wtorek, 15 grudnia 2015

#30 Recenzja - Mara Dyer. Tajemnica



- Gniewna, wycofana, introwertyczna emoindywidualistka,
która przygląda się wszystkiemu z boku, rysując liście zwiewane z nagich gałęzi i...
- Och, jakie to miłe. Mów dalej!

W czasie wakacji na każdym kroku rzucała mi się w oczy recenzja jednej z książek Michelle Hodkin i każdej z nich towarzyszył zachwyt nad trylogią Mara Dyer, sama musiałam się przekonać dlaczego. Spodziewałam się kolejnego, typowego paranormal romans, książki dobrej, a nie fantastycznej, głównie dlatego, że sceptycznie podchodzę do powieści, którymi wszyscy się zachwycają.

Recenzja może zawierać drobne odniesienia do kolejnych tomów (ale nie spojlery), ponieważ tak jak mówiłam wcześniej, nie będę pisać ich recenzji, a warto szepnąć słowo czy dwa.

Każdy kryje w sobie tajemnicę, wystarczy ją obudzić.
Przyjaciele Mary giną tragicznie w tajemniczym wypadku, który ona sama przeżyła. Dziewczyna pragnąc uwolnić się od bolesnych wspomnień, przeprowadza się z rodziną do nowego miasta. W okół niej zaczynają dziać się tajemnicze zdarzenia, a Mara widzi rzeczy, których nie może tam być. Dziewczyna ma coraz większy problem, aby odróżnić prawdę od urojeń, a pojawienie się w jej życiu przystojnego Noah tylko bardziej wszystko komplikuje. Czy Mara zdąży się dowiedzieć, co dzieje się w jej życiu, zanim komuś stanie się krzywda?

Na samym początku miałam wrażenie, że otrzymam kolejny, zwykły paranormal romans, dlatego jestem bardzo mile zaskoczona przez tę książkę. Nie chodzi mi wcale o to, że nie pojawia się wątek romantyczny, takowy jest i zajmuje dość istotny element fabuły, ale nie o tym jest opowieść. Na całe dwa dni wciągnęła mnie historia Mary i przez jakiś czas nie mogłam się oderwać od jej opowieści. Jest coś takiego w tej książce, poza wątkiem fantastycznym, co wyróżnia ją wśród NA. Najczęściej tajemnice w fabule zagęszczają się mniej więcej do połowy książki, po czym większość z nich powoli się wyjaśnia, natomiast książce Michelle Hodkin tych sekretów na samym początku jest całe mnóstwo, po czym na każdy jeden, na który czytelnik otrzymuje odpowiedź przypada pięć nowych. Stwarza to niesamowity klimat tych książek, ponieważ łączy on całą serię i jest jej znakiem rozpoznawczym. 

Bohaterowie są przyjemni, jeśli tak mogę to nazwać. Raczej żaden nie podkradł mojego serca, ale są bardzo dobrze wykreowani, zarówno pierwszo- jak i drugoplanowi. Przede wszystkim przypadł mi do gustu cierpki humor i brak przesłodzonych scen między główną parą (niektóre dialogi to złoto w czystej postaci), jednak wszyscy mają swoje indywidualne cechy, które sprawiają, że wyróżniają się między sobą i ciężko ich pomylić. Mara być może nie zostanie moją ulubioną postacią, jednak nie irytowała mnie i z przyjemnością obserwowałam jej przemianę na przestrzeni trzech tomów. Doceniam, że autorka stara się by jej postaci ewoluowały razem z fabułą, a nie tylko płynęły z prądem. Ukłony należą się natomiast za styl pisania, który stworzył (o czym już wspominałam) niesamowity klimat tych książek. To właśnie on sprawia, że nie mogłam się rozstać ze światem wykreowanym przez Michelle Hodkin, tylko od razu pochłonęłam całą serię. To zdecydowanie nie są książki, gdzie mogę sobie pozwolić na przyjemność dozowaną, ponieważ ta opowieść wciąga szybko i mocno do miejsca, gdzie rzeczywistość przestaje mieć aż takie znacznie i liczy się tylko odkrycie tajemnic z przeszłości Mary.

Książka jest poniekąd niewolnikiem gatunku, w jakim jest napisana - ciężko opędzić się od schematów, które są jego wyznacznikiem. Moim zdaniem autorce się to udało, w ważnych kwestiach zdecydowanie miała swój pomysł, finał również był genialny, w życiu nie pomyślałam, że tak się potoczą wydarzenia, kiedy zaczynałam pierwszy tom. Jednocześnie nie oparła się pokusie ulegnięcia tym maleńkim, na przykład najbogatszy chłopak w szkole, czy przyjaciel gej, Mimo to, mogę je wybaczyć, ponieważ potrafiła mnie zaskoczyć przy głównej linii fabularnej, a to nie często się zdarza w tym gatunku. 

Jeżeli szukacie dobrego, nietypowego paranormal romas (i nie macie nic przeciwko literaturze młodzieżowej) gorąco Was zachęcam do sięgnięcia po całą trylogię Michelle Hodkin. Wprowadzi w Was w pełen tajemnic świat, który pochłonął mnie bez reszty i nie wypuścił przez długi czas. Jest to zdecydowanie jedna z tych książek, z którymi po prostu trzeba się zapoznać.

Moja ocena: 8/10
Moja ocena serii: 9/10


Skończyłam czytać: październik/listopad 2015 r.
Ocena z Lubimy Czytać : 7,7/10
Ilość stron : 412
Data wydania : 10 września 2014 r.
Okładka : miękka z zakładkami
Wydawnictwo : YA!
Tłumaczenie : Małgorzata Fabianowska
Cena (z okładki) : 39, 99 zł
Naprawdę nie nazywam się Mara Dyer, ale mój prawnik powiedział, że powinnam się na coś zdecydować. Na jakiś pseudonim. Nom de plume, tak to się nazywa. Wiem, bo uczyłam się o tym. Dziwnie jest mieć fałszywe imię i nazwisko, ale wierz mi – to i tak jest najbardziej normalna rzecz w moim obecnym życiu. Pewnie niepotrzebnie ci o tym piszę. Ale gdyby nie mój długi jęzor, nikt nie miałby pojęcia, że siedemnastolatka, która uwielbia Death Cab for Cutie, mogłaby popełnić morderstwo. Nikt by nie wiedział o istnieniu pewnej porządnej uczennicy, która przyczyniła się do śmierci kilku osób. Dlatego ważne jest, że ty to wiesz. Dzięki temu nie staniesz się następną ofiarą. „Mara Dyer” Nowy Jork
Strona 1


Książka bierze udział w wyzwaniu


Drogi Czytelniku,
Bardzo miło gościć Cię w moich skromnych progach. Jeśli podobało Ci się tutaj lub masz jakieś zastrzeżenia czy uwagi, daj mi o tym znać. Mam nadzieję, że zostaniesz ze mną na dłużej :).
Całusy
Ola

PS. Jeśli sam prowadzisz bloga, zostaw link, łatwiej będzie mi Cię odwiedzić, jednak poza nim, chyba wypadałoby napisać coś więcej? ;)
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka