#9 Recenzja - Pułapka uczuć



,,Nie podchodźcie do życia zbyt poważnie. 
Dajcie mu w pysk, kiedy na to zasługuje."

Długo zabierałam się za książkę Colleen Hoover, mimo że spotkałam się wcześniej z tą autorką w ,,Hopeless", które przypadło mi do gustu. Żałuję jednak, że sięgnęłam po nią zaraz po,,Kochając Pana Danielsa", chociaż na własne usprawiedliwienie, nie spodziewałam się fabuły o tej tematyce, gdyż nawet nie zajrzałam do innych recenzji, a w opisie nie znalazłam takiej sugestii. I, tak, wiem, że ,,Pułapka uczuć" była pierwsza na polskim rynku i to tylko moja wina, że tak sobie dobrałam kolejność lektury, ale co poradzić? 

Layken jest kompletnie załamana po stracie ukochanego ojca, a do tego jej mama postanowiła sprzedać rodzinny dom w Texsasie i wyprowadzić się do odległego Michigan. Dziewczyna wraz z młodszym bratem starają się dostosować do nowej sytuacji, ale jak poradzić sobie, kiedy twoje życie wywraca się o trzysta sześćdziesiąt stopni? Zarówno Lake, jak i Kel nie spodziewają się, że rodzeństwo Cooper'ów, z naprzeciwka, tak bardzo wpłynie na ich życie i pomoże im przebrnąć przez tajemnicę, którą skrywa Julia.

Może zacznę od pozytywów - w zasadzie uwielbiam lekkie pióro Colleen. Nigdy nie zastanawia mnie co dokładnie chciała przekazać autorka, albo czy tu przypadkiem tłumacz nie popełnił błędu. Dzięki temu książkę czyta się niesamowicie szybko, kolejne kartki wręcz same się przewracają. Doceniłam to, tym bardziej, przy długich fragmentach slamu. Hoover porusza w swoich dziełach tematy trudne, bolesne i ta książka nie jest wyjątkiem.

Zastanawia mnie tylko, co miało mnie zaintrygować w ,,Pułapce uczuć"? Czy był jakiś krótki wątek nie kręcący się w okół Willa i Lake, który miał sprawić, że z niecierpliwością będę odwracać strony, a ja go przegapiłam? Nawet sama tajemnica Juli tylko na chwilę przykuła moją uwagę. Bolało mnie to, że mogłam w każdej chwili odłożyć tę książkę i wcale nie miałam potrzeby czytać dalej. Nie przepadam też za poezją, a jednak sporą część powieści stanowi slam, może nie aż tak istotną fabularnie, ale naładowaną wiadomościami i mnóstwem emocji. Ale to akurat potraktujcie jako moją osobistą dygresję... Poza tym niesamowicie irytowała mnie "nieżyciowość" Layken. To nie tak, że była aż tak samolubna i zapatrzona w siebie - ale właśnie tak wypadała na tle odpowiedzialnego, rozsądnego Will'a. Mam wrażenie, że autorka za bardzo się zagalopowała przy kreacji tych bohaterów i powinna oboje trochę wypośrodkować (zwłaszcza, że nie dzieliła ich wcale taka duża różnica wieku)... Nie przypadł mi też do gustu początek... Wszystko działo się zbyt szybko i było stanowczo przesłodzone.

Zdaję sobie sprawę, że ta książka ma wielu fanów - mam nadzieję, że wam się nie naraziłam - i bardzo dobre opinie. Mnie jednak zawiodła, choć tak jak już pisałam, żałuję sięgnięcia po nią zaraz po książce Brittainy C. Cherry, ponieważ mogłabym ją inaczej odebrać powiedzmy za pól roku... Nie mówię, że nie widziałabym jej wad, ale chyba inaczej odebrałabym całokształt. Od siebie mogę polecić tą pozycję wszystkim fanom romansów, którzy oczekują trochę przeszkód na drodze zakochanych oraz wszystkim wielbicielom gatunków Young i New Adult :)

Moja ocena : 6/10

Skończyłam czytać : lipiec 2015 r.
Ocena z Lubimy Czytać : 8,1/10 
Ocena z empik.com : 4,8/5 
Ilość stron : 286 
Okładka : miękka
Data wydania : 23 kwietnia 2014 r.
Wydawnictwo : W.A.B.
Cena (z okładki) : 39,90



,,Twoje serce mówi: mam dość
W co ty mnie pakujesz?
Ale kiedy coś czujesz
Możesz wznieść się wysoko, dokąd tylko chcesz.
-Living of Love, The Avett Brothers"


Książka przeczytana w ramach wyzwania : Czytam Opasłe Tomiska
4/52

Czytaliście? Co Wy myślicie o "Pułapce uczuć" Colleen Hoover? :)

PS. Czy tylko mnie boli, że za książkę, która nie ma nawet trzystu stron wymaga się czterdziestu złotych? 

10 komentarzy :

  1. Jeszcze jej nie czytałam, ale jak tylko to zrobię chętnie odniosę się do Twojej opinii. Jestem ciekawa, bo Hopeless podobało mi się bardzo. A czytałaś może Losing Hope, drugą część Hopeless?
    Odnośnie ceny, to owszem, rozbój w biały dzień. Chociaż jestem typowym molem i na książkę wydam każdy grosz, to jednak marketing mógłby nie żądać takiej wysokiej stawki...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę nie oczekuję książek za darmo i nigdy nie jest mi szkoda wydać na książkę, ale to jest już przegięcie... To samo z Moje życie od teraz - 250 stron i 40 zł. Aż szkoda słów.
      Losing Hope czytałam i w sumie mi się podobało, fajnie dopowiedziało parę spraw, ale nie zrobiło na mnie takiego WOW jak pierwsza część :)

      Usuń
  2. Ja "Pułapkę uczuć" dorwałam za 10 zł w Świecie Książki. :) Grzech było nie skorzystać. :)
    Colleen Hoover skradła moje serce książką "Hopeless", a "Losing hope" i "Szukając Kopciuszka" to fajne jej uzupełnienie. :)
    Zakochałam się też w "Maybe Someday". Przecudna jest. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na Maybe Someday zagięłam patrol ;) Jednak póki co muszę trzymać moje fundusze na zakup ewentualnych kontynuacji, bo przygarnęłam mnóstwo pierwszych części w tym miesiącu ;)
      Ja dorwałam Wypowiedz jej imię za 12 na allegro i, mimo mieszanych opinii, też nie mogłam się oprzeć :D

      Usuń
  3. Pokochałam styl pisarski pani Hoover. Nie wiem jak ona to robi, ale jej powieści poruszają całe moje serce (szczególnie "Maybe Someday"). A co d o"Pułapki uczuć" - jeszcze nie czytałam, ale myślę, że mi się spodoba. I faktycznie może inaczej byś zareagowała, gdybyś zrobiła sobie przerwę, bo muszę przyznać, że pani Cherry też świetnie pisze :)
    P.S. Ta i inne książki tej autorki to powieści z gatunku New Adult :)

    Pozdrawiam :)
    http://pizama-w-koty.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie zdaję sobie sprawę, że to niekoniecznie był dobry moment na tą pozycję, ale czasami tak już jest :)
      Dziękuję za wskazanie błędu, już poprawiam :)

      Usuń
  4. Ja ogólnie uwielbiam książki Hoover ;) Pułapkę uczuć też już mam za sobą i mi się podobała ;) Jej kontynuacja z resztą po raz pierwszy wycisnęła ze mnie łzy, a wcześniej nie zdarzyło mi się jeszcze przy książce płakać ;) Może i faktycznie wszystko kręciło się wokół Willa i Lake, ale i tak byłam ciekawa jak to wszystko się potoczy :)

    A co do cen to faktycznie niektóre są strasznie wygórowane :/ Sama się czasami zastanawiam jak za daną książkę można chcieć aż tak wiele, bo niestety nie zasługują na tyle, ale na to nic nie poradzimy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje jedyne pocieszenie to, że rzadko kupuję je po cenie okładkowej (dzięki księgarnie internetowe) :)

      Po drugą część na pewno sięgnę, żeby móc przestać porównywać tę książkę z Kochając Pana Danielsa :D

      Usuń
  5. Jak narazie przeczytałam "Hopeless" i "Losing hope" wiec może gdzieć, liedyś sięgnę po inne ksiązki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie kusi Maybe Someday Hoover ;)

      Usuń

Drogi Czytelniku,
Bardzo miło gościć Cię w moich skromnych progach. Jeśli podobało Ci się tutaj lub masz jakieś zastrzeżenia czy uwagi , proszę zostaw po sobie ślad. Mam nadzieję, że zostaniesz ze mną na dłużej :).
Całusy
Ola

PS. Nie mam nic przeciwko linkom, jednak poza nimi, chyba wypadałoby napisać coś więcej ;)



Drogi Czytelniku,
Bardzo miło gościć Cię w moich skromnych progach. Jeśli podobało Ci się tutaj lub masz jakieś zastrzeżenia czy uwagi, daj mi o tym znać. Mam nadzieję, że zostaniesz ze mną na dłużej :).
Całusy
Ola

PS. Jeśli sam prowadzisz bloga, zostaw link, łatwiej będzie mi Cię odwiedzić, jednak poza nim, chyba wypadałoby napisać coś więcej? ;)
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka