Recenzja - „Piosenki o dziewczynie” Chris Russell


Nie chcę dzisiaj zapaść w sen
Skoro nie mogę leżeć przy tobie
Bo kiedy śpię, ciągle powraca do mnie
Tamten dźwięk

Słyszę, jak łamie się twoje serce

Pierwsze co przyciągnęło mnie do Piosenek o dziewczynie to utrzymana w pastelowych kolorach, absolutnie prześliczna okładka. Drugie to naturalnie opis, bo z jakiegoś powodu mam słabość do bohaterów związanych z muzyką - choć nie pytajcie dlaczego, bo sama nie mam pojęcia. Miałam naprawdę spore oczekiwania w stosunku do tej powieści. Czy słusznie?

„To było takie samo uczucie, jakie masz wtedy, gdy wspinasz się na bardzo wysoki budynek, stajesz na krawędzi dachu, trzymając się barierki, a jakiś głos w twojej głowie każe ci skoczyć, przechylić się przez balustradę i runąć w dół niczym spadająca gwiazda”. 
Tak właśnie czuje się Charlie, gdy pierwszy raz patrzy na nią Gabe West – frontman najpopularniejszego boysbandu świata, Fire&Lights. Do tej pory Charlie najlepiej czuła się schowana za obiektywem swojego aparatu – niewidzialna i niesłyszalna. Wcale nie chciała robić zdjęć na koncercie Fire&Lights, chociaż poprosił ją o to Olly, dawny kolega ze szkoły, a obecnie członek zespołu. Ktoś ją w to wrobił i nie mogła już odmówić. Szalony, charyzmatyczny Gabe sprawia, że jej życie zmienia bieg. Charlie czuje, że jest między nimi niezwykła bliskość, związek, który trudno wytłumaczyć. Dlaczego wszystkie teksty Gabe’a są o niej? Jaka tajemnica kryje się w ich słowach?
(Źródło: Wydawnictwo Feeria Young)

Nie da się ukryć, że Wydawnictwo Feeria ma świetny kwartał - Piosenki o dziewczynie nie są wyjątkiem. Nie mam wprawdzie pewności, że zadowoli bardziej wymagających czytelników, ale dla mnie ta powieść była idealną odskocznią w czasie sesji. Nie tylko przyjemnie się ją czytało, autor umiejętnie wplótł między główne wątki tajemnice, które intrygowały czytelnika i podtrzymywały zainteresowanie fabułą, nawet w spokojniejszych chwilach.

Powieść rozpoczyna się od tajemniczego e-maila od Olly'ego, czyli dawnego znajomego głównej bohaterki. Choć może takie określenie ich znajomości jest trochę na wyrost. Charlie chodziła z nim wcześniej do szkoły, zanim chłopak wziął udział w konkursie i wybił się na scenie muzycznej. Składa on dziewczynie propozycję zrobienia zdjęć zespołu, w którym występuje i od tej chwili jej życie całkowicie się zmieni. Wejściówki za kulisy, oglądanie koncertów z backstage'u, bujanie się ze znanymi i bogatymi... żyć nie umierać, prawda? Okazuje się jednak, że takie życie to nie tylko tęcze i jednorożce, o czym przyjdzie się przekonać i Charlie.

Spędziłam bardzo przyjemny czas na lekturze książki Chrisa Russella i praktycznie przeczytałam ją 'na raz'. Bohaterowie są dobrze wykreowani i posiadają na tyle różne charaktery, że nie ma problemu z rozróżnieniem ich. I absolutnie zakochałam się w Gabie. Warto wspomnieć, że wątkiem przewodnim jest romans, jednak rozwija się on bardzo niespiesznie. Autor wplata na tyle dużo odskoczni, że zyskuje on tempa dopiero w drugiej części książki, a i tak uczucia głównych bohaterów drastycznie nie przyspieszają. W Piosenkach o dziewczynie po raz pierwszy od dłuższego czasu nie irytował mnie motyw trójkąta miłosnego. Ta książka wprawdzie nie sprawiła, że go polubiłam, ale nie znajdziecie tu wywodów głównej bohaterki opiewających w zalety obu chłopców, a to zdecydowany plus i mam nadzieję, że nie zmieni się to w kolejnych częściach.

Chociaż Piosenki o dziewczynie bardzo mi się podobały, zaczynam się zastanawiać, czy nie minął dla mnie czas książek młodzieżowych. Bądź co bądź szesnaście lat skończyłam już parę lat temu i gdzieś ten wiek głównej bohaterki momentami zupełnie mi nie odpowiadał. Normalnie pomyślałabym sobie, że to mój prywatny problem i nie warto tego ujmować w recenzji, tylko mam wrażenie, że nie mi jednej doskwierał  ten problem przy lekturze powieści Chrisa Russella. Moim zdaniem autor ma bardzo określoną grupę docelową, której maksymalny wiek określiłabym na 18 - 19 lat, a i w tym gronie, co bardziej wymagający czytelnicy mogliby się nie odnaleźć. Żeby wszystko było jasne i klarowne - absolutnie nie uważam tego za wadę tej powieści, bo nie ma nic złego w chęci trafienia do młodszego grona odbiorców. Tylko, mimo że swoje nastoletnie lata mam już za sobą, nadal często kusi mnie literatura młodzieżowa i czasami faktycznie da się zapomnieć, że dana pozycja kwalifikuje się właśnie do tego grona. A czasami... nie. Piosenki o dziewczynie zaliczają się właśnie do tego drugiego zestawu.

Całą akcję powieści śledzimy z punktu widzenia Charlie, bo to ona jest narratorem. Powieść jest napisana raczej w stylu młodzieżowym, pojawia się tu sporo slangu i wyrażeń typowych dla nastolatków, choć mi osobiście to nie przeszkadzało. Tak naprawdę język jest dobrze dobrany do wieku głównych bohaterów. Spotkałam się z opinią, że może on być trudny dla zrozumienia dla starszych czytelników, ale nie mogę ani tego potwierdzić, ani temu zaprzeczyć. Wszystko zależy od środowiska, w którym się obracacie, bo mnie jakoś obecny w powieści slang nie raził po oczach, a przynajmniej nie przypominam sobie takiej sytuacji.

Podsumowując moim zdaniem Piosenki o dziewczynie to naprawdę dobra książka, przy której przyjemnie spędziłam czas. Chris Russell stworzył uroczą powieść, w której wątek romantyczny jest osią fabuły, a mimo to jest bardzo delikatny. Autor porusza tematy prześladowania i sławy, dokładając do tego jeszcze kilka sekretów, co zaowocowało naprawdę dobrą, wielowątkową historią. Z mojej strony mogę z czystym sumieniem polecić Wam tę książkę, pod warunkiem, że macie ochotę na typową powieść młodzieżową.

Moja ocena: 7/10

Skończyłam czytać: czerwiec 2017 r.
Ocena z Lubimy Czytać:6,86/10
Ilość stron: 381
Data wydania: 14 czerwca 2017 r.
Wydawnictwo: Feeria Young
Tłumaczenie: Kamil Maksymiuk-Salomoński
Cena (z okładki): 37,90 zł



Gdy wybrzmiały ostatnie akordy, siedziałam jak przyrośnięta do krzesła, z galopującym sercem i wzrokiem wbitym w podłogę. Chciałam poprosić Melissę, żeby puściła piosenkę od początku. Mogłabym się wsłuchać w tekst i upewnić, że nie zwariowałam.
Cho wiedziałam, że to niemożliwe i niedorzeczne, czułam, że ta piosenka jest... o mnie.




Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Feeria Young



Książkę możecie nabyć między innymi na empik.com

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Drogi Czytelniku,
Bardzo miło gościć Cię w moich skromnych progach. Jeśli podobało Ci się tutaj lub masz jakieś zastrzeżenia czy uwagi , proszę zostaw po sobie ślad. Mam nadzieję, że zostaniesz ze mną na dłużej :).
Całusy
Ola

PS. Nie mam nic przeciwko linkom, jednak poza nimi, chyba wypadałoby napisać coś więcej ;)



Drogi Czytelniku,
Bardzo miło gościć Cię w moich skromnych progach. Jeśli podobało Ci się tutaj lub masz jakieś zastrzeżenia czy uwagi, daj mi o tym znać. Mam nadzieję, że zostaniesz ze mną na dłużej :).
Całusy
Ola

PS. Jeśli sam prowadzisz bloga, zostaw link, łatwiej będzie mi Cię odwiedzić, jednak poza nim, chyba wypadałoby napisać coś więcej? ;)
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka