,,Nie podchodźcie do życia zbyt poważnie.
Dajcie mu w pysk, kiedy na to zasługuje."
Długo zabierałam się za książkę Colleen Hoover, mimo że spotkałam się wcześniej z tą autorką w ,,Hopeless", które przypadło mi do gustu. Żałuję jednak, że sięgnęłam po nią zaraz po,,Kochając Pana Danielsa", chociaż na własne usprawiedliwienie, nie spodziewałam się fabuły o tej tematyce, gdyż nawet nie zajrzałam do innych recenzji, a w opisie nie znalazłam takiej sugestii. I, tak, wiem, że ,,Pułapka uczuć" była pierwsza na polskim rynku i to tylko moja wina, że tak sobie dobrałam kolejność lektury, ale co poradzić?
Layken jest kompletnie załamana po stracie ukochanego ojca, a do tego jej mama postanowiła sprzedać rodzinny dom w Texsasie i wyprowadzić się do odległego Michigan. Dziewczyna wraz z młodszym bratem starają się dostosować do nowej sytuacji, ale jak poradzić sobie, kiedy twoje życie wywraca się o trzysta sześćdziesiąt stopni? Zarówno Lake, jak i Kel nie spodziewają się, że rodzeństwo Cooper'ów, z naprzeciwka, tak bardzo wpłynie na ich życie i pomoże im przebrnąć przez tajemnicę, którą skrywa Julia.
Może zacznę od pozytywów - w zasadzie uwielbiam lekkie pióro Colleen. Nigdy nie zastanawia mnie co dokładnie chciała przekazać autorka, albo czy tu przypadkiem tłumacz nie popełnił błędu. Dzięki temu książkę czyta się niesamowicie szybko, kolejne kartki wręcz same się przewracają. Doceniłam to, tym bardziej, przy długich fragmentach slamu. Hoover porusza w swoich dziełach tematy trudne, bolesne i ta książka nie jest wyjątkiem.
Zastanawia mnie tylko, co miało mnie zaintrygować w ,,Pułapce uczuć"? Czy był jakiś krótki wątek nie kręcący się w okół Willa i Lake, który miał sprawić, że z niecierpliwością będę odwracać strony, a ja go przegapiłam? Nawet sama tajemnica Juli tylko na chwilę przykuła moją uwagę. Bolało mnie to, że mogłam w każdej chwili odłożyć tę książkę i wcale nie miałam potrzeby czytać dalej. Nie przepadam też za poezją, a jednak sporą część powieści stanowi slam, może nie aż tak istotną fabularnie, ale naładowaną wiadomościami i mnóstwem emocji. Ale to akurat potraktujcie jako moją osobistą dygresję... Poza tym niesamowicie irytowała mnie "nieżyciowość" Layken. To nie tak, że była aż tak samolubna i zapatrzona w siebie - ale właśnie tak wypadała na tle odpowiedzialnego, rozsądnego Will'a. Mam wrażenie, że autorka za bardzo się zagalopowała przy kreacji tych bohaterów i powinna oboje trochę wypośrodkować (zwłaszcza, że nie dzieliła ich wcale taka duża różnica wieku)... Nie przypadł mi też do gustu początek... Wszystko działo się zbyt szybko i było stanowczo przesłodzone.
Zdaję sobie sprawę, że ta książka ma wielu fanów - mam nadzieję, że wam się nie naraziłam - i bardzo dobre opinie. Mnie jednak zawiodła, choć tak jak już pisałam, żałuję sięgnięcia po nią zaraz po książce Brittainy C. Cherry, ponieważ mogłabym ją inaczej odebrać powiedzmy za pól roku... Nie mówię, że nie widziałabym jej wad, ale chyba inaczej odebrałabym całokształt. Od siebie mogę polecić tą pozycję wszystkim fanom romansów, którzy oczekują trochę przeszkód na drodze zakochanych oraz wszystkim wielbicielom gatunków Young i New Adult :)
Moja ocena : 6/10
Skończyłam czytać : lipiec 2015 r.
Ocena z Lubimy Czytać : 8,1/10
Ocena z empik.com : 4,8/5
Ilość stron : 286
Okładka : miękka
Data wydania : 23 kwietnia 2014 r.
Wydawnictwo : W.A.B.
Cena (z okładki) : 39,90
,,Twoje serce mówi: mam dość
W co ty mnie pakujesz?
Ale kiedy coś czujesz
Możesz wznieść się wysoko, dokąd tylko chcesz.
-Living of Love, The Avett Brothers"
Książka przeczytana w ramach wyzwania : Czytam Opasłe Tomiska
4/52
Czytaliście? Co Wy myślicie o "Pułapce uczuć" Colleen Hoover? :)
PS. Czy tylko mnie boli, że za książkę, która nie ma nawet trzystu stron wymaga się czterdziestu złotych?