czwartek, 31 grudnia 2015

Rok się kończy, rok się zaczyna...



Koniec grudnia to czas podsumowań dla wszystkich, a w telewizji aż roi się od specjalnych reportaży powracających do najważniejszych wydarzeń mijającego roku. Patrzymy dwanaście miesięcy wstecz i rozmyślamy jak szybko minął kolejny rok. Książkoholicy liczą przeczytane książki i planują kolejne listy, blogerzy zaglądają do własnych archiwów, zastanawiając się jaki kształt przyjmie ich witryna w nadchodzącym roku.

Ta cała otoczka sprawia, że i mnie się zebrało na wspominki, więc jeśli macie ochotę poczytać jak minęło mi te dwanaście miesięcy to zapraszam :). Mam wrażenie, że ten rok minął mi w mgnieniu oka, a jednocześnie tyle się wydarzyło, że starczyłoby na dwa. Zaczęło się od studniówki, po której nadszedł przedmaturalny szał, przez co pierwszy raz w życiu całkowicie odstawiłam książki - co bolało, ale presja zrobiła swoje. Później nadeszły egzaminy, czyli dwa tygodnie nieustannego stresu, choć po języku polskim reszta jakoś poszła (do teraz twierdzę, że najgorsza była biologia :D). W maju wróciłam do czytania oraz założyłam bloga! Zdecydowanie określam to jako jedną z lepszych decyzji podjętych w 2015 roku. Przekonałam się, że blogosfera to wspaniałe miejsce, gdzie znalazłam mnóstwo fantastycznych osób, które książki traktują z pasją równą mojej. Jedynym minusem jest to, że znalazłam tak dużo powieści, które chciałabym przeczytać, że życia mi nie starczy (bo cały czas przybywa nowych), jednak pocieszam się, że to problem każdego książkoholika, więc po prostu łączmy się w bólu :D. Po maturze - jak wiadomo - najdłuższe wakacje w życiu (już tęsknię), które fantastycznie wspominam, bo spędziłam je z przyjaciółmi, rodziną i książkami (raj). W między czasie doszły jeszcze logowania na studia, wybieranie kierunku i czekanie na wyniki. W ten oto sposób w październiku zostałam (mniej lub bardziej) szczęśliwą studentką Politechniki Wrocławskiej, ci z Was, którzy są ze mną od dłuższego czasu pewnie pamiętają jeszcze moje narzekanie z podsumowania października i załamanie aktywności na blogu. Kolejne miesiące minęły spokojniej, choć zbliżająca się sesja troszeczkę mnie martwi.

Pod względem czytelniczym jest dość dobrze, patrząc na to, że pierwszą przeczytaną w tym roku książką była Utrata (17 maja) ;). W sumie udało mi się przeczytać 57 powieści, czyli 26 000 stron :D

Książka/seria która najbardziej mnie zaskoczyła: 
To seria Lux, Obsydian mi się podobał, ale zanim dobrnełam do końca Opposition byłam absolutnie i niezaprzeczalnie zakochana w historii Deamona i Katy, a wszystkie książki trafiły do grona moich ulubionych. 



Najlepsza książka/ seria:
Bezapelacyjnie wygrywa tu Archiwum Burzowego Świata autorstwa Brandona Sandersona.



A teraz uciekam świętować ;)...


Drogi Czytelniku,
Bardzo miło gościć Cię w moich skromnych progach. Jeśli podobało Ci się tutaj lub masz jakieś zastrzeżenia czy uwagi, daj mi o tym znać. Mam nadzieję, że zostaniesz ze mną na dłużej :).
Całusy
Ola

PS. Jeśli sam prowadzisz bloga, zostaw link, łatwiej będzie mi Cię odwiedzić, jednak poza nim, chyba wypadałoby napisać coś więcej? ;)
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka