Przez długą chwilę wpatrywała się w jego dłoń, a potem podała mu swoją.
Miał rację, co do jednego - cokolwiek zdarzyło się tej nocy w parku
i bez względu na to, co ich czekało w przyszłości, teraz musieli uciekać.
Jak tylko zobaczyłam pierwsze zapowiedzi Tajemnego ognia, stwierdziłam, że będzie to idealna okazja do zapoznania się z twórczością C.J. Daugherty, ponieważ o Wybranych słyszałam wiele dobrego, ale jednak nie mogę się przekonać do tej serii. Niesamowicie cieszę się, że mogłam ją przeczytać dzięki Sylwii, w ramach akcji Book Tour organizowanej przez profil Wybrani na Facebook'u (Wydawnictwo Moondrive).
Dzielą ich setki kilometrów, łączy przeznaczenie.
Taylor Montclair (Anglia)
Pewnego dnia wybuch złości Taylor powoduje, że przedmioty wokół niej zmieniają swoje położenie, a silne emocje zakłócają przepływ elektryczności. Dziewczyna poznaje szokującą prawdę o swoim pochodzeniu. Dowiaduje się, że drzemie w niej potężna moc.
Sacha Winters (Francja)
Setki lat temu na stosie spłonęła kobieta, która rzuciła klątwę na trzynaście pokoleń pierworodnych synów z rodu jej zabójców. Sacha jest trzynasty – za osiem tygodni ma umrzeć. Na świecie jest tylko jedna osoba, która może mu pomóc.
Pradawna moc i śmiertelna klątwa, szaleńczy wyścig z czasem i walka z przeznaczeniem.
(źródło - z kilkoma zmianami : Lubimy Czytać)
To właśnie ostanie zdanie bezwzględnie przekonało mnie do tej powieści, jako zagorzałej fanki fantastyki. Jak mogłabym się oprzeć tak kuszącemu opisowi, skoro uwielbiam te klimaty? Byłam też ciekawa, czy spodoba mi się książka pisana w duecie. Troszeczkę obawiałam się zbyt zauważalnej różnicy w stylu lub braku ciągłości, która za bardzo rzucałaby się w oczy, jednak ta rozbieżność nie jest tak oczywista, dzięki czemu czyta się tą powieść bardzo przyjemnie. Chociaż widzę pewne różnice w kreowaniu postaci, wręcz zastanawia mnie czy byłabym w stanie odróżnić, który bohater jest pomysłem danej autorki ;). Carina Rozenfeld stworzyła wizję cudownego i klimatycznego Paryża, a pani Daugherty częstuje czytelnika obrazami Anglii i popołudniowej herbaty. W tym wypadku duet sprawdził się wyjątkowo dobrze, ponieważ autorki dobrze znają miejsca, o których piszą i dzięki temu mogą zaprezentować odbiorcy te wyjątkowe obszary. Nie wspominając o tym, że moim marzeniem jest odwiedzić oba te kraje... Dlatego tym bardziej urzeka mnie miejsce akcji.
Chciałabym powiedzieć, że główni bohaterowie skradli moje serce, ale prawda jest taka, że na pierwszy plan wysuwa się Sasha, który ma zdecydowanie więcej 'pazura' i momentami znacznie przyćmiewa Taylor. Troszeczkę żałuję, że autorki nie zdecydowały się na śmielszy ruch i nie obdarzyły ją, na przykład, charakterem Luisy, która jest moim ulubionym typem bohaterki - zadziorna, sarkastyczna, silna i nie rozczula się nad sobą.
Tajemny ogień serwuje czytelnikowi naprawdę dobrą historię, która zawiera odpowiednią dozę tajemnic i grozy oraz przenosi go w magiczny świat alchemików, gdzie niebezpieczeństwa czają się na każdym kroku. To dobra opowieść, ale czegoś mi w niej zabrakło, mam takie wrażenie jakby był to wstęp do obszerniejszej serii, natomiast z tego, co wiem autorki planują tylko dwa tomy i ewentualny prequel. Jest to typowa literatura młodzieżowa, nie zrozumcie mnie źle, autentycznie spodobała mi się i dobrze się bawiłam podczas czytania, ale widać to w fabule i języku, jakim jest napisana.
Niemniej jednak spędziłam bardzo przyjemny czas przy lekturze Tajemnego Ognia i bardzo się cieszę, że miałam okazję ją przeczytać w ramach Book Tour'u. Mogę gorąco polecić tę książkę troszeczkę młodszym ode mnie czytelnikom i zachęcić tych starszych do zapoznania się z tą pozycją, bo posiada pewien urok i przeniesie Was w magiczny świat alchemików.
Moja ocena : 7/10
Skończyłam czytać : listopad 2015 r.
Ocena z Lubimy Czytać : 7,96/10
Ilość stron : 392
Data wydania : 19 października 2015 r.
Okładka : miękka
Wydawnictwo : Moondrive (Otwarte)
Tłumaczenie : Małgorzata Hesko-Kołodzińska
Cena (z okładki) : 39,90 zł
Taylor przeszło przez myśl, że w widoku twardego człowieka
o krwawiącym sercu jest coś przygnębiającego. Wydaje się wtedy zaskoczony,
zupełnie jakby w momencie,gdy pęka mu serce, uświadamia sobie, że je ma.
PS. Jak Wam się podoba idea pozostawiania po sobie śladu w książkach? Ja na początku byłam dość sceptycznie nastawiona (mam drobną obsesję na punkcie dobrego stanu mojej biblioteczki :D), ale później stwierdziłam, że to fascynujące poznać myśli poprzedniego czytelnika i przekonać się, że pewne fragmenty wywołały dokładnie tą samą reakcję u innej osoby :).