Problem z pragnieniem polega na tym, że przez nie jesteśmy słabi.
Przez długi czas nie zwracałam wagi na książkę Leigh Bardugo z jednego prostego powodu - nie wiedziałam o jej istnieniu. Jakież było moje zaskoczenie, kiedy w końcu się na nią natknęłam i okazało się, że zostały już wydane wszystkie części trylogii. Podbudowana myślą, że jeśli mi się spodoba, nie będę musiała czekać na kontynuację, zabrałam się za czytanie. I wiecie co? Jestem zachwycona.
Setki lat temu, niegdyś potężna i dumna Ravka, została rozdarta przez Fałdę Cienia - nieudany eksperyment Czarnego Heretyka, Griszy, który igrał z zakazanymi mocami. Jego ingerencja sprawiła, że w mroku czają się krwiożercze stwory, które rzadko darują życie podróżującym przez Niemorze. Dodatkowo pasmo ciemności podzieliło kraj i wystawiło go na niebezpieczeństwo ze strony sąsiednich krain, pragnących uzyskać nowe terytoria.
Alina Starkov, wraz ze swoim pułkiem, musi przeprawić się przez Fałdę i od początku ma złe przeczucia w stosunku do tej wprawy. Kiedy jej najlepszy przyjaciel Mal zostaje zaatakowany, dziewczyna odkrywa w sobie uśpioną moc, która sprawia, że od tej chwili Alina staje się celem i jednocześnie kluczem do uratowania wyniszczonego przez wojnę kraju. Zostaje przetransportowana na królewski dwór, gdzie zaczyna naukę jako Grisza, członek władającej magią arystokracji, na czele której stoi potężny i tajemniczy Darkling. Kiedy sekrety otaczające dwór robią się coraz gęstsze, a prawda staje się kłamstwem, dziewczyna nie wie komu może zaufać.
Pierwsze, co przychodzi mi na myśl i co koniecznie muszę pochwalić to cudowna sceneria. Kreacja Ravki przez autorkę opiera się na wschodnich kulturach, dostajemy więc obraz malowniczych cerkwi i barwnych złoconych pałaców. Na samym początku znajduje się nota od tłumaczki, w której wyjaśnia przyjęte przez siebie tłumaczenie ravczańskiego i osobiście mogę zapewnić, że dla mnie nie ma tu żadnej niekonsekwencji. Zwroty przewijające się w tekście takie jak soverenie moj, Istorii Sanktja czy nawet kvas sprawiają, że jestem tym wręcz zachwycona, ponieważ wprowadza to czytelnika w klimat powieści i tworzy jej niepowtarzalny nastrój. Świat przedstawiony to rewelacyjnie wykreowane uniwersum oraz, przede wszystkim, bardzo dobrze dopracowane, co jako wierna fanka gatunku potrafię docenić. Nie ma nic gorszego niż dobra historia i sprzeczności w sferze, w jakiej się odbywa - to najczęściej sprawia, że zgrzytam zębami ze złości, ponieważ nie potrafię wtedy cieszyć się taką książką. Tutaj mamy dobrze dobrane szczegóły, moce i hierarchię Griszów, stosunki między Darklingiem, a królem jak również opisaną organizację oraz genezę zarówno Pierwszej jak i Drugiej Armii.
Uwielbiam praktycznie wszystkich bohaterów, których różnorodne charaktery nie pozwalają ich pomylić i sprawiają, że szybko się z nimi zżyłam. Wyjątkiem jest tutaj tylko Mal - jakoś nie mogłam się do niego przekonać, wydawał mi się... Sama nie wiem. Powiedzmy, że nie przypadł mi do gustu. Alina, choć na początku trochę irytująca zdecydowanie zyskuje przy bliższym poznaniu, co rzadko stwierdzam, jeśli chodzi o główną bohaterkę. Złapałam się pod koniec, że w sumie zaczęłam jej kibicować i zrozumiałam decyzje, które musiała podjąć. Postać Darklinga jest dokładnie w moim typie - tajemniczy, władczy, potężny oraz otoczony przez tajemnice. Zdecydowanie to właśnie ten bohater podbił moje serce, zwłaszcza, że uwielbiam wątki z jego udziałem. Nie mogę również zapomnieć o Botkinie i jego ,,Dziewczynka lubi być bita?". Jak tylko się pojawiał na mojej twarzy wykwitał uśmiech.
Styl autorki jest lekki i niewymuszony. Nie odczułam żadnych problemów ze zrozumieniem praw rządzących światem wykreowanym przez panią Bardugo i jeszcze raz pochwalę sam pomysł oparcia się na wschodniej kulturze. To miła odmiana, bo większość czytanych przeze mnie powieści obazuje jednak na cywilizacji zachodu.
Już na wstępie zaznaczę, że nie wspominam o tym, bo mnie to irytowało. Dobra książka ma to do siebie, że jestem w stanie zignorować jej wady (w tym przypadku wadę), bo nie przeszkadza cieszyć mi się opowieścią. Nie oznacza to jednak, że jej nie widzę. Mam tu na myśli schemat, który jest przemaglowany i przerobiony już na wszystkie sposoby. Wiecie o co mi chodzi? Dziewczyna, która jest nikim, nagle odkrywa w sobie siłę/moc/dowolną 'wyjątkowość' i nagle jej zadaniem jest zbawienie wszystkiego i wszystkich... Coś Wam świta? Po samym opisie można się domyślić tego szczególnego wątku. Natomiast powtórzę to głośno i wyraźnie : w książce Cień i Kość mogę to z czystym sumieniem zignorować, bo jest po prostu genialną powieścią.
Zmierzając już ku końcowi mogę tylko gorąco Wam polecić ,,Cień i Kość" autorstwa Leigh Bardugo. Jest to znakomity debiut, który przeniesie Was we wspaniały, pełen przepychu świat Griszów, gdzie w mroku czają się tajemnice, a magia jest obecna na każdym kroku. Cóż więcej mogę powiedzieć? Jednym słowem - fantastyczna.
Moja ocena : 8/10
Skończyłam czytać : wrzesień 2015 r.
Ocena z Lubimy Czytać : 7,68 / 10Ocena z empik.com : 4,8 / 5
Ilość stron : 377
Data wydania : 19 czerwca 2013 r.
Okładka : miękka z zakładkami
Wydawnictwo : Papierowy Księżyc
Tłumaczenie : Anna Pochłódka-Wątorek
Cena (z okładki) : 38,90 zł
-Nie jestem przyzwyczajona do tego, że ludzie chcą mnie zabić.
-Naprawdę? Ja już prawie nie zwracam na to uwagi.
Czytaliście? Czy może tak jak mi i Wam ta książka jakość umknęła? ;)
Tak się rozpisałam, że chyba widać, że warto po nią sięgnąć? :D