,,Whitney, moja miłość", której autorką jest Judith McNaught. Jest to romans historyczny i cieszę się, że na niego trafiłam oraz dałam się skusić opisowi. Na przemian ulegałam urokowi Claytona jak i Whitney, żeby zaraz psioczyć na oboje za własną głupotę. 




To tyle ode mnie. Powiem wam szczerze, że świetnie się bawiłam tworząc tę listę, dlatego polecam tę zabawę (bo ja tak to potraktowałam ;) ). Jak pierwszy raz ją zobaczyłam w większości miałam na myśli całkiem inne książki, a tu jednak chwila zastanowienia i człowiek uświadamia sobie, że już tyle przeczytał i faktycznie aż jest w czym wybierać.

Twórzcie, komentujcie i zostawcie mi link, jestem strasznie ciekawa waszych wyborów. 


Różne pomysły...

Na wstępie witam wszystkich, którzy tu zawitali celowo lub przypadkiem ;) 
Nie macie czasami tak, że przychodzi wam do głowy pomysł, ale nie do końca jesteście przekonani o jego realizacji? Ja miałam różne - od zostania projektantką do otwarcia własnej cukierni. Gdzieś tam przewijał mi się również ten konkretny, który sprowadza mnie tu dzisiaj, czyli założenie bloga. Ale nie byle jakiego tylko właśnie o tej konkretnej tematyce czyli... KSIĄŻKI. Moja pasja od hmmm... szóstej klasy? Co najmniej, w takim wypadku będzie to około siedmiu lat intensywnego czytania. Postanowiłam więc, że spróbuję podzielić się swoim zapałem do zadrukowanych stron z innymi. Zobaczymy czy mi się uda :) Na zakończenie mój ulubiony cytat: ,,Kto czyta książki, żyje podwójnie. Umberto Eco


Drogi Czytelniku,
Bardzo miło gościć Cię w moich skromnych progach. Jeśli podobało Ci się tutaj lub masz jakieś zastrzeżenia czy uwagi, daj mi o tym znać. Mam nadzieję, że zostaniesz ze mną na dłużej :).
Całusy
Ola

PS. Jeśli sam prowadzisz bloga, zostaw link, łatwiej będzie mi Cię odwiedzić, jednak poza nim, chyba wypadałoby napisać coś więcej? ;)
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka