sobota, 9 stycznia 2016

#33 Recenzja - Baśniarz (Book Tour)




"Może to co powiem, wyda ci się głupie... ale w miłości nie ma miejsca na krytykę.
W miłości nie ma miejsca na rozsądek."

Nie słyszałam wcześniej o książce Antoni Michaelis, a to raczej dziwne, ponieważ została wydana dość dawno i ma świetne opinie. Dlatego jestem bardzo szczęśliwa, że udało mi się ją przeczytać dzięki akcji Book Tour, organizowanej przez Agatę z Mini Book Review.

Abel Tannatek, outsider, wagarowicz, handlarz narkotykami. Mimo to Anna zakochuje się w nim do szaleństwa, gdyż wie, że Abel ma jeszcze inne oblicze: łagodnego, smutnego baśniarza, opiekującego się młodszą siostrą. Niezwykła opowieść, którą snuje Abel, fascynuje Annę do tego stopnia, że dziewczyna nie może o niej zapomnieć. Granica między rzeczywistością a fantazją stopniowo się rozmywa. A jeśli jej fabuła wcale nie jest fikcją i obawy Anny są uzasadnione? Ten, którego kocha, może okazać się równocześnie jej największym wrogiem… 
(źródło: Lubimy Czytać)

Pierwsze, co rzuciło mi się w oczy po pierwszych kilku stronach to bardzo specyficzny styl, jakim jest napisana książka. Nie mogłam się 'wgryźć' w opowieść z jego powodu, przez co pierwsze 60 stron było prawdziwą katorgą. I możecie uznać to za ostrzeżenie, ponieważ nie warto odkładać tej powieści z tego powodu - to tylko kwestia przyzwyczajenia. Odniosłam wrażenie, że autorka posługuje się bardzo lirycznym językiem (taki spotykałam raczej w poezji niż prozie), występuje tu mnóstwo powtórzeń i metafor, tak oby cała opowieść pasowała do baśni snutej przez Abla. 

Jak już przeszłam do porządku dziennego ze stylem książki, zrozumiałam termin magia słów. To tak jakby autorka wzięła do ręki pędzel i malowała przepiękne ilustracje przed oczami czytelnika. Przypomniały mi się godziny spędzone z rodzicami nad baśniami, gdzie piękne obrazy były uzupełnieniem historii. Tylko, że ta baśń jest inna. Trudna, bolesna, melancholijna, taka, która chwyta czytelnika za serce stalową pięścią i nie che go wypuścić. Nie tego się spodziewałam wchodząc do świata Baśniarza. Myślałam, że - bardziej tradycyjnie - wielkiemu cierpieniu będzie towarzyszyć wielkie szczęście, tymczasem na próżno szukać w tej opowieści chwil, które nie będą zaprawione choć nutą goryczy. 

Powieść zaczyna się dość schematycznie - mamy pilną i grzeczną Annę, która jest zafascynowana typowym bad boy'em, który nie pasuje do jej idealnego świata, jej bańki wypełnionej niebieskim powietrzem. Jednak na tym schematy się kończą. Podziwiam Abla, za opowieść, którą stworzył i za to jak zajmował się swoją siostrzyczką, jednak jest to bohater tak złożony i nietuzinkowy, że do teraz nie mogę go zrozumieć. Zdecydowanie wysuwa się on na pierwszy plan i przyćmiewa Annę. Ale to chyba dobrze, bo pozwoliło mi się to na nim skupić. 

Co najbardziej mnie irytowało? Określenia typu polski handlarz pasmanterią, polak... Pewnie razi to tylko nasz naród, ale autentycznie nie rozumiem związku. Towarzystwo Anny, które wydaje się być puste i płytkie (poza Bertilem, który jest po prostu dziwny) oraz Gitta. Jak na przyjaciółkę ma do dziewczyny wyjątkowo lekceważący stosunek zwracając się do niej per 'drogie dziecko' tylko dlatego, że nie uprawia seksu, mało pije i nie pali. Choć muszę jej zwróć honor, że zrehabilitowała się troszeczkę w drugiej połowie

Baśniarz nie jest książką bez wad, a jednak prawie wszystkie wyleciały mi z głowy, dzięki zakończeniu. Absolutnie nic nie potoczyło się tak jak się spodziewałam i po głębszym namyśle, uważam, że wolałabym przerwać lekturę, kiedy Anna uczyła chłopaka jeździć na łyżwach. Jednak niezaprzeczalnie powieść jest świetna, choć wyjątkowo melancholijna. Polecam, jeżeli szukacie czegoś nowego w New Adult, czegoś co chwyci Was za serce. W moim przypadku Baśniarz sprawił, że po przeczytaniu przez piętnaście minut parzyłam na ścianę i nie wiedziałam, co myśleć. W sumie nadal nie wiem.

Moja ocena: 8/10

Skończyłam czytać: styczeń 2016 r.
Ocena z Lubimy Czytać: 8,34/10
Ilość stron: 400
Okładka: miękka z zakładkami
Data wydania: 5 lipca 2012 r.
Wydawnictwo: Dreams

Tłumaczenie: Renata Ożóg
Cena (z okładki): 44,99 zł


  Ten Abel był... baśniarzem.
Baśń, w której wylądowała, była tak jasna i przepełniona światłem, jak chwila,
w której Abel podniósł Michi i wirował z nią w powietrzu. Ale za słowami czyhała ciemność,
ciemność, jaka panuje we wszystkich baśniach. Dopiero później, dużo później,
zbyt późno zrozumie, że ta baśń była śmiertelnie niebezpieczna.



Książka przeczytana w ramach wyzwań:


Drogi Czytelniku,
Bardzo miło gościć Cię w moich skromnych progach. Jeśli podobało Ci się tutaj lub masz jakieś zastrzeżenia czy uwagi, daj mi o tym znać. Mam nadzieję, że zostaniesz ze mną na dłużej :).
Całusy
Ola

PS. Jeśli sam prowadzisz bloga, zostaw link, łatwiej będzie mi Cię odwiedzić, jednak poza nim, chyba wypadałoby napisać coś więcej? ;)
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka