Pokazywanie postów oznaczonych etykietą seria After. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą seria After. Pokaż wszystkie posty

#48 Recenzja - Before. Chroń mnie przed tym, czego pragnę



Jej wiara w niego sprawiła, że chciał być dla niej dobry.
Chciał udowodnić, że ona ma rację, a wszyscy inni się mylą.
Sprawiła, że poczuł ten rodzaj nadziei, której nie czuł nigdy wcześniej.
Nie wiedział nawet, że istnieje.

Pamiętacie moje recenzje serii After (jeśli nie to na pewno będą gdzieś podlinkowane na dole ;) )? Nigdy nie nazwałam książek Anny Todd świetną literaturą, ale zdecydowanie nie można im odmówić jednego - emocji. Ponieważ bardzo lubię tą serię, nie mogłam się powstrzymać od pokusy sięgnięcia po jej uzupełnienie.

Życie Hardina można podzielić na to, co zdarzyło się przed poznaniem Tessy, i na to, co zdarzyło się później. Wcześniej Hardin nie miał nic do stracenia.
Tylko gniew pobudzał go do działania. Nikt nie nauczył go, co to znaczy kochać. Hardin zawsze był sam. Imiona kolejnych dziewczyn zlewały mu się w jedno. Pragnął ich dotyku, ale od uczuć trzymał się z daleka. Dzięki temu życie było proste.
Tessa miała być kolejną łatwą zdobyczą. Całkiem nieźle się bawił… Dopóki szarość jej oczu nie zaczęła prześladować go w snach, a kształt ust doprowadzać do szału. Tak dobrze sobie radził, zanim popełnił błąd i pozwolił jej stać się całym światem! Obiecał sobie, że zrobi wszystko, by było tak jak dawniej.
Myślisz, że znasz wszystkie tajemnice Hardina? Ta książka to więcej, niż ci się wydaje!
(Źródło: znak.com.pl)

Pierwszy poważny błąd jest w reklamie tej książki - to nie jest pierwsza część After z punktu widzenia Hardina. Before jest dokładnie tym, co napisałam we wstępie - uzupełnieniem, dodatkiem, którego nie można czytać bez znajomości serii. Po pierwsze dlatego, że bez tego nie sposób nakreślić sobie pełnego portretu postaci o których czytamy - jak można ocenić kogoś na podstawie strzępek informacji, nie znając ich pełnej historii i motywów. Po drugie Before ma pełno spojlerów - w tej niepozornie krótkiej książeczce (w porównaniu do After) znajdziecie wszystko, co wywoływało u mnie szok i niedowierzanie, zdradza również zakończenie, którego ja nie byłam stuprocentowo pewna. Krótko mówiąc pozbawi Was efektów WOW, które sprawiły, że ta seria tak mi się podobała.

Obawiałam się, że Before będzie tylko odcinaniem kuponów od popularności, którą zdobyła seria Anny Todd. Poza pierwszą częścią narracja w After trafiała na zmianę do Tess i Hardina, więc jedyne, co autorka mogła dowiedzieć to fakty bazujące na czasach zanim chłopak przyjechał do Stanów. Nie mogłam sobie wyobrazić, że Anna Todd ma coś jeszcze do powiedzenia o początkach związku głównych bohaterów. Niestety muszę przyznać, że w większości miałam rację - dowiedziałam się parę nowych drobiazgów, jednak nic takiego, co sprawiło, że moja szczęka opadła. Na szczęście Before jest podzielone na "przed", "w trakcie" i "po". O ile druga część książki nie zrobiła na mnie wrażenia, to pozostałe ogromnie przypadły mi do gustu. Fragment "przed" opowiada fragmenty historii Molly, Steph, Melissy oraz Natalie, natomiast "po" daje czytelnikowi większy wgląd w dalsze losy bohaterów, niż pozwalała na to ostatnia część After. Te opowiadania, choć króciutkie dały mi poczucie, że zakup tej powieści to nie były pieniądze wyrzucone w błoto.

Tak naprawdę nie mam do dodania nic więcej ponad to, co napisałam w recenzjach After. Mogę tylko powiedzieć, że choć podobało mi się ponowne spotkanie z bohaterami, to ni jestem pewna, czy mogę z czystym sumieniem polecić Wam Before. Jeżeli podobnie jak ja nie macie zbyt wysokich oczekiwań odnoście tej książki i pragniecie raz jeszcze spotkać się z bohaterami After, to myślę, że Before przypadnie Wam do gustu.

Moja ocena: 6/10


Skończyłam czytać : maj 2016 r.
Ocena z Lubimy Czytać : 7,19/10
Ilość stron : 382
Data wydania : 30 marca 2016 r.
Okładka : miękka
Wydawnictwo : OMG books
Tłumaczenie : Krzysztof Skonieczny
Cena (z okładki) : 39,90 zł


Była moim spokojem, moim ogniem, moim oddechem,
moim bólem i nieważne jak dużo przeszliśmy,
każda sekunda była warta życia, które mamy.

#18 Recenzja - After. Bez siebie nie przetrwamy - podsumowanie serii


Gdy kogoś kochasz, nie pozwalasz mu zniszczyć samego siebie
razem z innymi, nie pozwalasz mu wciągnąć się w błoto.
Próbujesz mu pomagać, ratować go, ale jeśli okazuje się,
że twoja miłość jest jednostronna, albo egoistyczna,
a ty nadal próbujesz, jesteś głupcem.
Gdybym go kochała, nie pozwoliłabym mu się zniszczyć.

Z jednej strony żałuję, że przeczytałam tą serię tak szybko i moja przygoda z bohaterami już się skończyła. Z drugiej jednak za nic nie chciałabym tego cofnąć i rozciągać w czasie. Seria Anny Todd podbiła moje serce i na długo zostanie mi w pamięci, a co więcej przyprawiła mnie kaca książkowego.

Uwaga, zarówno opis jak i recenzja może zawierać spojlery z poprzednich części, dlatego wszystkich tych, którzy nie czytali zapraszam do podsumowania :).

Kolejne tajemnice z przeszłości rodziny Scott'ów wychodzą na jaw i sprawiają, że związek Hardina i Tessy zostaje wystawiony na próbę. Wydawałoby się, że wszystko co przeszli wzmocniło ich uczucia i w końcu będą mogli się wyrwać z zaklętego kręgu. Więc dlaczego Tess ma wrażenie, że już to gdzieś widziała? Cios zadany Hardinowi przez bliskich zostawia głębokie rany i w gniewie posuwa się do słów i czynów, którch Tess nie może mu wybaczyć. Dziewczyna przeżywa własne dramaty rodzinne i ma już dość powtarzania tych samych błędów. Czy Tessa znajdzie w sobie siłę, żeby jeszcze ten jeden raz podnieść się i przebaczyć? Czy Hardin będzie potrafił przerwać ten piekielny cykl i w końcu da sobie pomóc?

Łezka kręci mi się w oku, że dobrnęłam już do końca tej historii... Czuję się niesamowicie zżyta z bohaterami After i zdecydowanie mogłabym czytać o ich perypetiach w nieskończoność. Anna Todd wykreowała niesamowite postaci, które w żaden sposób nie mogą zostać nazwane papierowymi. W końcu dobrze poznajemy charaktery wszystkich, dostrzegłam w nich prawdziwych ludzi, zwłaszcza w pozornie idealnym Landonie. Autorka ponownie wrzuciła mnie na ten emocjonalny rollercoaster, który doprowadził mnie zarówno do łez, jak i wywoływał uśmiech na mojej twarzy. Nie chcę się rozpisywać, przede wszystkim dlatego, żeby nie zdradzić za dużo. Mam też wrażenie, że wystarczająco powiedziałam w recenzjach trzech poprzednich tomów, a większość tego, co chcę jeszcze przekazać nadaje się bardziej do posumowania. Powiem Wam jeszcze, że właśnie takiego zakończenia  oczekiwałam. 

Jest mi troszeczkę przykro, że autorka porzuciła postaci drugoplanowe z poprzedniego tomu, ponieważ nie pojawiły się one tutaj. Anna Todd nigdy nie bała się ilości stron w swoich powieściach, dlatego nie wiem, dlaczego musiałam odnieść wrażenie, że pewne wątki nie zostały należycie wyjaśnione i domknięte i smutno mi z tego powodu.

Jednak mimo wszystko ,,After. Bez siebie nie przetrwamy" to piękne i wzruszające zakończenie tej sagi. Anna Todd skradła moje serce tą serią i zapewniła sobie miejsce w czołówce moich ulubionych autorów oraz niejednokrotnie powrócę do jej twórczości.

Moja ocena : 8/10

Skończyłam czytać : sierpień 2015
Ocena z Lubimy Czytać : 7,95/10
Ocena z empik.com : 4,4/5
 Ilość stron 570
Data wydania 28 sierpnia 2015
Okładka miękka
Wydawnictwo : Między Słowami
Tłumaczenie : Krzysztof Skonieczny
Cena (z okładki) 39,90 zł



Deszcz zaczyna teraz mocniej padać i to naprawdę pasuje do sytuacji.
Zazwyczaj pomagał mi pławić się w nienawiści do samego siebie, ale nie dziś.
Dziś deszcz nie jest taki zły. Jest niemal oczyszczający.
To znaczy byłby, gdybym nie nienawidził tych jebanych metafor.


Książka przeczytana w ramach wyzwań :
12/52




PODSUMOWANIE SERII

After to cudowna historia, która wywołała u mnie całą gamę emocji. Śmiałam się i płakałam, a wszystkie wydarzenia śledziłam wraz bohaterami - denerwowałam się razem z Tessą na Hardina, przeżywałam zdradę przyjaciół, mogłam wręcz zarówno poczuć miłość tego gniewnego chłopca, jak i jego nienawiść do siebie oraz zmagania z problemami. Ostatnia część dosłownie doprowadziła mnie do łez smutku, jak i radości. Styl Anny Todd wraz z kolejnymi częściami zdecydowanie ulegał poprawie. Autorka dynamicznie rozwijała fabułę i nie pozwała nawet na chwilę wytchnienia, a wraz z kolejnymi tomami miałam coraz lepsze zdanie o tych książkach. Ta seria to piękna opowieść o pokonywaniu przeszkód na swojej drodze, o tym, że miłość może znieść wszystko, o tym jak dzieciństwo może wpłynąć na życie człowieka. To nie jest kolejne mdłe love story. Napisałabym więcej, ale Anna Todd idealnie ujęła moje uczucia, także zapraszam Was na cytat. Choć jeśli bardzo, bardzo, bardzo boicie się drobniutkich spojlerów, to lepiej nie ;).

Zdaję sobie sprawę, że wielu z Was wręcz znienawidzi tą historię i nie dostrzeże w niej nic wyjątkowego, poza bardzo rozciągniętym romansem. I to ok, naprawdę. Mogę to zrozumieć. Wydaje mi się, że kluczem jest odpowiednie nastawienie do tych książek - trzeba podejść do nich z lekkim przymrożeniem oka na schematyczność, wtedy będą wspaniałą lekturą.

Moja ocena całej serii : 9/10


After. Bez siebie nie przetrwamy




- A może nie, może niektórzy ludzie chcą tylko czytać o szczęściu i kiczowatych historyjkach miłosnych, ale są miliony innych, którzy nie są doskonali i przeszli w życiu przez różne gówniane historie, i może taka opowieść do nich przemówi? [...] Może czasem nie wszystko jest takie czarno-białe i może nie każdy jest, kurwa, doskonały.[...]
- A co jeśli nikomu się nie spodoba? [...] Co to za historia miłosna?
- To typ historii miłosnej, która zajmuje się prawdziwymi, kurwa, problemami. To historia o przebaczeniu i bezwarunkowej miłości, która pokazuje, jak bardzo ktoś może się zmienić , naprawdę zmienić, jeśli tylko mocno się stara. To typ historii miłosnej, która dowodzi, że wszystko jest, kurwa możliwe, jeśli chodzi o wychodzenie ze swoich problemów.

Zeszyt z cytatami: AFTER

Kilka moich ulubionych cytatów z całej serii.

[1] Kocham go i nie mam wątpliwości, że on kocha mnie. Nawet jeśli nasz związek nie będzie trwał wiecznie, jeśli skończy się tym, że nigdy więcej się do siebie nie odezwiemy, zawsze będę wiedziała, że w tym momencie był dla mnie wszystkim.

[2] To, że nie kocha cię tak, jak tego chcesz, nie znaczy, że nie kocha cię ze wszystkich sił.

[2] Jeśli książka na ciebie nie oddziałuje, nawet w najmniejszym stopniu, to nie czytasz odpowiedniej książki. 

[2] On nie miał nic do stracenia, ale ja miałam. Pozwoliłam mu, żeby odebrał mi wszystko. Życie, zanim go poznałam, było takie proste i sprecyzowane. A teraz… po nim… jest po prostu… po wszystkim. 

[3] Każdy problem wygląda jak gwóźdź, gdy pierwsze, co przychodzi ci do głowy, to młotek. 

[3] Nie wiem, jak długo jeszcze zdołam utrzymać się na powierzchni, walcząc z falą przypływu, którą nazywamy związkiem. 

[3] Jest spora różnica między niemożnością życia bez kogoś, a kochaniem go.

[4] Najgorsze chwile z nim to było nic w porównaniu z tymi najlepszymi. Nie wiem, czy mam urojenia, czy oszalałam. Może i jedno, i drugie. Ale kocham go bardziej niż samą siebie, bardziej niż kiedykolwiek uznałabym to za możliwe , i po prostu chcę go uszczęśliwić. Nie dla siebie, tylko dla niego. Chcę żeby spoglądając w lustro, uśmiechał się, nie krzywił. Potrzebuję, aby nie myślał o sobie jako o potworze. Potrzebuję, aby zobaczył prawdziwego siebie, bo jeśli nie wyjdzie z roli czarnego charakteru, to ta rola go zniszczy, a mnie zostaną tylko zgliszcza. 

[4] Niemożliwe jest zmienić ludzi, którzy już zdecydowali, kim są. Nie można ich wystarczająco mocno wspierać, żeby zmienić ich niskie oczekiwania w stosunku do samych siebie, i nie można wystarczająco mocno kochać, by stłumić nienawiść, którą do siebie czują.

[4] Ból nie zna ani odrobiny litości - ból odbierze sobie należny sobie funt ciała, co do grama. Nie zatrzyma się, dopóki nie zostanie z ciebie tylko łuszcząca się skorupa tego, kim byłeś. Oparzenie zdrady i ukłucie odrzucenia bolą, ale to nic w porównaniu z cierpieniem spowodowanym pustką. Nic nie boli bardziej niż to, że nic nie boli [...]

[4] Odebrałem solidną lekcję i nauczyłem się, że życie nie musi być bitwą. Czasami pada się ofiarą beznadziejnego rozdania, a czasem coś się spieprzy po drodze, ale zawsze jest nadzieja. Zawsze jest kolejny dzień, zawsze można naprawić to, co się spieprzyło, i wynagrodzić to ludziom, których się zraniło, i zawsze jest ktoś, kto nas kocha, nawet jeśli czujemy się całkowicie osamotnieni i po prostu dryfujemy w oczekiwaniu na następne rozczarowanie. Zawsze czeka na nas coś lepszego.



#17 Recenzja - After. Ocal mnie


Jest spora różnica między niemożnością życia bez kogoś,
a kochaniem go.

Choć zakończenie drugiej części After nie było tak spektakularne jak pierwszej, nie zmienia to faktu, że natychmiast chciałam sięgnąć po kontynuację - co oczywiście niezwłocznie zrobiłam. Przede wszystkim dlatego, że ta seria zdecydowanie skradła moje serce.

Uwaga, opis może zawierać spojlery z poprzednich części.

Tessa wybaczyła Hardinowi kłamstwo, a teraz sama ukrywa przed nim prawdę. Chce wykorzystać wielką szansę w karierze, ale wie, że to będzie cios dla jej związku. Gdy Hardin dowie się o jej przeprowadzce, wpadnie we wściekłość. Aby zatrzymać Tessę przy sobie, nie cofnie się przed niczym. Nawet przed wystawieniem na próbę jej zaufania. I to właśnie teraz, gdy jej najbliżsi przyjaciele okazali się największymi wrogami. Jedyną osobą, na której może polegać, jest Zed… Czy Hardin zaakceptuje decyzję Tessy o wyjeździe?  Czy Tessa zerwie znajomość z Zedem? A może zbliży się do niego jeszcze bardziej?   (źródło: Lubimy Czytać)

Moim zdaniem jest to dotychczas najlepsza część serii i, tego co widziałam, nie tylko ja tak uważam. Mam wrażenie, że autorka powoli próbuje wyrwać bohaterów z zaklętego kręgu kłótni, seksu i godzenia się,  choć szczerze mówiąc nie wiem jak jej to wyjdzie (ani czy faktycznie ma taki zamiar). Jednak nie umknęło mojej uwadze, że jest coraz mniej scen erotycznych, jak i samych sprzeczek. To zdecydowany plus, bo Anna Todd mogła się skupić na fabule, w której wiele się dzieje. Przede wszystkim pojawia się wiele nowych postaci drugoplanowych, które bardzo polubiłam i są wspaniałym uzupełnieniem tej historii. Na jaw wychodzą też fakty z przeszłości zarówno Tess, jak i Hardina, ale chociaż wiedziałam, że dzieciństwo obojga nie było jak z bajki, do tej pory autorka raczej nie skupiała się na tym temacie. Wszystko kręciło się w okół niedopowiedzeń i aluzji. Z radością oznajmiam, że wiele się dowiedziałam o minionych wydarzeniach, które pokazały mi w nowym świetle głównych bohaterów i ich problemy. Przede wszystkim mam tutaj na myśli Hardina - gniewnego, zazdrosnego, niepoprawnego chłopca, który kocha Tess ze wszystkich sił i tylko dla niej się stara się być lepszym. Już przy okazji poprzednich recenzji wspomniałam o swojej miłości do tej postaci i absolutnie to podtrzymuję, po prostu go uwielbiam. Krótko mówiąc: gdyby Afer było totalnym 'gniotem', ale byłby tam ten sam Hardin, i tak bym czytała. Niemniej bardzo mnie cieszy, że tak nie jest ;). Mam wrażenie, że poprawie uległ też styl Anny Todd, a kolejne rozdziały stają się coraz bardziej przemyślane. Zakończenie dosłownie rozwaliło mnie na kawałki (ktoś serio powinien coś z tym zrobić) i nic nie sprawia mi takiej radości, że kolejny tom zaraz będzie w moich rękach. Jednak uczciwie przyznam, że jest mi żal powoli kończyć moją przygodę z After, ale jeszcze nie raz wrócę do tej opowieści.

Zawsze mam wrażenie, że opinie o kolejnych tomach serii to bardziej zbiór moich przemyśleń niż faktyczna recenzja i tak właśnie możecie je potraktować ;). Uwielbiam to, że mam się z kim nimi podzielić, a rosnące liczby komentarzy i wyświetleń niesamowicie mnie motywują. Dziękuję Wam, że jesteście i macie ochotę czytać to, co piszę <3.

Słów kilka ode mnie, nie do końca na temat
  
*Tak już mam, że jak skończę pisać to lubię poczytać opinie innych o danej pozycji i najchętniej robię to portalu Lubimy Czytać. I tu mam pewne spostrzeżenie, które normalnie aż mnie zakuło. Jeśli czytam recenzje pierwszych tomów nie jestem zaskoczona ich rozbieżnością. Po daną książkę sięgamy z różnych powodów, a ile osób tyle będzie o niej opinii. I autentycznie to uwielbiam. Każdy z nas ma swój gust, każdy inaczej patrzy na daną pozycję i na inne sprawy będzie zwracał uwagę. Dlatego nigdy nie kwestionuje tych słów, nawet jak widzę swoją ulubioną książkę obsmarowaną od góry do dołu. Wtedy przypominam sobie słynne 'o gustach się nie dyskutuje' i przechodzę nad tym do porządku dziennego. Widzę słowa odnoszące się do drugiego tomu serii i myślę sobie 'czasem dobrze jest się przekonać, co innego autor może mi zaproponować, może tylko poprzednia książka była średnia...' - to też w pełni rozumiem i popieram. No ale jak widzę zdegustowane opinie pod trzecią już książką to podnosi mi się ciśnienie. Oczywiście nie w takim sensie, że akurat ta nie przypadła komuś do gustu, tylko lepiej napisać 'ogólnie żadna mi się nie podobała, ta seria jest okropna, nie wiem po co w ogóle to czytam, nie rozumiem jej fenomenu' - normalnie krew mnie zalewa, zwłaszcza przy tym ostatnim. Jak nie rozumiesz, o co takie halo? Między innymi z powodu takich osób jak ty, proszę przynajmniej przyznaj się, że coś cię zaintrygowało w tych książkach, skoro najwyraźniej wciąż sięgasz po kolejne tomy. Nie twórzmy loży szyderców działającej na zasadzie - przeczytam tylko po to żeby skrytykować. Gdzie tu jest radość, która powinna towarzyszyć poznawaniu nowych historii? Nie zawsze są one dobre, sama niejednokrotnie trafiłam na książki, które po przeczytaniu rzuciłam w kąt, ale czy to znaczy, że należy zapomnieć o tym DLACZEGO czytamy? Fenomen tej serii być może nie ma pokrycia w treści, ale hej - nie każda książka, którą czytam musi być arcydziełem literackim i nie każda wniesie coś do mojego życia. Ale czy to znaczy, że musi mi się nie spodobać? Historia Tessy i Hardina, choć w dużej mierze odrealniona zapewniła mi wspaniały czas podczas lektury i wywoła całą gamę emocji, krótko mówiąc znalazła sobie specjalne miejsce w moim sercu. Przepraszam, że tak długo nie na temat, miało być tylko kilka słów, a tu wena dopisała i proszę, co z tego wszyło ;).*

Jeżeli jeszcze nie zachęciłam Was do sięgnięcia po After, mam nadzieję, że teraz tak się stanie. Seria Anny Todd to wyjątkowa pozycja, która staje się coraz lepsza, ale zdecydowanie należy podejść do niej z pewnym dystansem. Nie dajcie się przestraszyć ilości stron, wraz z kolejnymi tomami czyta się ją coraz szybciej. Nigdy nie ukrywałam, że w pewnym stopniu trzyma się dość utartego schematu, ale autentycznie mi on nie przeszkadza, a w tym tomie powoli się zaciera, dzięki czemu te książki są coraz lepsze.

Moja ocena : 8/10

Skończyłam czytać : sierpień 2015
Ocena z Lubimy Czytać : 8,07/10
Ocena z empik.com : 4,5/5
 Ilość stron : 858
Data wydania : 15 czerwca 2015
Okładka : miękka
Wydawnictwo : Między Słowami
Tłumaczenie : Agnieszka Myśliwy
Cena (z okładki) : 39,90 zł



Zaciskam zęby na poduszce i łamię własną obietnicę.
Zaczynam płakać. Nie nad sobą. Płaczę nad Hardinem,
chłopcem, który nie wie, jak traktować ludzi, na których
mu zależy, chłopcem, który ma koszmary, gdy nie śpię
z nim, ale który powtarza, że mnie nie kocha. Chłopcem,
któremu naprawdę trzeba przypomnieć, co to jest samotność.


Książka przeczytana w ramach wyzwań :
11/52

#16 Recenzja - After. Już nie wiem, kim bez ciebie jestem



Nie mógłbym sobie tego wyobrazić – nawet w najbardziej
popieprzonych snach nie zdarzyło się, żebym czuł taki ból.
Żądło utraty, tak to podobno nazywają. […]
To wszystko przeze mnie. Zniszczyłem ją i to co mieliśmy

Pierwsza część zostawiła mnie błagającą o kolejne, dlatego nie chcąc czekać zamówiłam kolejne tomy serii już w Chorwacji i tak szybko jak wróciłam, zaczęłam czytać. Nie ma ani grama przesady w słowach, że świat After pochłonął mnie i nie chce wypuścić

Uwaga opis może zawierać spojlery z pierwszej części.

Wydawałoby się, że Tessa i Hardin pokonali większość swoich problemów i w końcu mogą skupić się na wspólnej przyszłości, jednak kolejne sekrety wychodzą na jaw. Kiedy dziewczyna dowiaduje się co kierowało Hardinem na początku ich znajomości, cały jej świat rozpada się w ułamku sekundy. Jest zdeterminowana, żeby odciąć się od niego i najchętniej wymazałaby z pamięci ostatnie dwa miesiące. Czuje się oszukana i zraniona, że ukochany mógł zrobić coś tak okropnego. Chłopak zdaje sobie sprawę ze swoich błędów i gorąco pragnie się zmienić. Tylko czy Tess znajdzie w sobie siłę, żeby mu wybaczyć? 

Miłość nie zawsze jest piękna. Czasem przejawia się w krzykach i płaczu, jest pełna nieporozumień oraz kłótni. W dobie popularności idealnych love story, gdzie pary idealnie się uzupełniają i dosyć szybko uzyskują swój wymarzony happy end, Anna Todd serwuje nam historię miłosną, której daleko do bajki o kopciuszku. 

Autorka wrzuciła mnie na emocjonalny rollercoaster, podczas którego Tessa i Hardin utknęli w niekończącym się cyklu pożądania, kłótni i godzenia się. Te sytuacje, choć tak do siebie podobne, wywoływały we mnie całą gamę różnych uczuć. Wbrew pozorom wcale nie irytują, ale dzięki nim mogłam dostrzec złożony charakter obu postaci i trudności jakie muszą pokonać, aby być razem. W tej części autorka oddała głos również Hardinowi, a ja całkowicie pokochałam ten zabieg. Pozwolił mi wejrzeć w umysł bohatera i sprawił, że na stałe trafił on do czołówki moich ukochanych postaci. Anna Todd ma bardzo prosty, przejrzysty styl pisania i nigdy nie musiałam zastanawiać się, czy właściwie odebrałam jej tekst. Nie przeszkadzały mi nawet wulgaryzmy (choć w niektórych pozycjach niemiłosiernie kują w oczy), ponieważ po prostu idealnie wpasowują się w charakter chłopaka i, tak naprawdę, dodają mu realizmu. Zakończenie może nie jest tak spektakularne, ale zdecydowanie zachęca, aby jak najszybciej sięgnąć po kolejną część perypetii 'Hessy'.

Nie będę Was okłamywać, że w ta seria jest wyjątkowo głęboką pozycją, w której brakuje schematów, ponieważ wręcz tam od nich kipi. Ale wiecie co? Kicham na to (tak wiem, wyjątkowo kolokwialne wyrażenie). Książki nie są od tego, żeby wyłapywać w nich wady i podobny zarysy fabuły, bo jeśli mają w sobie coś szczególnego, to na pewno to odczuję. Przede wszystkim jestem pełna podziwu, że autorka potrafi wciągnąć mnie w swój świat bez większego wysiłku i - z niesłabnącą ciekawością - śledzę losy głównych bohaterów.

Jedyne, co autentycznie działało mi na nerwy, to postawa Tessy w tym tomie. Zdaję sobie sprawę, że ma dopiero osiemnaście lat, jednak wydawała mi się dużo dojrzalsza w poprzedniej części. Rozumiem też, że była zła i zraniona, ale czasami miałam ochotę solidnie nią potrząsnąć. I troszeńkę mnie irytuje, że słabo sama radzi sobie z problemami. Ponieważ przeczytałam już trzecią część i myślę, że jest jeszcze lepsza, tylko dlatego ,,Już nie wiem kim bez ciebie jestem" otrzymuje jedną kreseczkę w dół w porównaniu do poprzedniczki.

Dalej z przyjemnością polecam serię After każdej romantyce, a zwłaszcza tym, które - tak jak ja - darzą niewytłumaczalną sympatią złych chłopców. Ta książka sprawiła, że śmiałam i denerwowałam się razem z bohaterami, co więcej z wypiekami na twarzy śledziłam ich kolejne kłótnie. Może fabuła nie jest zbyt oryginalna, ale to nie zmienia faktu, że ją pokochałam, jak również, że seria Anny Todd bezpowrotnie skradła moje serce i jeszcze nie raz do niej powrócę.

Moja ocena : 7/10

Skończyłam czytać : sierpień 2015
Ocena z Lubimy Czytać : 7,47/10
Ocena z empik.com : 4,4/5
 Ilość stron : 755
Data wydania : 6 kwietnia 2015
Okładka : miękka
Wydawnictwo : Między Słowami
Tłumaczenie :Krzysztof Skonieczny
Cena (z okładki) : 39,90 zł

Landon spogląda na mnie z wielkim współczuciem w oczch.
-To, że nie potrafi cię kochać tak, jak tego chcesz,
nie znaczy, że nie kocha cię ze wszystkich sił - mówi. 


Książka przeczytana w ramach wyzwań :
10/52

#12 Recenzja - After. Płomień pod moją skórą



Przez chwilę mam wrażenie, że mnie uderzy.
Jego dłoń przesuwa się jednak na mój policzek,
a potem delikatnie zakłada moje włosy za ucho.
Przysięgam, że słyszę jego puls, gdy przyciska wargi do moich
Pod moją skórą wybucha płomień.

After przykuło moją uwagę już jakiś czas temu, jednak nie wiedziałam, czy warto dać szansę serii Anny Todd. Dlaczego? Tak już jest, że jak widzę opis na okładce i tam występują takie słowa/sytuacje jak : "on zły, ona dobra, on tatuaże, ona grzeczna, on rani, ona wybacza, on przechodzi przemianę, ona kocha, on ją zmienia" to wiem, że muszę się mieć na baczności, żeby nie trafić na odgrzewane kotlety. No dobra czasem trafiam i też mi się podobają, ale ZAWSZE oczekuję choćby jednej sceny, która sprawi, że pomyślę sobie, iż warto było to przeczytać. Dostałam wiele takich momentów w After.

Tessa podporządkowała całe swoje życie w imię 'przyszłości', która jest już zaplanowana i ma być bezpieczna i stabilna. Jest w dobrych stosunkach z matką oraz Noah, który ją kocha oraz podziela jej poglądy. Kolejnym ważnym punktem do odhaczenia jest pójście do collage'u. 
,,Życie Tessy można podzielić na to, co zdarzyło się przed poznaniem Hardina i na to, co zdarzyło się później."
Hardin jest przyjacielem jej współlokatorki Steph i, na sam jego widok, dziewczyna wie, że będą z nim kłopoty. Jest arogancki, niegrzeczny i wydobywa z niej to, co najgorsze. Więc dlaczego nie może przestać o nim myśleć?

Na wstępnie muszę Was uprzedzić, że w głębi serca jestem romantyczką, a nawet najbardziej schematyczny romans jest w stanie wydusić ze mnie ''Ołłłł". Dodajcie jeszcze do tego ogromną słabość do złych chłopców i już wiecie, nad czym będę się się zachwycać w tej książce. Ale zanim ją skreślicie, dajcie mi jeszcze chwilę i przejdę do sedna ;)

Pierwsze co rzuciło mi się w oczy po otwarciu książki to narracja, która poza tym, że jest pierwszoosobowa, to jeszcze prowadzona w czasie teraźniejszym. Nie wiem czy ostatnio po prostu żadna taka pozycja nie trafiła w moje ręce, czy nie zwróciłam uwagi, ale nie zetknęłam się z tym od dłuższego czasu. Szkoda, bo uwielbiam ten typ narracji. Dzięki temu czuję się jak widz w pierwszym rzędzie, na premierze, zwłaszcza, że akurat tutaj mnóstwo się dzieje. Miałam wrażenie, jakbym była fizycznym świadkiem każdej kłótni Tessy i Hardina. After ma ogromny ładunek emocjonalny, ponieważ ogólnie rozumiana akcja to w tym wypadku głownie zmiany i zawirowania w relacji głównych bohaterów, a tych jest sporo... Na tyle, że jak wczoraj w nocy chciałam poczytać (przy świetle latarki) i miałam w planach pięć rozdziałów to dziś o 6.00 skończyłam całą książkę. Nie mogłam się oderwać, ponieważ tym razem tyle nie fascynował mnie rezultat końcowy (tego się domyślałam), ale sam sposób, w jaki to się potoczy. Dodatkowo jak już coś się układało po mojej myśli, to zaraz szło w siną dal. I od początku. Trochę jak w Love, Rosie tylko, o ile tam niesamowicie, okropnie mnie to frustrowało (rozciągnięte w czasie) to tutaj nadawało smaczku powieści i sprawiało, że z niecierpliwością odwracałam kolejne strony. Mimo że książka ma swój słuszny rozmiar, czyta się ją bardzo szybko. Z jednej strony na pewno dzięki prostemu językowi, a z drugiej dzięki lekkiemu pióru Anny Todd.  W taki sposób dotarłam do końca super szybko, a to co tam zastałam było po prostu WOW. Znaczy wiedziałam, że COŚ się wydarzy, ale to? Tego absolutnie nie przewidziałam.

Dlaczego nie dałam jej dziesiątki, skoro tak pieję z zachwytu? To bardzo proste - to, że jestem zachwycona nie znaczy, że nie widzę wad w fabule. Zastanawia mnie tylko, czy warto o nich wspominać, bo nie popsuły mi przyjemności z After. Są to jakieś moje zastrzeżenia do fabuły, ale naprawdę nie chcę nad nimi dywagować dopóki nie dostanę w swoje ręce kolejnych części. 

Uważam, że jest to bardzo dobre otwarcie serii. W tym miesiącu do sklepów trafi czwarty tom, a to cieszy bo... oznacza, że dostanę więcej Hardina! Przyznaję się bez bicia, że uległam jego urokowi i chyba szybko się nie otrząsnę. Z czystym sumieniem gorąco polecam książkę Anny Todd ,,After. Płomień pod moją skóra" i oby następne części były równie dobre, albo i lepsze ;)

Moja ocena : 8/10
Skończyłam czytać : 2 sierpnia 2015 r.
Ocena z Lubimy Czytać : 7,57/10
Ocena z empik.com : 4,2/5
Ilość stron : 635
Okładka : miękka
Data wydania : 28 stycznia 2015 r.
Wydawnictwo : Między Słowami
Tłumaczenie : Agnieszka Myśliwy
Cena (z okładki) : 39.90 zł



Kocham go i nie mam wątpliwości, że on kocha mnie.
Nawet jeśli nasz związek nie będzie trwał wiecznie, jeśli skończy się tym,
że nigdy więcej się do siebie nie odezwiemy, zawsze będę wiedziała,
że w tym momencie był dla mnie wszystkim.


Czytaliście After? Jak Wam się podobało? :)


PS. Dzisiaj czytałam sobie mając takie widoczki *.*

Książka przeczytana w ramach wyzwań :


6/52


Drogi Czytelniku,
Bardzo miło gościć Cię w moich skromnych progach. Jeśli podobało Ci się tutaj lub masz jakieś zastrzeżenia czy uwagi, daj mi o tym znać. Mam nadzieję, że zostaniesz ze mną na dłużej :).
Całusy
Ola

PS. Jeśli sam prowadzisz bloga, zostaw link, łatwiej będzie mi Cię odwiedzić, jednak poza nim, chyba wypadałoby napisać coś więcej? ;)
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka