Życie składa się z wielu momentów, które nic nie znaczą.
A potem któregoś dnia nadchodzi chwila, która wpływa na wszystkie dalsze wydarzenia.
Imperium ognia przykuło moją uwagę od pierwszych zapowiedzi i, mimo że ta powieść dość szybko do mnie trafiła, minęło sporo czasu zanim wzięłam ją do ręki. Głównie dlatego, że swego czasu, gdzie się nie obejrzałam pojawiały się jej recenzje. I to jakie! Pełne samych zachwytów, absolutnie wszyscy byli pod wrażeniem twórczości autorki... właśnie to sprawiło, że tak długo odkładałam jej przeczytanie. Czekałam na idealny czas, nastrój, wolne, kiedy będę mogła się rozkoszować absolutnie każdym zdaniem w Ember in the Ashes. Tylko, czy na pewno tak było?
Zapierająca dech w piersi historia o honorze, miłości, poświęceniu i walce o wolność, która podbiła serca młodych czytelników na całym świecie. Laia należy do kasty Uczonych – w bezwzględnym Imperium tacy jak ona są zepchnięci na margines, stale inwigilowani i prześladowani. Aby ocalić brata oskarżonego o zdradę, dziewczyna wstępuje w szeregi buntowników i wyrusza ze śmiertelnie niebezpieczną misją do gniazda zła: zostaje niewolnicą w Akademii szkolącej najwierniejszych, najbardziej bezwzględnych żołnierzy Imperium. Jednym z nich jest Elias. Choć należy do wyróżniających się studentów , w jego sercu narastają wątpliwości, czy rola okrutnego egzekutora jest rzeczywiście tą, jaką chce odgrywać przez całe dorosłe życie. Przypadkowe spotkanie dwojga młodych ludzi nie tylko całkowicie odmieni ich losy, lecz także wstrząśnie posadami świata, w którym oboje żyją.
(Źródło: Wydawnictwo Akurat)
Uwielbiam fantastykę. Choć sięgam po najróżniejsze powieści, to te zawsze będą miały szczególne miejsce w moim sercu - inaczej mówiąc dobre fantasy zawsze będzie przewyższać świetną książkę innego gatunku. Nie mam tu na myśli paranormal romas, czy nawet książek, w których pojawiają się elementy nie z tego świata, ale porządną, dobrze skonstruowaną, typową fantastykę, gdzie od początku do końca czuję ten wyjątkowy klimat. To typ powieści, które przyprawiają mnie o najwięcej emocji i najczęściej pozostawiają po sobie kaca książkowego. Choćby z tego powodu, nawet pomijając fakt, że negatywnych opinii o Imperium ognia szukać jak ze świecą, miałam wysokie oczekiwania w stosunku do tej pozycji. I choć naprawdę bym chciała, nie mogę powiedzieć, że nie odczułam pewnego rodzaju rozczarowania...
To może zacznijmy od świata przedstawionego, bo nie ma nic gorszego niż dobra fabularnie fantastyka, która rozgrywa się w marnym uniwersum. Saaba Tahir wykreowała naprawdę porządne miejsce akcji, gdzie sprawnie przeplatają się wątki magiczne z realistycznymi, Z jednej strony mamy Imperium, jego twarde prawa, Maski, niewolnictwo, a z drugiej aguarów, ghule i inne stworzenia. To połączenie wypada naprawdę dobrze i sprawiło, że świat wykreowany przez autorkę zdecydowanie przypadł mi do gustu. Sama nawet Akademia Czarnego Klifu, która stanowi centralne miejsce fabuły, fascynuje czytelnika swoją bezkompromisowością i środowiskiem, w którym kształci się elitarne Maski, czyli grupę wyjątkowych zabójców.
Sabaa Tahir serwuje czytelnikowi swoją historię zarówno z perspektywy Eliasa, jak i Lai, dzięki czemu czytelnik ma wgląd w uczucia obu tych postaci. Na początku miałam dość mieszane uczucia w stosunku do bohaterów. Elias wydawał się zdecydowanie zbyt szlachetny, jak na miejsce i warunki, w których dorastał - ot taka owieczka wśród wilków. Brakowało mi w nim jakiejś ostrości, być może nawet przynajmniej odrobinki wyrachowania, czegoś co nadałoby mu charakteru. Laia natomiast irytowała mnie swoją nieporadnością, zaślepieniem, naiwnością - nawet nie wiem, jak to nazwać, bo z jednej strony rozumiałam wszystkie uczucie, które się w niej kłębiły, a z drugiej coś mi w jej charakterze wyjątkowo zgrzytało. Na szczęścia autorka nie pozostawiła tych dwoje w takim stanie, jak ich poznałam. Podczas całej powieści odkrywają oni kolejne karty ze swoich historii, zmieniają się, ewoluują wraz z ciężarem zdarzeń, z którymi muszą się zmierzyć. Raczej nie wskoczą oni do grona moich ulubionych postaci, ale doceniam pracę autorki i później nawet im kibicowałam. Poza tą dwójką moją szczególną uwagę przykuwały zwłaszcza trzej inni bohaterowie - Helena, Komendantka i dziadek Elisa. To fascynujące charaktery, na których pojawienie się zawsze wyczekiwałam.
Imperium ognia czyta się naprawdę rewelacyjne - autorka utrzymuje dość dobre tempo akcji, która zwalniała na parę krótkich chwil i wybuchała na nowo. Rozdziały kończą się w taki sposób, że ciężko umieścić tam zakładkę i przerwać lekturę. A mimo to, gdzieś z tyłu głowy cały czas majaczyła mi myśl, że gdzieś to już widziałam. Te postaci, scenariusz, splot wydarzeń... cały czas czekałam na to BUM, które sprawiłoby, że to uczucie mnie opuści, że autorka przecież musi szykować, coś takiego, że opadnie mi szczęka. Ale się nie doczekałam. Myślę, że sporą winę ponoszą tu zbyt wygórowane oczekiwania, bo gdyby nie one, nie zgłębiałabym się w lekturę z przekonaniem, że powinno tam pojawić się coś, co sprawi, że bezgranicznie pokocham tą opowieść.
To zdecydowanie nie tak, że Imperium ognia mi się nie podobało - wręcz przeciwnie, od pewnego momentu ciężko było mi odłożyć tę książkę na półkę. Niestety mimo tego, gdzieś z tyłu głowy cały czas majaczyła mi myśl, że gdzieś to już widziałam i poza drobnymi zaskoczeniami, mogłam się spodziewać, w którą stronę podąży akcja. Jednak Ember in the Ashes to wciąż kawałek całkiem dobrej fantastyki. Wprawdzie nie zachwyciłam się na tyle, żeby nazwać to objawieniem, ale z przyjemnością sięgnę po dalsze tomy i przekonam się, czy autorce tym razem uda się bardziej mnie zaskoczyć.
Moja ocena: 7/10
Skończyłam czytać : czerwiec 2016 r.
Ocena z Lubimy Czytać : 8,17/10
Ilość stron : 416
Data wydania : 4 listopada 2015 r.
Okładka : miękka z zakładkami
Wydawnictwo : Akurat
Tłumaczenie : Jerzy Malinowski, Marcin Wawrzyńczak
Cena (z okładki) : 39,90 zł
Są dwa rodzaje przewinień [...] Te, które ciągną cię na dno i czynią bezużytecznym,
oraz te, które pobudzają do działania. Niech twoje winy dadzą ci energię.
Niech przypomną ci, kim chcesz być. Wyznacz sobie granice.
I nigdy więcej ich nie przekraczaj. Masz duszę. Jest poraniona, ale jest.
Książka przeczytana w ramach wyzwania Kiedyś przeczytam