Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podsumowanie 2017. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podsumowanie 2017. Pokaż wszystkie posty

Podsumowanie sierpnia


Jedno z niewielu (pierwsze?) podsumowań bez stosika, ponieważ... najzwyczajniej w świecie, nie mam się czym chwalić ;). Powinno mi być smuto z tego powodu, ale jestem prze szczęśliwa, że żadna nowa powieść nie znalazła do mnie drogi w poprzednim miesiącu. Głównie dlatego, iż poczułam w końcu ciężar moich zalegających stosów, które wydają się nie topić, a tylko rozrastać. Pierwszeństwo czytania zwykle dostają egzemplarze recenzenckie, a gdy i one się nie pojawiają, okazuje się, że w takich namiętnie wyczytuję pozycje z czytnika. Dlatego też dobrze by było utrzymać ten stan przynajmniej do świąt - ale bądźmy szczerzy - jestem człowiekiem słabej woli... :D. Trzymajcie kciuki!

Sierpień był zdecydowanie leniwym miesiącem i taki właśnie być powinien. Poza krótkim wypadem nad morze, rozkoszowałam się domem, spokojem, książkami, filmami oraz serialami - żyć nie umierać. Cieszę się, że przede mną jeszcze miesiąc wakacji, bo dreszcz mnie przechodzi na myśl o powrocie na uczelnię, ale ehh co zrobić... Przynajmniej znów będę miała wszystkich swoich znajomych pod ręką - jeden plus :D

Książki, które przeczytałam
   
  

Nienawidzę kiedy z wolnym czasem łączy się niemoc czytelnicza. Zawsze odczuwam głęboką irytację, że nie pojawia się ona w okresach, gdy mam mnóstwo roboty... niee, no bo po co? Wtedy książki wchodzą mi jak woda, jeszcze nie skończę jednej, a już zastawiam się co będzie następne w kolejce. Tymczasem sierpień, choć wyjątkowo spokojny, wiązał się właśnie z niechęcią do czytania. Rozłąka była naprawdę dobrą pozycją, ale przebrnięcie przez nią zajęło mi ponad tydzień. Natomiast Królowa Tearlingu przykuła moja uwagę na dłuższą chwilę, zakochałam się w twórczości Eriki Johansen i całą trylogię połknęłam na raz. I wszystko byłoby idealnie, mogłabym dosłownie piać z zachwytu, ale... okrutnie nie spodobał mi się sposób na zakończenie. Nawet pomijając fakt, że może ono podchodzić pod otwarte (nie do końca typowe, ale jednak) to sam pomysł wzbudził moją głęboką irytację, ponieważ SPOJLER ALERT mam wrażenie, że autorka poszła na łatwiznę. Nie dało się z tego zrobić happy endu, bo tak uwikłała bohaterów, ale zamiast się z tym zmierzyć, wybrała wmarzanie całej historii. I tak bohaterowie, których pokochałam przestali istnieć, a wszystkie złe rzeczy nigdy się nie wydarzyły... Serio? Nie znoszę tego zabiegu, nie było jeszcze takiej książki, której zdołałabym go wybaczyć. Po tym niesmaku sięgnęłam po dwie powieści na odstresowanie, które były w porządku - spełniły swoją rolę, choć nie powalają treścią. 
W sumie przeczytałam 6 książek, 1 888 stron, statystycznie 61 dziennie - czyli nie jest najgorzej. 

Najlepsza książka
Postawię na Królową Tearlingu. Mimo niesmaku po zakończeniu tej trylogii, pierwsza część była prawie idealna i wciągnęła mnie w swój świat od pierwszych stron. Mam głęboką słabość do historii opierających się na dworskim życiu, pełnych tajemniczych intryg i zamachów. Także Erika Johansen wstrzeliła się idealnie w mój gust.

Najgorsza książka
Nie żeby faktycznie była zła, bo czytało się to całkiem przyjemnie, ale Przebaczenie zakrawa na kalkę z poprzednich tomów. Vi Keeland pisze nieskomplikowane historie i żeby nie włączył mi się wewnętrzny hejter, muszę mieć prawdziwą ochotę na coś, co nie będzie wymagało ode mnie żadnej pracy umysłowej. Jednak mimo prostoty tej historii, pisarka unika wpadania w absurdy i nie irytuje mnie swoim stylem. Dlatego, choć nie jest to górnolotna literatura, spełnia swoje zadanie, pozwalając mi na parę godzin zapomnieć o całym świecie.


Blogowo:
Liczba wyświetleń: 1 730 (+98)
Obserwatorzy: 312 (+1)
Dodane posty: 4
Facebook: 368 (+4)

Stosik #21, podsumowanie lipca i garść zdjęć



Początki lipca skupiały się na końcówce sesji, potem pakowanie, wyjazd i powrót ;). Z tego wszystkiego poprzedni miesiąc miałam na początku dość intensywny, a później dwa tygodnie spędziłam wylegując się na plaży. Południowa Dalmacja jest przepiękna i byłyby to wakacje idealne, gdyby tylko... na całym półwyspie nie panowała aktualnie plaga os, których okrutnie się boję nienawidzę. Tak jak zawsze w Chorwacji nie spędzałam w domku ani godziny poza snem, tak tym razem nie dało się wyjść spokojnie, bo momentalnie zlatywał się rój - mówię Wam, prawdziwy dramat. Dobrze, że po krótkich poszukiwaniach znaleźliśmy plażę, gdzie te cholery pojawiały się tylko sporadycznie, więc co rano pakowaliśmy cały nasz majdan w samochód i wio. Widoczki za to były wspaniałe (co mieliście okazję zobaczyć przy okazji recenzji Blisko ciebie), więc pokażę Wam kilka zdjęć ;). 
Uliczki Korculi <3
 
Nasz domek u stóp góry, prawie po środku niczego. W nocy w okół chodziły sobie kojoty :'D
Osy. W okół domku porozwieszane było z pięć takich butli O.o
Ale wracając do rzeczy... 

Stosik #21
Tak jak byłam silna (a przynajmniej to ograniczyłam) z niekupowaniem książek od początku roku to wakacyjne promocje podbiły moje serce no i nie mogłam się powstrzymać ;). Stąd przybyło mi aż 10 nowych powieści.
  • Kasie West Blisko ciebie - autorka podbiła moje serce Chłopakiem z innej bajki, więc musiałam sięgnąć i po kolejną jej książkę, która notabene również okazała się świetna (RECENZJA). Egzemplarz od Wydawnictwa Feeria Young
  • Dinah Jefferies Rozłąka - słyszałam dużo dobrego o poprzednich powieściach pisarki, dodajcie do tego intrygujący opis, i już wiecie dlaczego ta książka do mnie trafiła. Od Wydawnictwa HarperCollins Polska
  • Jenny Han, Siobhan Vivian Popiół za popiół - zakończenie trylogii Ból za ból. Polubiłam tę serię (gdyby nie ten jeden nieszczęsny wątek), ale to mnie trochę dobiło - więcej w recenzji, która powinna pojawić się na dniach. Kolejna powieść od Feeri Young.
  • Diana Gabaldon Obca - na tę książkę miałam ochotę od dłuższego czasu, a że Świat Książki przecenił ją na 15 zł, to jak mogłam się powstrzymać? :D A skoro zamawiałam już tę, to jak mogłam się oprzeć innym...
  • Leigh Bardugo Królestwo kanciarzy - nie żebym nie przeczytała jeszcze poprzedniego tomu, ale hej, przezorny zawsze ubezpieczony, a jak już robić zakupy to z rozmachem... dlatego to samo tyczy się dwóch kolejnych pozycji ;)
  • Sarah J. Mass Imperium burz
  • Erika Johansen Losy Tearlingu
  • Tarryn Fisher Bad Mommy - pokochałam autorkę za Mimo moich win, więc nie mogłam się nie skusić i na jej najnowszą książkę. Efekt zakupów na Arosie.
  • Neal Shusterman Głębia Challengera - lata temu czytałam Podzielonych, których dobrze wspominam, ale to nie to mnie przekonało do sięgnięcia po tę powieść. Bardziej była to tematyka choroby psychicznej i ciekawość, jak postanowi ją ukazać autor. Aros
  • Jill Santopolo Światło, które utraciliśmy - zakochałam się zarówno w opisie, jak i okładce, stąd to jedna z niewielu książek, które kupiłam w ciemno. Jestem już po lekturze i absolutnie nie żałuję. Również zakup na Arosie
Podsumowanie lipca
W poprzednim miesiącu przeczytałam 11 książek, około 3 384 strony, statystycznie 110 dziennie. To z jednej strony świetny wynik, a z drugiej czuję pewien niedosyt. Przez dwa tygodnie byczyłam się na plaży i naprawdę nie wiem, dlaczego nie czytałam. Może dlatego, że zaczęłam od Światła, które utraciliśmy i od początku wiedziałam, że ta historia mnie przygnębi. W rezultacie, choć uważam ją za rewelacyjną, męczyłam ją chyba z tydzień. Mam nadzieję, że przez resztę wakacji uda mi się przynajmniej trochę wyczytać mój powiększający się stos zaległości ;).
    
   
  
Część recenzji mam już zaczętych, część w ogóle się nie pojawi - tradycyjnie. Poza dwiema podlinkowanymi wyżej, dodatkowo na blogu pojawiły się również dwie inne opinie:
 

Najlepsza książka
Szczerze mówiąc w lipcu przeczytałam masę świetnych powieści, ale na prowadzenie wysuwa się chyba Światło, które utraciliśmy, głównie ze względu na absolutnie ujmującą formę narracji. Nie wspominając o tym, że Jill Santopolo po prostu złamała mi serce.

Najgorsza książka
Niestety Popiół za popiół. Wyjaśnienie oczywiście znajdziecie w recenzji, jednak autorki wyjątkowo zdenerwowały mnie swoimi pomysłami. To jakby nie mogły się zdecydować w jaki gatunek pójść, więc postawiły na paranormalne wstawki, które wypadły wręcz tragicznie. Być może to kwestia mojego nastawienia, ale dla mnie ta kombinacja zupełne nie podziałała. 


Blogowo:
Liczba wyświetleń: 1 632
Obserwatorzy: 311
Dodane posty: 4
Facebook: 364

Stosik #20 i podsumowanie marca


Miniony miesiąc to przede wszystkim kryzys... w blogowaniu. Z jednej strony ubolewam nad faktem, że w marcu opublikowałam tylko dwa posty, ale z drugiej po prostu czułam, że potrzebowałam tej przerwy. Każdemu z nas zdarza się taki czas, że potrzebujemy wytchnienia nawet od rzeczy, które sprawiają nam radość. Tak też było ze mną i pisaniem w poprzednim miesiącu. Gdzieś pomiędzy powrotem na uczelnię, zajęciami i życiem towarzyskim zabrakło mi czasu - a przede wszystkim motywacji - żeby zacząć coś skrobać. Mam zaczęte ponad dziesięć recenzji, a mimo to żadnej z nich nie mogłam doprowadzić do końca... ale za to wracam z częściowo naładowaną baterią i mam nadzieję, że ta przerwa jest już za mną. Przerwa, którą mam nadzieję rozumiecie i wybaczycie :).



Stosik #20
Ostatnio zdecydowanie ograniczam zakupy książkowe i dobrze mi z tą świadomością. Stosy zalegające mi na półce nie kurczą się, więc postanowiłam bardzo uważnie dobierać powieści, które zainteresowały mnie na tyle, żebym zobaczyła je u siebie. W sumie w poprzednim miesiącu trafiło do mnie pięć nowych pozycji, z czego kupiłam tylko trzy - także dla mnie to idealny wynik ;).
  • Siobhan Vivian Fatalna lista - książka, która dość niemiło mnie zawiodła, choć miałam w stosunku do niej dobre przeczucie. Żeby się dowiedzieć dlaczego, serdecznie zapraszam na recenzję. Egzemplarz od Wydawnictwa Feeria Young
  • Anna Snoekstra Córeczka - nieczęsto sięgam po kryminały czy thrillery, ale opis powieści tej australijskiej pisarki zdecydowanie przykuł moją uwagę i postanowiłam dać jej szansę. Recenzji możecie spodziewać się na dniach ;). Od HarperCollins 
  • Sarah J. Mass Dwór mgieł i furii - kontynuacja cudownego ACOTAR, jakiś czas temu kupiłam wprawdzie e-booka, ale to nie to samo, co cudowny, papierowy egzemplarz, który dumnie może stanąć obok pierwszego tomu :D. A że cena była wyjątkowo kusząca... no cóż, chyba możecie mnie zrozumieć. Efekt zakupów na czytam.pl
  • Renée Ahdieh Gniew i świt - w tym przypadku urzekł mnie motyw. Troszeczkę obawiam się, że ta książka może okazać się zbyt przewidywalna, ale jak to się mówi: kto nie ryzykuje, nie zyskuje :D. Również czytam.pl
  • Jessica Khoury Zakazane życzenie - ten sam motyw co powyżej i przepiękna okładka... czy potrzeba więcej powodów? :D Ponownie czytam.pl


Podsumowanie marca
Tak jak w przypadku bloga, tak też czytelniczo ten miesiąc nie jest zbyt obfity, ale tutaj zawinił głównie brak czasu, choć i chęci mogłyby być większe... Mimo to udało mi się przeczytać cztery powieści, czyli 1 612 stron, statystycznie 52 dziennie - to prawie 3/4 mniej niż w lutym. Więc jak sami widzicie marzec nie był dla mnie łaskawy, oby w kwietniu wszystko wróciło do normy. 
Tradycyjnie moje zdjęcie odeśle Was do recenzji.
   

Najlepsza książka 
Nie mogę się do końca zdecydować. Prawo Mojżesza było cudowne i naprawdę podbiło moje serce, ale czuję dosłownie kroplę niedosytu, choć zupełnie niesprecyzowanego. To samo uczucie mam do Wiedźmiego stosu, czyli zakończenia trylogii The world walker - nad czym głęboko ubolewam, ponieważ nie miałabym nic przeciwko ponownemu zanurzeniu się w świat Rowana i Lily. Z tym, że powieść Josephine Angelini nieznacznie wysuwa się tu do przodu. Ponieważ już wcześniej zdążyłam pokochać bohaterów i świat, w którym rozgrywa się akcja, a autorka dała im wszystkim zakończenie, na które zasługiwała ta cudowna historia.

Najgorsza książka
No cóż... jeśli czytaliście recenzję, to pewnie możecie się domyślić, że na prowadzenie wysunie się tu Fatalna lista, która była po prostu jednym, wielkim rozczarowaniem. Wprawdzie Królowie Burbona też mnie nie porwali, ale mimo wszystko powieść J.R. Ward była lepsza niż ta napisana przez Siobhan Vivian. 



Blogowo:
Liczba wyświetleń: 1 849 (-1 041)
Obserwatorzy: 305 (+3)
Dodane posty: 2 (-4)
Facebook: 340 (+8)

Stosik #19 i podsumowanie lutego


Poprzedni miesiąc to głównie sesja - całe mnóstwo zaliczeń i egzaminów, ale tylko przez pierwszą połowę. Później wolne i czytanie, czytanie, czytanie ;). Podładowałam trochę baterie, a to dobrze bo pierwsze zajęcia nowego semestru pokazały, że było warto. 

Stosik #19
W ubiegłym miesiącu mocno się pilnowałam, żeby nie kupować nowych książek, bo ilość która czeka na mojej półce wydaje się nie maleć. Nie żebym całkowicie się opanowała, ponieważ skusiłam się na dwie powieści z empiku, w którym zaskakująco w końcu znalazłam coś w dobrej cenie ;). W sumie do mojej biblioteczki trafiły cztery nowe pozycje. 
  • Tarryn Fisher Mimo twoich łez - kontynuacja Mimo moich win, czyli książki, którą zdecydowanie pokochałam za nieszablonowych bohaterów i zaskakujących bohaterów. Już nie mogę się doczekać ponownego zanurzenia się w świat Olivii, Caleba i Leah. Wymiana na LC
  • Jessica Sorensen Przeznaczenie Violet i Luka - jeśli pamiętacie byłam oczarowana Przeznaczeniem Callie i Kaydena, natomiast Ocalenie było chyba moim największym ubiegłorocznym zawodem. Jak to mówią do trzech razy sztuka - ponowne spotkanie z twórczością Jessici Sorensen może się skończyć bardzo dobrze, albo bardzo źle. Zobaczymy. Wymiana na LC.
  • Tarryn Fisher Margo - tak jak pisałam wyżej autorka zdobyła moje serce unikaniem schematów i mam nadzieję, że tu też tak będzie. No i jest coś takiego w tej okładce, co po prostu przyciąga mój wzrok.
  • Penelope Douglas Dręczyciel - ostatnio przeczytałam Corrupt tej pisarki i jej twórczość zdecydowanie miała w sobie to 'coś'. Jestem już po lekturze Dręczyciela i choć nie był tak dobry, jak miałam nadzieję, to i tak zapewnił mi przyjemnie spędzony czas.

Podsumowanie lutego
Tak jak wspomniałam wyżej, w drugiej połowie lutego czytanie było jedynym, co robiłam. To zdecydowanie przełożyło się na mój wynik z tego miesiąca ;). W sumie udało mi się przeczytać 16 powieści, 6 231 stron, statystycznie około 220 dziennie - przy czym od 10.02 bardziej wyglądało to jak książka dziennie, więc... stąd taki wynik :D. Tradycyjnie, jak już lektura szła mi tak dobrze, to wystąpiły problemy z pisaniem, ale znaczną większość recenzji zaczęłam, także przy odrobinie szczęścia pojawią się wcześniej niż później :).
   
   
    
   

Najlepsza książka
Nie mam pojęcia. Serio. Generalnie zastawiam się pomiędzy Waleczną czarownicą, Ogniem, który ich spala i Naznaczoną. Jakoś nie potrafię wybrać, bo choć to różne gatunki, to wszystkie mniej więcej zasługują na solidne 8/10. Żadna z nich nie była bez wad, ale wszystkie miały w sobie coś, co mnie zachwyciło.

Najgorsza książka
Niewątpliwie Niepiękna, choć i tak jest lepsza od swojej poprzedniczki (Niepokornej). Nie mam pojęcia dlaczego mam takie zaawansowane skłonności masochistyczne i w ogóle sięgałam po tę książkę, ale no cóż... przynajmniej będę mogła sobie ponarzekać :D.



Blogowo:
Liczba wyświetleń: 2 889 (-497)
Obserwatorzy: 302 (+3)
Dodane posty: 6 (+2)
Facebook: 332 (+7)


Drogi Czytelniku,
Bardzo miło gościć Cię w moich skromnych progach. Jeśli podobało Ci się tutaj lub masz jakieś zastrzeżenia czy uwagi, daj mi o tym znać. Mam nadzieję, że zostaniesz ze mną na dłużej :).
Całusy
Ola

PS. Jeśli sam prowadzisz bloga, zostaw link, łatwiej będzie mi Cię odwiedzić, jednak poza nim, chyba wypadałoby napisać coś więcej? ;)
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka