piątek, 11 września 2015

#21 Recenzja - Ukarana



Przez moje ręce przewinęło się już kilka książek z serii "Pisane przez życie" i niezmiennie wywołują u mnie trzy emocje: przerażenie, współczucie i podziw, bo moim zdaniem, przede wszystkim, są świadectwem. Ten post, moja opinia, nie będzie tym razem recenzją, tylko zbiorem moich uczuć i przemyśleń po lekturze "Ukaranej".

Vansessa urodziła się w latach 50, w czasach kiedy - jak sama pisze - nie wtrącano się w to, jak inni wychowują dzieci. Dlatego w oczach sąsiadów i znajomych jej dom był w zupełności normalny.
Z zewnątrz wyglądaliśmy jak typowa rodzina z klasy średniej: dwoje szczęśliwych, dobrze 
sytuowanych rodziców oraz dwoje dzieci - syn i córka.
Jednak to, co działo się za zamkniętymi drzwiami tego domu przechodzi ludzkie pojęcie. Codzienne bicie to tylko wierzchołek góry lodowej, do tego dochodziło znęcanie się psychiczne i molestowanie dziewczynki przez dziadka. Od urodzenia życie Vanessy można opisać tylko jednym słowem- piekło. Jednak dziewczynka odkryła w sobie dar, który pozwolił jej przetrwać i mieć nadzieję.

Książka zaczyna się słowami : Muriel Pittam właściwie nigdy nie nadawała się na matkę ani panią domu. Gdybym miała dodać coś od siebie : Muriel Pittam nigdy nie powinna znaleźć się w pobliżu żadnego dziecka. Już jej początkowy obraz dał mi do myślenia - wydawało się, że łaknęła uwagi, zwłaszcza męskiej, a Derrick był po prostu dobrą partią w tamtym momencie. Opisy domu rodzinnego Muriel skłoniły mnie do przemyśleń odnośnie jej życia. Przecież takie okrucieństwo nie mogło wziąć się znikąd. Jak kobieta może być zdolna do tak okropnych czynów wobec jakiegokolwiek dziecka? Sama Vanessa nigdy nie uzyskała pewności, ale ja też uważam, że Muriel podzieliła jej los z rąk własnego ojca. Nikt nie nauczył jak to jest mieć prawdziwy dom lub kochać, a ona sama nigdy nie chciała mieć dzieci, co tylko wzmagało jej okrucieństwo.

Było w mojej matce coś tak zgorzkniałego i zranionego, że stała się wcieleniem zła. To mocne słowa, ale nie potrafię inaczej opisać jej czynów.

Po raz pierwszy, chyba, czułam się fizycznie źle czytając książkę. Dławiła mnie niesprawiedliwość losu Vanessy i Nigela, a w oczach zbierały się łzy, bo dziecko jest tylko dzieckiem i kocha bezwarunkowo. 

Uwielbiałam ją i desperacko pragnęłam, by mnie kochała i nie gniewała się więcej.

Nawet teraz, pisząc te słowa, przypominając sobie wszystko, przez co przeszła Vanessa, zbiera mi się na płacz. Nie mogę opisać zgrozy, która mnie ogarnia. Jak ludzie mogli obojętnie przechodzić? Nie wierzę, że nikt się niczego nie zauważył, że ktoś niczego się nie domyślał... Zwłaszcza ojciec, który twierdzi, że kocha swoje dzieci. A jednak nigdy im nie wierzył. Sam nie mógł wytrzymać w jednym domu z żoną, ale jak mógł pozostawić Vanessę na pastwę tej kobiety? Tego nigdy nie zrozumiem. 

Nawet po tym jak mama poparzyła mi dłonie i wydawało się, że wszyscy w końcu zrozumieli, co się dzieje w domu, ostatecznie zostałam odesłana z powrotem tam, gdzie grasował  wilk. Do czego musiałoby dojść, żeby dorośli przejrzeli na oczy i zrozumieli, co mama mi robi?

Jedyna czysta miłość, której zaznała bohaterka pochodziła od dziadków, ze strony ojca. Choć moim zdaniem i oni ją zawiedli, choć Vanessa nigdy tak tego nie odbierała. Dali jej jednak przynajmniej namiastkę normalnego dzieciństwa. 

Niczego na świecie nie pragnęłam bardziej, niż być kochaną. Mama wiecznie powtarzała, że nie da się mnie kochać.

Przede wszystkim jestem pod wrażeniem, że Vanessa potrafiła przeżyć to i nie złamać się. Nie wiele osób miałoby siłę, aby znaleźć w sobie szczęście po tych wydarzeniach, nie wspominając, o opisaniu swojej historii. Historia tej kobiety jest tylko jedną z wielu, ale mam szczerą nadzieję, że komuś w życiu pomoże i da nadzieję na lepsze jutro. Polecam absolutnie wszystkim.

Moja ocena : poza skalą



Skończyłam czytać : sierpień 2015
Ocena z Lubimy Czytać : 7,92/10
Ocena z empik.com : 5/5
Ilość stron : 363 
Data wydania : 15 marca 2011
Okładka : miękka
Wydawnictwo : Hachette
Tłumaczenie : Anna Wolna
Cena (z okładki) : 34,90 zł


Kochałam ją, ale rozumiem teraz, że ona nigdy nie wiedziała, co to znaczy miłość. Nie zaznała najważniejszej rzeczy w życiu. W ostatecznym rozrachunku, pomimo tego, jak bardzo mnie skrzywdziła, to ona tak naprawdę została ukarana. 
 
 
 
 


Drogi Czytelniku,
Bardzo miło gościć Cię w moich skromnych progach. Jeśli podobało Ci się tutaj lub masz jakieś zastrzeżenia czy uwagi, daj mi o tym znać. Mam nadzieję, że zostaniesz ze mną na dłużej :).
Całusy
Ola

PS. Jeśli sam prowadzisz bloga, zostaw link, łatwiej będzie mi Cię odwiedzić, jednak poza nim, chyba wypadałoby napisać coś więcej? ;)
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka